Po wyborach Warszawa potrzebuje silnego lobby w Sejmie

Jarosław Osowski
01.10.2011 aktualizacja: 2011-09-30 23:37
A A A Drukuj
Sejm Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Mało widoczni byli nasi posłowie, gdy stolica potrzebowała wsparcia z budżetu państwa. Kandydaci do nowego Sejmu i Senatu deklarują: obwodnica Warszawy i niższe janosikowe to sprawy do załatwienia.
Czy istnieje coś takiego, jak lokalne lobby warszawskie w parlamencie? Dokonania reprezentantów stolicy w ostatniej kadencji na to nie wskazują. 13 z nich powołało wprawdzie zespół na rzecz metropolii warszawskiej, ale energii wystarczyło im tylko na jedno spotkanie przed trzema laty. Wybrali przewodniczącego (Kazimierz Błaszczak z PiS), jego zastępcę (Michał Szczerba z PO) i nic więcej nie wskórali.

- Lokalny lobbing działa okazjonalnie, gdy Warszawie coś szczególnego dolega - przekonuje poseł Marek Borowski, dziś niezależny, wspierany przez Platformę i SLD kandydat do Senatu po prawej stronie Wisły. Z sejmowej mównicy pytał o termin budowy obwodnicy Inowrocławia i kolejowe połączenie tego miasta ze Śląskiem. O inwestycje, których potrzebuje stolica, już nie. - Warszawskie drogi to jest tak centralna sprawa, że nacisk płynie z wielu źródeł. Tego nie można zlekceważyć w następnej kadencji. Zwłaszcza infrastruktury na Pradze. Miasto skreśliło tam inwestycje z powodu kryzysu, ale trzeba do nich wrócić - deklaruje.

Kto na co naciskał

Warszawa była w potrzebie pod koniec zeszłego roku. "Gazeta" zmobilizowała wtedy w tydzień 20,5 tys. czytelników, którzy poparli naszą petycję do Ministerstwa Infrastruktury. Chodziło o 188 mln zł na pierwszy odcinek nowej wylotówki na południe, omijającej Raszyn i Janki. Wybrany wykonawca kilka miesięcy czekał na podpisanie kontraktu. Szef resortu Cezary Grabarczyk (PO) powiedział nam, że w drodze do rodzinnej Łodzi omija Janki "bocznymi drogami przez kartofliska". Pieniądze na rozpoczęcie robót przyznał jednak dopiero po burzy medialnej i naciskach prezydent miasta Hanny Gronkiewicz-Waltz. Sam załatwił Łodzi nowy dworzec za 1,76 mld zł, forsuje tam kolej dużych prędkości uważaną przez wielu komentatorów za inwestycję przekraczającą możliwości finansowe i organizacyjne naszego kraju oraz jeszcze bardziej nierealne centralne lotnisko między Łodzią a Warszawą.

Lobbing stołecznych posłów za kawałkiem naszej nowej wylotówki był zupełnie niewidoczny. W tym czasie lubelscy parlamentarzyści organizowali przed kancelarią premiera pikietę i kampanię billboardową w Warszawie - wywalczyli 450 mln zł na ponad 30 km trasy ekspresowej. Głośne były też zabiegi krakowskiego posła PO Łukasza Gibały, który jako jedyny z tej partii głosował za pieniędzmi na obwodnicę swojego miasta. Złamał dyscyplinę, za karę dopiero w ostatniej chwili wpisano go na listę kandydatów na dalekim 19. miejscu. W plebiscycie krakowskiego dodatku "Gazety" na najlepszego posła z okręgu zajął miejsce drugie. Co ciekawe, poseł z Warszawy i prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas kampanii wyborczej pojechał niedawno do Krakowa interweniować w sprawie budowy tamtejszej trasy ekspresowej. Kiedy trwała walka o nasze drogi, siedział cicho.

Liczy się metropolia

Kilka dni temu "Pakt dla Wrocławia" podpisało trzech radnych z PO, PiS i SLD, którzy kandydują do Sejmu z dalekich miejsc na listach. Zobowiązali się do wspólnej walki m.in. o to, by autostradowa obwodnica tego miasta pozostała bezpłatna.

- Wierzę, że w przyszłym Sejmie znajdzie się aktywna grupa warszawskich posłów. Ponadpartyjne porozumienia są możliwe. Brałem już udział w ich tworzeniu na rzecz wspierania demokracji na Białorusi i Polaków na Wschodzie - mówi Michał Dworczyk, radny i kandydat PiS, który startuje w stolicy z piątego miejsca z hasłem "Rodzina - Warszawa - Kresy". - Poprzedni parlament zaniedbał sprawę janosikowego na rzecz biedniejszych regionów, które nadmiernie obciąża budżet stolicy i Mazowsza [w tym roku odpowiednio blisko 1 mld i 630 mln zł.]. Uważam, że Warszawa powinna wręcz dostawać dotację z budżetu państwa. Wzorem może być parlament węgierski, który przyjął ustawę o stołecznej funkcji Budapesztu.

Marcin Święcicki dobrze pamięta lobbing w parlamencie, gdy w latach 90. był prezydentem Warszawy i co roku ważyło się, czy stolica dostanie pieniądze na budowę metra. - Osobiście chodziłem na sejmowe komisje, żeby warszawscy posłowie tego pilnowali. Przedstawiałem wyliczenia, uzbrajałem ich w materiały analityczne - wspomina. Teraz były prezydent miasta kandyduje w Warszawie na posła z ósmego miejsca na liście PO. W ulotce wyborczej za najważniejsze uznał domknięcie obwodnicy. - Musimy stworzyć w parlamencie lobby na rzecz całej metropolii stołecznej - podkreśla. - Jej rozwój i to, jak się w niej żyje, napędza postęp także w biedniejszych regionach, pozwala zatrzymać młodych ludzi w kraju i przyciąga inwestorów.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Po wyborach Warszawa potrzebuje silnego lobby w... juliu 01.10.11, 19:16

    A co może 20 posłów (wśród nich Kaszub, Anglik, może ktoś jeszcze) zrobić przeciwko 440, z których większość nienawidzi nie wiedzieć czemu Warszawy. Ostatecznie tu zarabiają te swoje niemały»

  • Donald Tusk - poseł z Warszawy... tuitam_online 02.10.11, 00:16

    Wybrany w 2007 w WWie największą liczbą głosów - premier przez ostatnie 4 lata; pani prezydent Wwy (2-ga kadencja) jest wiceprzewodniczącą PO - ale w sprawie niższego janosikowego to jakoś »

Najnowsze wiadomości z Warszawy