Pierwszy taki sklep w Warszawie. Wkrótce na Szmulkach
09.12.2011
aktualizacja: 2011-12-08 20:20
W Warszawie powstaje pierwszy sklep charytatywny z używanymi meblami, ubraniami, zabawkami, telewizorami i wszystkim tym, co nadaje się do powtórnego użycia. Za ladą staną ci, którzy znaleźli się na życiowym zakręcie. I może wyjdą na prostą.
ZOBACZ TAKŻE
- Praska kamienica do rejestru! Inwestor i tak zburzy? (06-12-11, 12:00)
- Będą zmiany na Pradze: Stalownia wreszcie sprzedana (26-11-11, 10:00)
- Co dalej z Pragą? Debata na koniec Warszawy w Budowie (31-10-11, 03:00)
- Pani Agnieszka: to ona walczy o najbardziej potrzebujących (21-01-12, 18:00)
- Same robią kolczyki: z kabli, pestek. Da się zarobić? (01-01-12, 13:00)
- Szał poświątecznych wyprzedaży. Tłumy w sklepach (31-12-11, 09:00)
- Grażyna Wolszczak złoży ci życzenia w TK Maxx (14-12-11, 13:09)
- Zielone lodowisko pod PKiN jak boisko. Już otwarte! (09-12-11, 14:00)
Takie sklepy są bardzo popularne w Wielkiej Brytanii. Istnieje tam określenie thrifting - od angielskiego thrift, czyli oszczędność - które oznacza modę na urządzanie całego mieszkania w sklepach charytatywnych. Na portalach społecznościowych można znaleźć specjalne grupy dla osób, które w nich kupują. Na zdjęciach uśmiechnięci ludzie chwalą się wygodnymi używanymi sofami, które upolowali za grosze. - Podobnie jest we Francji - mówi Greta Droździel Papuga, która była w tym kraju na wolontariacie i pracowała w jednym z takich sklepów stowarzyszenia Emmaus. - Można tam znaleźć wszystko: od używanych mebli, wózków i dziecięcych ubranek, sprzętu AGD po ciekawe bibeloty, książki - wylicza. Warunek jest jeden: używany towar musi nadawać się do ponownego użytku.
Teraz Emmaus, wspólnota charytatywna, która powstała w 1949 r. we Francji i działa dziś w 40 krajach na całym świecie, otwiera swój pierwszy sklep w Warszawie.
Nie tylko o oszczędne zakupy tutaj chodzi. - Działa to tak: odbieramy rzeczy używane. Co możemy, odnawiamy własnymi siłami i sprzedajemy to po rozsądnych cenach w naszym sklepie. Pracują w nim osoby zagrożone wykluczeniem społecznym - opowiada Iwona Malicka z Emmaus. W sklepie będą obsługiwać osoby bezdomne, z problemami psychicznymi. Na początek jako wolontariusze, później za swoją pracę dostaną pieniądze. Zostaną sprzedawcami, ale też np. będą odnawiać meble, reperować sprzęty, odbierać je z domów.
- Nasz cel jest taki, by ci, którzy do tej pory mieszkali w noclegowniach, wzięli swój los w swoje ręce. I może dzięki pracy w sklepie wynajęli pokój. Chcemy, by ludzie z problemami psychicznymi nie bali się wychodzić z domu, by spróbowali wrócić do normalnego życia - dodaje Iwona Malicka. Dzięki zyskom wspólnota chce też finansować np. szkolenia zawodowe, by podnieść kwalifikacje pracowników.
Emmaus ma już takie sklepy w Polsce, m.in. w Lublinie i Nowym Sączu. - We Wrocławiu powstaje już drugi. Pierwszy w Leśnicy okazał się sukcesem. To dzielnica pofabryczna. Mieszka tam wielu bezrobotnych, wykluczonych. Sklep się przyjął. Ale jest to też miejsce lokalnych inicjatyw, spotkań ludzi - podkreśla Greta Droździel Papuga. I taki jest też plan w Warszawie. Lokal już jest - to prawie 140 m kw. na parterze domu przy Grajewskiej 6 na Szmulkach. Miejsce nie zostało wybrane przypadkowo. - Tak jak we Wrocławiu, też chcemy robić coś dla mieszkańców, stworzyć lokalne centrum działania - deklaruje Greta Droździel Papuga. Planuje np. warsztaty krawieckie.
- A ja mam piec ceramiczny, który może nam się przydać na warsztaty - dodaje Iwona Malicka.
