Manicure w ruinach Warszawy. Niezwykłe zdjęcia z 1945

Jerzy S. Majewski
09.11.2011 aktualizacja: 2011-11-09 11:37
A A A Drukuj
Pl. Trzech Krzyży, 1945 Zofia Chometowska, Pl. Trzech Krzyzy, 1945_300dpi
  • Pl. Napoleona
  • Handel na ul. Marszałkowskiej
  • Pl. Trzech Krzyży, 1945
  • ul. Krucza, 1945
Dwie kobiety Zofia Chomętowska i Maria Chrząszczowa zapuszczały się wiosną 1945 r. w ruiny Warszawy. Fotografowały. Po latach ich zapomniany dorobek możemy oglądać na wystawie i w albumie.
W Domu Spotkań z Historią dobiega końca wystawa ich zdjęć, a dziś ukazuje się album "Kronikarki, Zofia Chomętowska i Maria Chrząszczowa. Fotografie Warszawy 1945-1947 " opublikowany przez Fundację Archeologii Fotografii.

- Maria Chrząszczowa do Warszawy wróciła w marcu 1945 r. Zofia Chomętowska w kwietniu. Wędrując po gruzowisku, dokumentowały zniszczenie i odradzające się życie. Wystawę i album potraktowaliśmy jak dwugłos fotografek ujawniający ich osobowość artystyczną - opowiada Karolina Lewandowska, kuratorka wystawy z Fundacji Archeologii Fotografii.

Obydwie były zawodowymi fotografkami. Oglądając ich zdjęcia, wędrujemy po zburzonych ulicach Śródmieścia. Zaglądamy na plac Napoleona ze strzaskanym drapaczem chmur Prudentialem, idziemy Szpitalną, placem Trzech Krzyży. Oglądamy plac Piłsudskiego z wysadzonym w powietrze pałacem Saskim czy Rynek Starego Miasta ze zwalonym Zamkiem Królewskim. Nie brak scenek rodzajowych, są kobiety handlujące drobiem, sowiecki żołnierz grzejący się w słońcu. jest gruzowisko dawnego getta.

- Chociaż część fotografii Chomętowskiej znalazła się na słynnej zbiorowej wystawie "Warszawa oskarża", przy której zaangażowana była wraz z Tadeuszem Przypkowskim, autorem przedwojennych albumów o Warszawie - to zarówno jej zdjęcia, jak i fotografie Marii Chrząszczowej były praktycznie nieobecne w budowanym po wojnie micie odbudowującej się stolicy - mówi Lewandowska. Zwraca uwagę, że fotografie zdradzają dwa odmienne temperamenty. Chomętowska fotografowała aparatem Leica i koncentrowała się na detalu architektonicznym oraz na scenach rodzajowych. Szukała często ujęć z góry pozwalających na objęcie siatki ulic. - Chrząszczowa pracowała na aparacie średnioformatowym 6 na 6 cm i bardzo dbala o kompozycję. Szukała wyrazistych scen i kadrów - przekonuje Lewandowska. Niektóre fotografie Chomętowskiej utrwaliły zabawne sceny. Jak choćby ta z placu Trzech Krzyży, gdzie młoda kobieta przed drewniana szopą z napisem: "Manicure peduicure", siedzi na kupie gruzu i suszy paznokcie u nóg.

- Zofia Chomętowska już w 1947 r. wyemigrowała do Argentyny. Maria Chrząszczowa pozostała w Warszawie. Fotografowała nie tylko ruiny stolicy, ale też pod koniec 1945 r. zniszczonego Wrocławia. Jako fotografka pracowała prawie do śmierci w 1979 r.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy