Zientarski: proces za śmiertelny wypadek w listopadzie
09.09.2011
aktualizacja: 2011-09-09 20:28
Nie rozpoczął się planowany proces dziennikarza Macieja Z., którego prokuratura oskarża o nieumyślne spowodowanie wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym.
ZOBACZ TAKŻE
- Proces Zientarskiego nie rozpoczął się. Zabrakło opinii (24-11-11, 09:50)
- Zarzuty dla Zientarskiego za wypadek w ferrari (28-09-10, 22:00)
- BMW wpadło na barierę. W tym miejscu co Zientarski (07-03-10, 21:57)
Sąd zdążył wyłączyć jawność rozprawy (na sali mogły zostać tylko niektóre osoby zobowiązane do zachowania tajemnicy). Nie doszło jednak do odczytania aktu oskarżenia, bo na wniosek obrony sąd skierował Macieja Z. na ponowne badania. Kolejny termin rozprawy został wyznaczony na koniec listopada.
Sprawa dotyczy głośnego wypadku z lutego 2008 r., w którym rozbiło się prowadzone przez Macieja Z. ferrari. Rozpędził on auto do 150 km/godz. i uderzył w słup po tym, jak jego auto wyrzuciło z drogi na słynnej "hopce" w okolicy wiaduktu nad ul. Puławską. Auto rozpadło się na kawałki i spłonęło. W wypadku zginął pasażer - dziennikarz "Super Expressu", a kierowca został ciężko ranny. Proces długo nie mógł się rozpocząć, bo ze względu na stan zdrowia Macieja Z. nie dopuścili do tego biegli. Tabloidy wytropiły jednak, że stan zdrowia nie przeszkadza Zientarskiemu bawić się m.in. w restauracjach.
Pod koniec września 2010 r. Z. został przesłuchany, przedstawiono mu zarzut naruszenia zasad bezpieczeństwa ruchu przez niedostosowanie się do znaku drogowego (obowiązywało ograniczenie do 50 km/godz.). Według kodeksu grozi mu kara od sześciu miesięcy do ośmiu lat więzienia.
Sprawa dotyczy głośnego wypadku z lutego 2008 r., w którym rozbiło się prowadzone przez Macieja Z. ferrari. Rozpędził on auto do 150 km/godz. i uderzył w słup po tym, jak jego auto wyrzuciło z drogi na słynnej "hopce" w okolicy wiaduktu nad ul. Puławską. Auto rozpadło się na kawałki i spłonęło. W wypadku zginął pasażer - dziennikarz "Super Expressu", a kierowca został ciężko ranny. Proces długo nie mógł się rozpocząć, bo ze względu na stan zdrowia Macieja Z. nie dopuścili do tego biegli. Tabloidy wytropiły jednak, że stan zdrowia nie przeszkadza Zientarskiemu bawić się m.in. w restauracjach.
Pod koniec września 2010 r. Z. został przesłuchany, przedstawiono mu zarzut naruszenia zasad bezpieczeństwa ruchu przez niedostosowanie się do znaku drogowego (obowiązywało ograniczenie do 50 km/godz.). Według kodeksu grozi mu kara od sześciu miesięcy do ośmiu lat więzienia.
-
Re: Zientarski: proces za śmiertelny wypadek w li
1_mnb
10.09.11, 00:20
O ile mordercą Zientarski raczej nie jest, to (jeśli on siedział za kierownicą) na pewno jest zabójcą (zabił człowieka). Właśnie na tym polega jego wina: zabił człowieka, a nie na tym, że »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Miał być ważny węzeł, ale zniknął. Gdzie jest Konotopa?
- Piątek na ulicach Warszawy [25.05.2012]
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Centrum tonie w reklamach. Najbrzydsze rondo w mieście?
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]