Jak przekonać warszawiaków do oddawania niepotrzebnych rzeczy? - Mieszkam w Ursusie. Nieraz widzę, jak ludzie wyrzucają na śmietniki meblościanki, które nie są zniszczone. Na śmietnikach leżą stare książki - mówi Droździel Papuga. - Pracownicy naszego sklepu przyjadą po sprzęty i meble. Nie będzie trzeba niczego znosić.
Emmaus z Wrocławia już obiecał Warszawie dostawczy samochód. Z kolei ze Szwecji płynie półtorej tony darów do warszawskiego sklepu. To na początek. Obie panie liczą, że na dobre sklep rozkręci się od stycznia.
Teraz Emmaus, wspólnota charytatywna, która powstała w 1949 r. we Francji i działa dziś w 40 krajach na całym świecie, otwiera swój pierwszy sklep w Warszawie.
Nie tylko o oszczędne zakupy tutaj chodzi. - Działa to tak: odbieramy rzeczy używane. Co możemy, odnawiamy własnymi siłami i sprzedajemy to po rozsądnych cenach w naszym sklepie. Pracują w nim osoby zagrożone wykluczeniem społecznym - opowiada Iwona Malicka z Emmaus. W sklepie będą obsługiwać osoby bezdomne, z problemami psychicznymi. Na początek jako wolontariusze, później za swoją pracę dostaną pieniądze. Zostaną sprzedawcami, ale też np. będą odnawiać meble, reperować sprzęty, odbierać je z domów.
- Nasz cel jest taki, by ci, którzy do tej pory mieszkali w noclegowniach, wzięli swój los w swoje ręce. I może dzięki pracy w sklepie wynajęli pokój. Chcemy, by ludzie z problemami psychicznymi nie bali się wychodzić z domu, by spróbowali wrócić do normalnego życia - dodaje Iwona Malicka. Dzięki zyskom wspólnota chce też finansować np. szkolenia zawodowe, by podnieść kwalifikacje pracowników.
Emmaus ma już takie sklepy w Polsce, m.in. w Lublinie i Nowym Sączu. - We Wrocławiu powstaje już drugi. Pierwszy w Leśnicy okazał się sukcesem. To dzielnica pofabryczna. Mieszka tam wielu bezrobotnych, wykluczonych. Sklep się przyjął. Ale jest to też miejsce lokalnych inicjatyw, spotkań ludzi - podkreśla Greta Droździel Papuga. I taki jest też plan w Warszawie. Lokal już jest - to prawie 140 m kw. na parterze domu przy Grajewskiej 6 na Szmulkach. Miejsce nie zostało wybrane przypadkowo. - Tak jak we Wrocławiu, też chcemy robić coś dla mieszkańców, stworzyć lokalne centrum działania - deklaruje Greta Droździel Papuga. Planuje np. warsztaty krawieckie.
- A ja mam piec ceramiczny, który może nam się przydać na warsztaty - dodaje Iwona Malicka.
Jak przekonać warszawiaków do oddawania niepotrzebnych rzeczy? - Mieszkam w Ursusie. Nieraz widzę, jak ludzie wyrzucają na śmietniki meblościanki, które nie są zniszczone. Na śmietnikach leżą stare książki - mówi Droździel Papuga. - Pracownicy naszego sklepu przyjadą po sprzęty i meble. Nie będzie trzeba niczego znosić.
Emmaus z Wrocławia już obiecał Warszawie dostawczy samochód. Z kolei ze Szwecji płynie półtorej tony darów do warszawskiego sklepu. To na początek. Obie panie liczą, że na dobre sklep rozkręci się od stycznia.
-
Nareszcie coś dla ludzi! brawo!
frankyy
09.12.11, 12:07
Zamiast polityki, manifestów i marszów, ktoś robi coś z myślą o ludziach w potrzebie. Niech uczą się politycy i zamiast rzucać frazesami, niech biorą się do roboty!»
-
Re: Pierwszy taki sklep w Warszawie. Wkrótce na S
sweetago
10.12.11, 14:57
super pomysł, mam nadzieję, że wkrótce powstaną kolejne takie sklepy w Warszawie, juz na nie czekam.»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Miał być ważny węzeł, ale zniknął. Gdzie jest Konotopa?
- Piątek na ulicach Warszawy [25.05.2012]
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Centrum tonie w reklamach. Najbrzydsze rondo w mieście?
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]




