Szpitale zamienione w spółki: zarabiają i więcej operują

Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska
14.09.2011 , aktualizacja: 13.09.2011 18:45
A A A Drukuj
Szpital

Szpital (Fot. Adam Kozak / AG)

Marszałek Mazowsza chwali się, że szpitale zamienione w spółki zarabiają, przyjmują więcej chorych i więcej operują. Problem w tym, że sąd uznał ostatnio, iż samorząd nie może zamienić szpitala w spółkę.
Wczoraj marszałek Adam Struzik podał wyniki, które osiągnęły dwa szpitale - Bródnowski w Warszawie i konstanciński Stocer. Zostały przekształcone w spółki, w stu procentach należą do samorządu. Lecznica na Bródnie ma prezesa od stycznia tego roku, szpital w Konstancinie od kwietnia. Oba wypracowały niewielkie zyski, przyjmują więcej pacjentów i zmniejszyły kolejki do zabiegów.

- Na operacje w neuroortopedii czekało się 18 miesięcy, teraz siedem - mówi Piotr Papaj, prezes spółki Mazowieckie Centrum Rehabilitacji "Stocer". - Więcej operujemy, ale także udzielamy więcej porad w przychodni. Lekarze przeszli na kontrakty i ich wynagrodzenie zależy od efektów pracy.

Na kontrakty przeszło też wielu lekarzy ze szpitala na Bródnie. Mają płacone od liczby wykonanych zabiegów. - Z takiej formy zatrudnienia najchętniej korzystają chirurdzy, ortopedzi, laryngolodzy i neurochirurdzy - wylicza Stanisław Zamecki, kierownik bloku operacyjnego. - W trzy dni operujmy dłużej, do godz. 19.

W grudniu ma tu być otwarty nowy blok operacyjny. Dzięki temu szpital będzie mógł jeszcze więcej operować. - Nie wykorzystujemy w pełni swoich możliwości - podkreśla Teresa Bogiel, prezes Mazowieckiego Szpitala Wojewódzkiego (kiedyś Szpital Bródnowski). - Codziennie mamy od 150 do 200 wolnych łóżek. Moglibyśmy więcej leczyć, ale musielibyśmy mieć większy kontrakt z NFZ.

Na to się nie zanosi, bo Fundusz w przyszłym roku ma mieć mniej pieniędzy, a chętnie sięgają też po nie prywatne szpitale.

Z danych przedstawionych przez prezesów spółek wynika, że przekształcenia szpitalom służą. Potrafią wypracować zyski, zaczęły pilnować wydatków na oddziałach, by się nie zadłużały, taniej kupują leki. W Stocerze mocno zredukowano zatrudnienie - z 760 do ok. 500 osób. Firmie zewnętrznej przekazano sprzątanie. Połączono trzy oddziały rehabilitacyjne, dzięki temu jest mniej ordynatorów i zastępców. Lecznica na Bródnie nie zwalniała ludzi. Wręcz przeciwnie, zwiększyła zatrudnienie, bo więcej i dłużej pracuje.

Bródnowski i Stocer miały długi. Gdy stały się spółkami, odetchnęły, bo teraz raty spłaca marszałek. Jednak wśród przekształcanych placówek były też takie, które nie miału długów, np. szpital w Siedlcach. Tutaj pożytek z powstania spółki jest mniejszy. A związkowcy z "Solidarności" zaskarżyli uchwałę przekształcającą szpital w spółkę i w sierpniu Wojewódzki Sąd Administracyjny orzekł, że jest ona nieważna. Wskazał, że obowiązkiem samorządu jest zapewnienie opieki zdrowotnej w publicznej placówce i brakuje podstawy prawnej, by te obowiązki przenosić z publicznego zakładu na niepubliczny prowadzony przez spółkę. Eksperci podkreślają jednak, że przepisy nie są jasne, bo samorząd musi zapewnić opiekę zdrowotną, ale nigdzie nie napisano, że musi prowadzić szpitale.

Marszałek Struzik zapowiedział odwołanie do NSA. - Liczę na zdrowy rozsądek sędziów. Przekształceń szpitali nie można już cofnąć - twierdzi.

Związkowcy podkreślają, że skoro jedna uchwała jest nieważna, to pozostałe też można unieważnić. - W Polsce nie działa zasada precedensu i by unieważnić inne uchwały, musielibyśmy je osobno zaskarżyć, a my się do sądu nie wybieramy, bo nam spółka przynosi korzyści - mówi Maria Szelew, przewodnicząca "S" w Szpitalu Bródnowskim. - Wspólnie z zarządem opracowujemy regulamin, który wprowadza nagrody z zysku dla pracowników.

Struzik zapowiedział, że chce, by w przyszłości część udziałów w szpitalach spółkach trafiła do pracowników.

Zobacz więcej na temat:

Nie tylko dla majsterkowiczów. Poszukujemy księgowych!

Tu księgowy nie jest tylko zwykłym księgowym przetwarzającym dane. Jest konsultantem i doradcą, który podpowiada klientom korzystne rozwiązania...