Pierwszy taki sklep w Warszawie. Wkrótce na Szmulkach

Wojciech Karpieszuk
09.12.2011 aktualizacja: 2011-12-08 20:20
A A A Drukuj
Iwona Malicka (z lewej) i Greta Droździel-Papuga szykują pierwszy
w Warszawie Charity Shop Fot. Sławomir Kamiński / Agencja
  • Powstaje pierwszy
w Warszawie Charity Shop
W Warszawie powstaje pierwszy sklep charytatywny z używanymi meblami, ubraniami, zabawkami, telewizorami i wszystkim tym, co nadaje się do powtórnego użycia. Za ladą staną ci, którzy znaleźli się na życiowym zakręcie. I może wyjdą na prostą.
Takie sklepy są bardzo popularne w Wielkiej Brytanii. Istnieje tam określenie thrifting - od angielskiego thrift, czyli oszczędność - które oznacza modę na urządzanie całego mieszkania w sklepach charytatywnych. Na portalach społecznościowych można znaleźć specjalne grupy dla osób, które w nich kupują. Na zdjęciach uśmiechnięci ludzie chwalą się wygodnymi używanymi sofami, które upolowali za grosze. - Podobnie jest we Francji - mówi Greta Droździel Papuga, która była w tym kraju na wolontariacie i pracowała w jednym z takich sklepów stowarzyszenia Emmaus. - Można tam znaleźć wszystko: od używanych mebli, wózków i dziecięcych ubranek, sprzętu AGD po ciekawe bibeloty, książki - wylicza. Warunek jest jeden: używany towar musi nadawać się do ponownego użytku.

Teraz Emmaus, wspólnota charytatywna, która powstała w 1949 r. we Francji i działa dziś w 40 krajach na całym świecie, otwiera swój pierwszy sklep w Warszawie.

Nie tylko o oszczędne zakupy tutaj chodzi. - Działa to tak: odbieramy rzeczy używane. Co możemy, odnawiamy własnymi siłami i sprzedajemy to po rozsądnych cenach w naszym sklepie. Pracują w nim osoby zagrożone wykluczeniem społecznym - opowiada Iwona Malicka z Emmaus. W sklepie będą obsługiwać osoby bezdomne, z problemami psychicznymi. Na początek jako wolontariusze, później za swoją pracę dostaną pieniądze. Zostaną sprzedawcami, ale też np. będą odnawiać meble, reperować sprzęty, odbierać je z domów.

- Nasz cel jest taki, by ci, którzy do tej pory mieszkali w noclegowniach, wzięli swój los w swoje ręce. I może dzięki pracy w sklepie wynajęli pokój. Chcemy, by ludzie z problemami psychicznymi nie bali się wychodzić z domu, by spróbowali wrócić do normalnego życia - dodaje Iwona Malicka. Dzięki zyskom wspólnota chce też finansować np. szkolenia zawodowe, by podnieść kwalifikacje pracowników.

Emmaus ma już takie sklepy w Polsce, m.in. w Lublinie i Nowym Sączu. - We Wrocławiu powstaje już drugi. Pierwszy w Leśnicy okazał się sukcesem. To dzielnica pofabryczna. Mieszka tam wielu bezrobotnych, wykluczonych. Sklep się przyjął. Ale jest to też miejsce lokalnych inicjatyw, spotkań ludzi - podkreśla Greta Droździel Papuga. I taki jest też plan w Warszawie. Lokal już jest - to prawie 140 m kw. na parterze domu przy Grajewskiej 6 na Szmulkach. Miejsce nie zostało wybrane przypadkowo. - Tak jak we Wrocławiu, też chcemy robić coś dla mieszkańców, stworzyć lokalne centrum działania - deklaruje Greta Droździel Papuga. Planuje np. warsztaty krawieckie.

- A ja mam piec ceramiczny, który może nam się przydać na warsztaty - dodaje Iwona Malicka.

Jak przekonać warszawiaków do oddawania niepotrzebnych rzeczy? - Mieszkam w Ursusie. Nieraz widzę, jak ludzie wyrzucają na śmietniki meblościanki, które nie są zniszczone. Na śmietnikach leżą stare książki - mówi Droździel Papuga. - Pracownicy naszego sklepu przyjadą po sprzęty i meble. Nie będzie trzeba niczego znosić.

Emmaus z Wrocławia już obiecał Warszawie dostawczy samochód. Z kolei ze Szwecji płynie półtorej tony darów do warszawskiego sklepu. To na początek. Obie panie liczą, że na dobre sklep rozkręci się od stycznia.

Więcej o wspólnocie nawww.emmaus.org.pl . Kontakt z warszawskim sklepem: iamalicka@gmail.com

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy