Sąd bez serca: Narzeczony do psychiatry przed ślubem

Wojciech Karpieszuk
08.10.2011 aktualizacja: 2011-10-08 17:18
A A A Drukuj
Katarzyna Barszczewska i Andrzej Duda na korytarzu sądowym Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
- Upokorzono nas. Pozbawiono podstawowego prawa do założenia rodziny - mówią niepełnosprawni narzeczeni, którzy od kwietnia czekają na zgodę na ślub. Najpierw sąd powołał biegłych psychiatrów w sprawie narzeczonej. Kiedy po wielu miesiącach biegli stwierdzili, że może ona wyjść za mąż, sędzia zleciła badanie jej narzeczonego.
Tuż przed wczorajszym rozpoczęciem sprawy w Sądzie Rejonowym dla Pragi- Południe wszystko zanosiło się na happy end. Narzeczeni Katarzyna Barszczewska i Andrzej Duda stawili się z pozytywną dla siebie opinią psychiatrów. Mówili, że mają już dość tej afery. Chcą w końcu wziąć ślub. Nawet mec. Alicja Czajkowska, reprezentująca urząd stanu cywilnego, który w kwietniu odmówił udzielenia narzeczonym ślubu i skierował sprawę do sądu, była przekonana, że ta rozprawa to już tylko formalność. Psychiatrzy swoją opinią rozwiali wcześniejsze wątpliwości urzędników.

Jednak po kilku minutach okazało się, że sprawa będzie się toczyć dalej.

Psychiatra: To dyskryminacja!

Dlaczego narzeczeni nie mogą wziąć ślubu? Katarzyna Barszczewska cierpi na dziecięce porażenie mózgowe. Niewyraźnie mówi, porusza się na wózku. Kiedy wiosną razem ze swoim narzeczonym, który się nią opiekuje i razem z nią mieszka, zgłosiła się do urzędu stanu cywilnego, by wyznaczyć termin ślubu, usłyszała, że o tym, czy mogą go w ogóle wziąć zadecyduje sąd. Kierownik USC tłumaczył wtedy nam, że nabrał wątpliwości, czy Katarzyna Barszczewska jest zdolna świadomie podjąć decyzję o ślubie. Mówił, że ciężko ją zrozumieć, jest niespokojna, podenerwowana. W dodatku w przeszłości korzystała z pomocy psychiatry. A kodeks rodzinny i opiekuńczy stanowi, że kiedy urzędnik stanu cywilnego ma takie wątpliwości, to rozstrzyga je sąd.

Kobieta tłumaczyła, że do psychiatry poszła raz, po tym gdy w ciągu dwóch miesięcy na raka zmarli jej rodzice. Ale nie przekonało to kierownika USC.

Już wtedy urzędników skrytykowali psychiatrzy. Prof. Jacek Wciórka, konsultant ds. psychiatrii w województwie mazowieckim, nazwał sprawę wprost. - To, co spotkało tę kobietę, to dyskryminacja - mówił.

Przepis, na który powołuje się kierownik USC, brzmi tak: "Nie może zawrzeć małżeństwa osoba dotknięta chorobą psychiczną albo niedorozwojem umysłowym. Jeżeli jednak stan zdrowia lub umysłu takiej osoby nie zagraża małżeństwu ani zdrowiu przyszłego potomstwa i jeżeli osoba ta nie została ubezwłasnowolniona całkowicie, sąd może jej zezwolić na zawarcie małżeństwa" (art. 12 par. 1 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego). Profesor Wciórka podkreślał, że to zapis archaiczny, pochodzący jeszcze z przedwojnia, a porażenie mózgowe nie jest chorobą psychiczną. Protestowały też Helsińska Fundacja Praw Człowieka i rzecznik praw obywatelskich. Minister Elżbieta Radziszewska, pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania, stwierdziła, że przepis jest niekonstytucyjny i wystąpiła o jego zmianę. Na nic to się jednak zdało. Sądowa machina ruszyła.

Czują się upokorzeni

W czerwcu odbyła się pierwsza rozprawa. Trwała chwilę. Sędzia Ewa Jaszewska odroczyła ją do czasu wydania opinii w sprawie Katarzyny Barszczewskiej. Zapytała też jej narzeczonego - mimo że urzędnik stanu cywilnego o to nie wnioskował - czy leczy się psychiatrycznie. Andrzej Duda potwierdził, że korzysta z poradni zdrowia psychicznego, ponieważ jest osobą z lekkim upośledzeniem umysłowym. Oboje nie są ubezwłasnowolnieni.

Wczoraj na rozprawie sędzia Jaszewska miała pozytywną opinię w sprawie Katarzyny Barszczewskiej. Ale stwierdziła, że skoro Andrzej Duda też korzysta z poradni psychiatrycznej, to i jego biegli powinni zbadać. Zaprotestował m.in. Grzegorz Matejczuk z biura rzecznika praw obywatelskich, który poinformował sędzię, że trwają prace nad wykreśleniem art. 12 z kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Mec. Tomasz Lustyk, który reprezentuje narzeczonych z ramienia Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, argumentował, że sąd nie jest władny orzekać ponad wniosek USC. Na nic się to zdało. Sędzia odroczyła sprawę bezterminowo.

Narzeczeni byli w szoku, nie kryli swoich emocji. Czują się upokorzeni i dyskryminowani. Od miesięcy są ciągani po sądach, a końca nie widać. Zamieszania nie byłoby w ogóle, gdyby Katarzyna Barszczewska nie poruszała się na wózku i nie mówiła niewyraźnie. Dodatkowo sąd, zdając sobie sprawę z delikatności sprawy, zamiast załatwić ją szybko, przeciąga decyzję o kolejne miesiące. Dlaczego na pierwszej rozprawie sędzia nie powołała od razu biegłego dla Andrzeja Dudy?

- Decyzja sądu jest absurdalna - komentuje prof. Jacek Wciórka. - Jeżeli dwie osoby, nawet upośledzone umysłowe w stopniu lekkim mają wolę, by się pobrać, to mają do tego prawo. I nikt im tego prawa nie może odebrać.

Podziel się

  • Typowe dla wymiaru (nie)sprawiedliwości damnniel 08.10.11, 21:43

    Sędziowie, prokuratorzy a nawet adwokaci stosują już tylko literę prawa zapominając całkowicie o zamyśle ustawodawcy. Tak to jest w nepotycznych zawodach gdzie syn został prawnikiem choć »

  • Sąd bez serca: Narzeczony do psychiatry przed ś... korektor11 09.10.11, 02:09

    Swego czasu, ponad pięć miesięcy temu, z dużą dozą pewności siebie, iż mam rację w tym co piszę, napisałem w komentarzu do artykułu: • Ślub stulecia w Warszawie korektor11 30.04.11, »

  • Sąd bez serca: Narzeczony do psychiatry przed ś... anna22290 09.10.11, 08:01

    dla mnie ta sprawa jest kontrowersyjna sa jej dwie strony jedna dwoje kochajacych sie mlodych ludzi wiec jestem za udzieleniemslubu ,druga stona dwoje nie wpelni zdrowi ludzie bedzie dziecko»

Najnowsze wiadomości z Warszawy