Po Euro będzie jak po weselu: kac i wielkie rachunki

Dariusz Bartoszewicz
13.12.2011 aktualizacja: 2011-12-14 15:12
A A A Drukuj
Zieleń wokół Stadionu Narodowego fot. Narodowe Centrum Sportu
Gigantyczne rachunki do zapłacenia i ból głowy? To już ostatni dzwonek, by tak nie wyglądało podsumowanie naszego dziedzictwa po Euro 2012 w Warszawie i w Polsce.
Z powodu kosztów budowy stadionów miasta zrezygnowały z innych inwestycji - w przedszkola, parki, skwery. W jaki sposób zostanie to zrekompensowane mieszkańcom? Co pozostanie po Euro? - pytali w poniedziałek badacze z Projektu Społecznego 2012 (ps2012.pl), który jest prowadzony przez Instytut Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego.

- Oby się nie skończyło jak na wiejskim weselu. Wydaliśmy dużo pieniędzy, zaciągnęliśmy kredyt, a następnego dnia jeszcze głowa boli - ostrzegał Jan Jakub Wygnański, socjolog z Pracowni Badań i Innowacji Społecznych "Stocznia" przy Brackiej, gdzie odbyło się spotkanie.

Socjologowie apelowali: potrzebny jest głęboki namysł nad dziedzictwem wielkiej imprezy sportowej, a my zajmujemy się np. orzełkiem na koszulce.

UEFA bierze kasę, dla nas rachunki

- Jest tylko PR. Nie ma rzetelnej informacji, że choć zbudujemy mniej niż planowaliśmy, to za autostrady i stadiony zapłacimy więcej. Zrobiliśmy sondaże w miastach, w których odbędą się mecze. Aż połowa z nas sądzi, że to UEFA finansuje imprezę, a to ona zarabia, nie my - mówi prof. Anna Giza-Poleszczuk.

Najwyższa pora zmierzyć z prawdą. To UEFA weźmie kasę, nam zostaną rachunki do płacenia. Jak przypominają badacze na stronie ps.2012.pl, rząd podpisał tzw. Gwarancję 11 - UEFA nie będzie w Polsce podlegać opodatkowaniu związanemu z jakąkolwiek działalnością dotycząca Euro, w tym sprzedażą praw marketingowych.

Dlaczego? Zostaliśmy postawieni pod ścianą groźbą odebrania nam imprezy. W 2004 roku UEFA przejęła absolutną kontrolę nad organizacją mistrzostw. "Wtedy też ostatni raz podzieliła się zyskami z państwem gospodarzem: Portugalia dostała ok. 4 mln euro z zarobionych wówczas ok. 800 mln" - czytamy na ps2012.pl.

Czyli UEFA się wzbogaci, a my musimy się postarać, by z imprezy mieć zyski społeczne. I o nie teraz przede wszystkim chodzi.

Tymczasem, jak zdradziła prof. Anna Giza-Poleszczuk, dwa lata temu Narodowe Centrum Sportu (operator Stadionu Narodowy) nie zgodziło się na przeprowadzenie konsultacji, czego oczekują po imprezie mieszkańcy Kamionka i Saskiej Kępy.

Takie warsztaty z mieszkańcami badacze przeprowadzą więc sami. Pani profesor dziwiła się, że w instytucjach publicznych panuje wielki strach przed ludźmi: - Tak jakby to był ciemny lud, który może postawić kosy na sztorc. Dlatego lepiej nie mówić im prawdy, bo jeszcze się zdenerwują.

Zakompleksieni, smutni i wspaniali

- Euro jest postrzegane jako jednorazowe wydarzenie. Co potem? Pustynia. A przecież wielkie wydarzenia zawsze mają kontekst społeczny, będą wywierać wpływ i chciałoby się, żeby był on pozytywny. Tymczasem wśród warszawiaków narasta zgroza. Czują niepewność, jak to będzie wyglądać, i zastanawiają się, czy nie wyjechać na czas Euro z miasta - mówiła prof. Mirosława Marody z Instytutu Socjologii UW i wiceprezes PAN.

Socjologowie podpowiadają, co postrzegają jako szansę przy okazji Euro - umasowienie sportu, codziennej aktywności fizycznej. Warto też postarać o poprawienie wizerunku Polski w oczach obcokrajowców, ale i naszych własnych, bo źle myślimy sami o sobie.

- Jesteśmy zakompleksionym i smutnym społeczeństwem. Stąd taki wybuch radości po przyznaniu nam Euro. Pomyśleliśmy: jak cała Europa do nas przyjedzie i ją ugościmy, to pokażemy, jacy jesteśmy wspaniali. To oczekiwanie na wydarzenie, na święto i radość. Ten tłum zwiedzający Stadion Narodowy pokazał, że ludzie chcą poczuć wspólnotę - przypomniała prof. Marody.

W materiałach socjologów są dobre przykłady ze świata. I tak inwestycje związane z olimpiadą 1992 r. w Barcelonie, a teraz w Londynie (2012 r.) trafiły głównie do biedniejszych i słabiej rozwiniętych dzielnic. W Londynie przy okazji powstał Park Olimpijski, największy nowy park miejski od 150 lat w Europie. Będzie w nim 9 tys. mieszkań, głównie dla robotników.

Taką szansą dla Pragi wydawały się inwestycje związane ze Stadionem Narodowym i urządzaniem okolicy. Na razie będą płot i tłuczeń wokół stadionu. Ale co potem? Co z tego zamieszania będą mieć mieszkańcy Kamionka i Saskiej Kępy? Czego oczekują? Pytania na razie pozostają bez odpowiedzi.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy