Manicure w ruinach Warszawy. Niezwykłe zdjęcia z 1945
09.11.2011
aktualizacja: 2011-11-09 11:37
Dwie kobiety Zofia Chomętowska i Maria Chrząszczowa zapuszczały się wiosną 1945 r. w ruiny Warszawy. Fotografowały. Po latach ich zapomniany dorobek możemy oglądać na wystawie i w albumie.
ZOBACZ TAKŻE
- Magiczne osiedle fińskich domków. Czy przetrwa? (10-12-11, 18:00)
- Sklep w kształcie radia. Szokował nowoczesnością (19-11-11, 18:00)
- Warszawa sprzed kilkudziesięciu lat w Google Earth (04-02-10, 14:01)
- Bohaterowie zdjęć sprzed 70 lat (01-09-09, 07:00)
W Domu Spotkań z Historią dobiega końca wystawa ich zdjęć, a dziś ukazuje się album "Kronikarki, Zofia Chomętowska i Maria Chrząszczowa. Fotografie Warszawy 1945-1947 " opublikowany przez Fundację Archeologii Fotografii.
- Maria Chrząszczowa do Warszawy wróciła w marcu 1945 r. Zofia Chomętowska w kwietniu. Wędrując po gruzowisku, dokumentowały zniszczenie i odradzające się życie. Wystawę i album potraktowaliśmy jak dwugłos fotografek ujawniający ich osobowość artystyczną - opowiada Karolina Lewandowska, kuratorka wystawy z Fundacji Archeologii Fotografii.
Obydwie były zawodowymi fotografkami. Oglądając ich zdjęcia, wędrujemy po zburzonych ulicach Śródmieścia. Zaglądamy na plac Napoleona ze strzaskanym drapaczem chmur Prudentialem, idziemy Szpitalną, placem Trzech Krzyży. Oglądamy plac Piłsudskiego z wysadzonym w powietrze pałacem Saskim czy Rynek Starego Miasta ze zwalonym Zamkiem Królewskim. Nie brak scenek rodzajowych, są kobiety handlujące drobiem, sowiecki żołnierz grzejący się w słońcu. jest gruzowisko dawnego getta.
- Chociaż część fotografii Chomętowskiej znalazła się na słynnej zbiorowej wystawie "Warszawa oskarża", przy której zaangażowana była wraz z Tadeuszem Przypkowskim, autorem przedwojennych albumów o Warszawie - to zarówno jej zdjęcia, jak i fotografie Marii Chrząszczowej były praktycznie nieobecne w budowanym po wojnie micie odbudowującej się stolicy - mówi Lewandowska. Zwraca uwagę, że fotografie zdradzają dwa odmienne temperamenty. Chomętowska fotografowała aparatem Leica i koncentrowała się na detalu architektonicznym oraz na scenach rodzajowych. Szukała często ujęć z góry pozwalających na objęcie siatki ulic. - Chrząszczowa pracowała na aparacie średnioformatowym 6 na 6 cm i bardzo dbala o kompozycję. Szukała wyrazistych scen i kadrów - przekonuje Lewandowska. Niektóre fotografie Chomętowskiej utrwaliły zabawne sceny. Jak choćby ta z placu Trzech Krzyży, gdzie młoda kobieta przed drewniana szopą z napisem: "Manicure peduicure", siedzi na kupie gruzu i suszy paznokcie u nóg.
- Zofia Chomętowska już w 1947 r. wyemigrowała do Argentyny. Maria Chrząszczowa pozostała w Warszawie. Fotografowała nie tylko ruiny stolicy, ale też pod koniec 1945 r. zniszczonego Wrocławia. Jako fotografka pracowała prawie do śmierci w 1979 r.
- Maria Chrząszczowa do Warszawy wróciła w marcu 1945 r. Zofia Chomętowska w kwietniu. Wędrując po gruzowisku, dokumentowały zniszczenie i odradzające się życie. Wystawę i album potraktowaliśmy jak dwugłos fotografek ujawniający ich osobowość artystyczną - opowiada Karolina Lewandowska, kuratorka wystawy z Fundacji Archeologii Fotografii.
Obydwie były zawodowymi fotografkami. Oglądając ich zdjęcia, wędrujemy po zburzonych ulicach Śródmieścia. Zaglądamy na plac Napoleona ze strzaskanym drapaczem chmur Prudentialem, idziemy Szpitalną, placem Trzech Krzyży. Oglądamy plac Piłsudskiego z wysadzonym w powietrze pałacem Saskim czy Rynek Starego Miasta ze zwalonym Zamkiem Królewskim. Nie brak scenek rodzajowych, są kobiety handlujące drobiem, sowiecki żołnierz grzejący się w słońcu. jest gruzowisko dawnego getta.
- Chociaż część fotografii Chomętowskiej znalazła się na słynnej zbiorowej wystawie "Warszawa oskarża", przy której zaangażowana była wraz z Tadeuszem Przypkowskim, autorem przedwojennych albumów o Warszawie - to zarówno jej zdjęcia, jak i fotografie Marii Chrząszczowej były praktycznie nieobecne w budowanym po wojnie micie odbudowującej się stolicy - mówi Lewandowska. Zwraca uwagę, że fotografie zdradzają dwa odmienne temperamenty. Chomętowska fotografowała aparatem Leica i koncentrowała się na detalu architektonicznym oraz na scenach rodzajowych. Szukała często ujęć z góry pozwalających na objęcie siatki ulic. - Chrząszczowa pracowała na aparacie średnioformatowym 6 na 6 cm i bardzo dbala o kompozycję. Szukała wyrazistych scen i kadrów - przekonuje Lewandowska. Niektóre fotografie Chomętowskiej utrwaliły zabawne sceny. Jak choćby ta z placu Trzech Krzyży, gdzie młoda kobieta przed drewniana szopą z napisem: "Manicure peduicure", siedzi na kupie gruzu i suszy paznokcie u nóg.
- Zofia Chomętowska już w 1947 r. wyemigrowała do Argentyny. Maria Chrząszczowa pozostała w Warszawie. Fotografowała nie tylko ruiny stolicy, ale też pod koniec 1945 r. zniszczonego Wrocławia. Jako fotografka pracowała prawie do śmierci w 1979 r.
-
Ruiny Warszawy oczami kobiet. Zdjęcia z wiosny ...
arkadius.muhomory
09.11.11, 10:17
jebana wojna»
-
Ruiny Warszawy oczami kobiet. Zdjęcia z wiosny ...
konsument-1
09.11.11, 10:51
teraz to już by zostawili i nic nie odbudowali»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Miał być ważny węzeł, ale zniknął. Gdzie jest Konotopa?
- Piątek na ulicach Warszawy [25.05.2012]
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Centrum tonie w reklamach. Najbrzydsze rondo w mieście?
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]








