Braniccy wywieźli skarby Wilanowa? To nie pomówienie

Tomasz Urzykowski
30.11.2011 aktualizacja: 2011-11-30 07:18
A A A Drukuj
Pałac w Wilanowie Fot. Jerzy Gumowski / AG
Dyrektor wilanowskiego muzeum Paweł Jaskanis nie musi przepraszać rodziny Branickich za "naruszenie czci i dobrego imienia" jej przodków - uznał wczoraj warszawski Sąd Apelacyjny.
Przedmiotem sporu jest artykuł Pawła Jaskanisa "Kilka faktów o Branickich" w "Tygodniku Powszechnym" z lutego 2005 r. Był odpowiedzią na artykuł (w tym samym numerze ) Adama Rybińskiego, wnuka ostatniego właściciela Wilanowa - Adama Branickiego. Pałac, muzealia, księgozbiór, archiwum i dobra ziemskie należały do rodziny od 1892 r., W spadku po kuzynce dostał je Ksawery Branicki (ojciec Adama). Po II wojnie majątek przejęło państwo. Spadkobiercy walczą o jego odzyskanie.

Wczorajsza rozprawa dotyczyła jednak dobrego imienia rodziny. W artykule Jaskanis przedstawił poczynania Ksawerego i Adama Branickich. Napisał o zadłużeniu majątku wilanowskiego w Państwowym Banku Rolnym (w 1933 r. miało ono sięgnąć 20,3 mln zł). Długu tego - jak stwierdził autor tekstu - nie spłacono do wojny, a nie ma dowodu, że i później. Według dyrektora, podczas okupacji parcelowano i sprzedawano nieruchomości wilanowskie (zajęte przez Niemców), by zaspokoić roszczenia PBR pod niemiecką kontrolą. Kolejne informacje w artykule dotyczą czasów wcześniejszych i wywozów dzieł sztuki za granicę (m.in. zbioru broni, rysunków ze znakomitym dziełem Van Dycka i kolekcję fajansów z Delft).

Potomkowie Branickich pozwali Jaskanisa. Rok temu Sąd Okręgowy uznał ich racje. Stwierdził, że autor artykułu naruszył dobra osobiste rodziny i nie dochował należytej staranności (oparł się np. na "sensacyjnych" doniesieniach prasowych). Sąd nakazał dyrektorowi zamieszczenie przeprosin w "TP". Od wyroku odwołały się obie strony: Braniccy żądali przeprosin również w "Rzeczpospolitej" i wpłaty 10 tys. zł na Caritas. Adwokat Jaskanisa wniósł o kasację.

- To jeden z nielicznych procesów, w którym przedmiotem jest ustalenie prawdy historycznej. Sąd pierwszej instancji uznał swoją właściwość do rozstrzygania, czy wydarzenia z 1918 lub 1919 r. miały miejsce - mówił reprezentujący dyrektora mec. Andrzej Drozd. - Pozwany oparł się wyłącznie na źródłach pisanych i publikowanych. Wymagają one dalszych badań, ale czy do ich zakończenia nie wolno się wypowiadać? Wyrok sądu pierwszej instancji w sposób rażący narusza konstytucyjne prawo do wolności wypowiedzi i wolności badań naukowych.

Reprezentujący Branickich mec. Andrzej Wąsowski przekonywał, że pisząc artykuł Jaskanis wyszedł poza rolę dyrektora, nie zweryfikował źródeł i zasugerował współpracę Adama Branickiego z Niemcami.

- Parcelowane w czasie wojny grunty nie podlegały niemieckiej nacjonalizacji - mówił mec. Wąsowski. - Fakt sprzedania szabli Sobieskiego cytowany jest za artykułem Antoniego Słonimskiego. W doniesieniu o sprzedaży Galerii Wilanowskiej wymieniane są obiekty, których w Wilanowie nie było. A pisząc o wywiezieniu dzieła Van Dycka pozwany nie zwrócił się do muzeum w Rotterdamie, czy ma taki obiekt.

Sąd uznał jednak, że Jaskanis nie powinien być stroną w procesie, bo w zamówionym przez "TP" artykule wypowiedział się w imieniu muzeum, w ramach kompetencji dyrektora, wykorzystując zgromadzone przez tę instytucję wiarygodne źródła. Sąd nie dopatrzył się też naruszenia dóbr osobistych Branickich.

Adam Rybiński zapowiedział, że rodzina odwoła się od wyroku.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Braniccy wywieźli skarby Wilanowa? To nie pomów... sekwana2005 30.11.11, 08:01

    Jeśli w kolejnej rozprawie, instancji sąd rację Branickim przyzna, oficjalnie zwrócę dyplom Dobroczyńcy Biblioteki Narodowej. ze wstydu za towarzystwo. Nie kwestionujc wyroku, lecz wnioski »

  • Braniccy wywieźli skarby Wilanowa? To nie pomów... ksks3 30.11.11, 08:18

    Procesy o przywrócenie własności magnackim rodom to przejaw dziwnej fascynacji przeszłością i magią arystokratycznych tytułów. To nie jest właściwa droga. Magnackie dobra w czasach II RP »

Najnowsze wiadomości z Warszawy