Deweloper nie zabuduje połączenia między dzielnicami

Michał Wojtczuk
01.12.2011 aktualizacja: 2011-12-01 17:08
A A A Drukuj
Planowany przebieg ul. Ciszewskiego. Radni uchwalili plan blokujący zabudowę terenu pod drogę
Rada Warszawy uchwaliła plan zagospodarowania rejonu Nowoursynowskiej. Rezerwuje on miejsce na budowę przedłużenia ul. Ciszewskiego na Wilanów, uniemożliwiając budowę tam osiedla. - Sąd na pewno ten plan unieważni - groziła przedstawicielka dewelopera.
O konflikcie z deweloperem, który chce budować osiedle szeregowców w miejscu, gdzie wyłożony trzy lata temu projekt planu przewiduje ulicę łączącą Ursynów z Wilanowem pisaliśmy w Gazecie wielokrotnie w ciągu ostatnich tygodni. Reprezentowani przez prawniczkę Elżbietę Schmidtke właściciele gruntu doprowadzili do wydania najpierw warunków zabudowy, a potem pozwolenia na budowę. Do rozpoczęcia inwestycji brakowało już tylko tzw. uzgodnień komunikacyjnych od ursynowskich urzędników. Ci grali na czas - wyjątkowo skrupulatnie badali wniosek, nieustannie ponaglając ratusz do uchwalenia planu, który zablokowałby inwestycję. W czwartek plan trafił pod obrady Rady Warszawy.

Elżbieta Schmidtke przekonywała radnych, że uchwalając plan, złamią prawo. Przypomniała, że w studium nie wpisano przedłużenia Ciszewskiego, lecz zieleń: - A to jeszcze nie wszystko. Plan musi być zgodny ze studium zagospodarowania miasta. Sąd administracyjny orzekł, że w zakresie działek w rejonie przedłużenia Ciszewskiego studium uchwalono z naruszeniem prawa. Więc studium w tym miejscu nie obowiązuje, nie ma z czym porównać planu - dowodziła.

- Orzecznictwo w tej sprawie jest niesłychane - denerwował się Marek Mikos, szef miejskiego biura architektury. - Samorządowe Kolegium Odwoławcze wydało pani decyzję o warunkach zabudowy w trybie nam bliżej nieznanym. SKO może uchylać, a nie wydawać decyzje samo, dążąc do zabudowy zieleni wskazanej w studium. A argumentacja sądów administracyjnych uchylających zapisy studium? Sąd stwierdził, że nie widzi związku między tym, że tereny skarpowe powinny być ciągiem przyrodniczym. To orzecznictwo idzie w złym kierunku. Mamy skarpę, chcemy ją chronić, być z niej dumni, otwierać z niej widoki, a jednocześnie nie wolno nam zapisać w studium, że to tereny zielone? Mamy dać zabudować każdy skrawek? - irytował się. I podkreślił, że dróg lokalnych - a taką ma być przedłużenie Ciszewskiego - nie trzeba ujmować w studium. Plan zagospodarowania doszczegóławiający studium może takie drogi lokować na gruntach wskazanych przez studium jako tereny zielone. Z kolei miejski prawnik Ludwik Wardzyński przekonywał, że istnieją wyroki Sądu Najwyższego, które podważają werdykty sądów administracyjnych nie pozwalających zapisywać w studium zieleni publicznej na prywatnych działkach.

- Toczę z miastem prywatną wojnę, którą nie ja wypowiedziałam. Po 7 latach wywalczyłam warunki zabudowy. Uchyliłam 22 decyzje prezydenta odmawiające warunków zabudowy. Jeżeli takie ważne jest budowanie tej ulicy, to dlaczego nikt przez cztery lata nikt nie chciał ze mną rozmawiać o wykupie gruntu? - skarżyła się Elżbieta Schmidtke. I zapowiedziała, że zaskarży plan, jeżeli radni go uchwalą. Mimo to plan został uchwalony bez jednego głosu sprzeciwu.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy