UNBA: Unimed wciąż na fali
16.12.2011
aktualizacja: 2011-12-16 14:16
Niesamowity sezon rozgrywają obecnie panowie z Unimedu. Wystarczy zwycięstwo z SMS i całą rundę zasadniczą zakończą z czystym kontem po stronie porażek. W ten sposób dokonają czegoś, co nie udało się żadnej drużynie pierwszoligowej od pięciu sezonów. Co ciekawe w XXV edycji to właśnie panowie z Unimedu "wykręcili" taki rezultat. Pozostaje tylko życzyć im, żeby faza play off okazała się dla nich w tym sezonie nieco bardziej łaskawa. Wtedy zaliczyli naprawdę ciężkie boje z OBP i Dental Club'em, a po dotarciu do Wielkiego Finału musieli uznać wyższość Agro-Mokate.
I liga: Zostało naprawdę niewiele miejsca
W najwyższej klasie rozgrywkowej przedostatnia kolejka sezonu zasadniczego naprawdę sporo wyjaśniła. Wspominani we wstępie zawodnicy Unimedu pomyślnie przeszli ostatni już chyba poważny sprawdzian swoich umiejętności. TC Team, pozbawieni zawodników podkoszowych, przez większą część spotkania nie mieli zbyt wiele do powiedzenia w konfrontacji z przezywającym renesans formy Rafałem Lisiewiczem i jego kolegami z drużyny. Popularny "Balon" zaliczył tym razem 17 pkt i tyle samo zbiórek. To już czwarty z rzędu mecz w którym notuje 15 lub więcej zebranych piłek. W tym sezonie po prostu nie ma na niego mocnych i już. Imponujące! TC Team pozostało ambitnie gonić rywali, którzy w trzeciej kwarcie zdążyli im "odjechać" już na 17 punktów (48:31).
Fatalne zawody zagrali w niedzielę do niedawna drudzy w tabeli Dental Club. Mecz z OBP Incentive & Sport Travel totalnie im nie wyszedł. Przeciwnicy całkowicie zdominowali wydarzenia na parkiecie. Imponowali grą zespołową, obrona, ale przede wszystkim zaangażowaniem. Szczególnie tego ostatniego elementu próżno było szukać w szeregach ich rywali, wśród których na wyróżnienie zasłużył tylko Łukasz Sawicki (14, pkt, 8 zb, 1 bl, 2 as). Od połowy drugiej kwarty Dental Club byli cieniem samych siebie. Na przestrzeni dwudziestu pięciu minut zdobyli ledwie 12 punktów. OBP dzięki wygranej zdecydowanie zwiększyli swoje szanse na udział w play off. Tylko naprawdę fatalny występ w ostatnim meczu sezonu mógłby pokrzyżować im plany. Mimo wszytko chyba nawet oni nie dadzą rady przegrać z TNT 38 punktami (choć jak się popatrzy na ich wyniki, to czasami potrafią zaskoczyć).
Spore problemy z odniesieniem szóstego z rzędu zwycięstwa mieli w miniony weekend Polibuda 2013. Ambitni panowie z Nola długo nie dawali im spokoju. Przez pierwsze trzy kwarty byli wręcz bliscy sprawienia sporej niespodzianki. Statystycznie szczególnie dobrze wypadli Tomek Owsiński (12 pkt, 11 zb, 2 prz, 3 as) i Bartosza Probola (9 pkt, 10 zb, 1 prz, 3 as), ale na uznanie zasługiwał cały zespół Nola walcząc o każdy centymetr boiska. O ich porażce zadecydowała słabsza dyspozycja w czwartej odsłonie. Przypomniał o sobie Paweł Foremny (18 pkt, 1 zb, 1 prz), którego szybkie wjazdy na kosz kończyły się najczęściej faulami rywali. Kolejne punkty zdobywane z linii rzutów wolnych pozwoliły Polibudzie dojść przeciwników (39:39), a w końcówce "odjechać" na bezpieczną odległość. Próby odwrócenia losów spotkania inicjowane przez zawodników Nola zakończyły się niepowodzeniem.
II liga: Ciężkie czasy nastały dla Fryzjerów
W sumie to chyba największe zaskoczenie i modelowy przykład upadku drużyny, która od początku sezonu sprawiała wrażenie pewniaka. Kumple Fryzjera mieli naprawdę udany start rozrywek. Wygrali pięć z pierwszych sześciu spotkań. W pewnym momencie byli nawet liderem grupy B. W tym czasie ulegli tylko w starciu z Sahelem i to w sumie nieznacznie. Niestety ostatnie tygodnie totalnie zachwiały ich pozycją w tabeli. Trzy porażki w czterech spotkaniach "wyrzuciły ich" poza pierwszą czwórkę. W ostatni weekend dali z siebie wszystko. Mimo to po czterdziestu minutach ciekawej rywalizacji z Martwymi Prezydentami musieli uznać wyższość liderów grupy B. Z perspektywy całego spotkania należy powiedzieć, że Fryzjerzy mieli ogromną szansę na odniesienie zwycięstwa, ale zwyczajnie jej nie wykorzystali. Martwi Prezydenci, mimo braku kilku kluczowych zawodników, potrafili jeszcze w drugiej kwarcie wyrobić sobie 10-punktową przewagę (28:18). Jej odrabianie zajęło Fryzjerom całą trzecią kwartę. Pod jej koniec prowadzenie rywali stopniało do ledwie jednego punktu (34:33). W ostatniej kwarcie Martwi Prezydenci robili co mogli, żeby po raz kolejny odskoczyć rywalom. Co chwilę "inicjowali ucieczkę". Fryzjerzy byli jednak czujni. Do końca spotkania każdorazowo potrafili odpowiedzieć na każdy cios rywali (w ostatniej kwarcie mieliśmy trzykrotnie remis i każdorazowo doprowadzali do niego Kumple Fryzjera). Niestety, "każdy" poza tym jednym, tym nokautującym. Punkty, które tak zepsuły Kumplom Fryzjera sezon zdobył w końcówce spotkania Skuzinkas Simonas (11 pkt, 5 zb, 1 as). W obecnej sytuacji panowie mogą już chyba liczyć tylko na cud w postaci wyjątkowej niefrasobliwości rywali. Przystępując do starcia z TQM będą mieli pełną świadomość jak dużego cudu muszą dokonać. Ostatnie spotkanie ich bezpośrednich konkurentów do zajęcia czwartego miejsca w tabeli, Ostap Rusztowania, będzie miało miejsce dzień wcześniej. To plus. Minusem jest natomiast fakt, że inni ich rywale, Grupa Neoart, zagrają jeszcze kilka godzin po nich i ci panowie również będą mogli popsuć im szyki. No cóż, ciężkie czasy nastały dla Fryzjerów. Wszystko wskazuje na to, że dla grupy B może to być naprawdę ciekawy weekend.
W grupie A emocje związane z walką o pierwszą czwórkę nieco opadły. Jeszcze tydzień, czy dwa tygodnie temu wydawało się, że będzie ciekawie, jednak wszystko wskazuje na to, że B'ballin, mimo porażki w ostatniej kolejce z Gazeta.pl, obronili czwartą lokatę. Oczywiście i w tej grupie cud mógłby się zdarzyć, ale jak często jest tak, żeby drużyna w kluczowym starciu sezonu przegrała różnicą 37 punktów. Taki właśnie "wyczyn" musieliby nam zaprezentować panowie z B'ballin w starciu z Kanibalami. Wtedy to ich rywale mieliby szanse na grę w play off. Mimo całego szacunku dla gry Kanibali taki scenariusz wydaje się być nierealny. Zdecydowanie bardziej prawdopodobny jest natomiast inny. Jeden rzut oka na tabelę grupy A wystarczy do stwierdzenia, że w nadchodzącą sobotę Kanibale nie będą grali tylko dla siebie. Jeżeli pokonają B'ballin chociaż jednym punktem, a tej samej sztuki dokonają ZMI w starciu z Gazeta.pl (a przy swojej ostatniej dyspozycji zdecydowanie mają na to szanse), to właśnie oni zagrają w play off, a B'ballin kolejny raz zakończą sezon na rundzie zasadniczej. W przypadku porażki Gazeta.pl dojdzie również do roszad w czołówce grupy A (oczywiście pod warunkiem, że Bottari Europe i AGartE nie przegrają swoich ostatnich spotkań).
W ostatni weekend sezonu zasadniczego, w cieniu walki o play off, zostanie stoczona inna, dla niektórych równie pasjonująca rywalizacja. Chodzi oczywiście o tych kilka drużyn, które wciąż walczą o uniknięcie gry w barażach. Pod tym względem "pozamiatane" mamy w grupie A. So Fresh So Clean, Wolfenstein i Meblobranie.pl nie dali rady konkurencji i solidarnie, wszyscy z dwoma zwycięstwami i ośmioma porażkami na koncie, okupują trzy ostatnie miejsca w tabeli. Mimo wszytko nie można powiedzieć, żeby w ostatniej kolejce nie mieli o co się bić. Wręcz przeciwnie! Każda z ekip będzie się starała zająć jak najwyższe miejsce w tabeli. Powody są dwa. Po pierwsze zajęcie dziesiątego miejsca wciąż daje im realne szanse na uniknięcie gry w barażach. Po drugie nawet, jeżeli ta sztuka im się nie uda, to im wyższa pozycja w tabeli, tym większe prawdopodobieństwo trafienia na słabszego rywala w barażach. Krótko mówiąc jest o co walczyć. Pod tym względem zdecydowanie więcej emocji będziemy mieli w grupie B. Powód jest prosty, tutaj każda drużyna, nawet zajmujący ostatnie miejsce w tabeli reprezentanci Kabaretu Starszych Panów, ma szanse na wspięcie się "ponad kreskę", czyli zajęcie dziewiątego, a nawet ósmego miejsca w tabeli.
III liga: Fatalny finał szlagieru
W minioną sobotę trzecioligowcy weszli w drugi etap sezonu zasadniczego. W grupie C drużyny rozpoczęły walkę o jak najlepszą pozycję przed fazą play off. Sam fakt uczestnictwa "zaklepały sobie" już wcześniej. W grupie D powinno być najwięcej emocji. To ta szóstka drużyn walczy jeszcze o sam fakt udziału w play off. Po wygranej z This Is Madness bardzo blisko sukcesu są już Nie Obrażaj Się. Gdyby nie słaby bilans "małych punktów" mogliby już teraz cieszyć się z awansu do fazy pucharowej. A tak potrzebują jeszcze jednego zwycięstwa (lub korzystnych rozstrzygnięć w innych meczach nadchodzącej kolejki). Kolejne miejsce w grupowej tabeli zajmują obecnie Vabank. W pierwszym meczu drugiego etapu pokonali Zwittersów i w ten sposób, podobnie jak Nie Obrażaj Się, zrobili krok we właściwą stronę. Najwięcej "luzu" mają drużyny zgromadzone w grupie E. Grają już tylko dla przyjemności i każdy mecz mogą traktować jak sparing.
Sobotnie zmagania trzecioligowców przyćmiło wydarzenie, jakie miało miejsce pod koniec starcia Sióstr Spiningowych ze Slang Team. Całe spotkanie było naprawdę ciekawe. Niestety nie było nam dane obejrzeć go w całości. Na półtorej minuty do końca przy 2-punktowym prowadzeniu Slang Team (59:57) bardzo poważnemu wypadkowi uległ zawodnik "Siostrzyczek" Lech Królik. Mecz został przerwany, a "Karol" po opatrzeniu przez wezwanych sanitariuszy został odwieziony karetką do szpitala. Obie drużyny w minorowych nastrojach udały się do szatni, a spotkanie zostanie dokończone w uzgodnionym terminie (prawdopodobnie w pierwszy weekend po Nowym Roku). W imieniu własnym i pozostałych Organizatorów życzę zawodnikowi Sióstr Spiningowych szybkiego powrotu do zdrowia (choć mam pełną świadomość, że przy takim urazie nie będzie to proste). Powodzenia Lechu!
W najwyższej klasie rozgrywkowej przedostatnia kolejka sezonu zasadniczego naprawdę sporo wyjaśniła. Wspominani we wstępie zawodnicy Unimedu pomyślnie przeszli ostatni już chyba poważny sprawdzian swoich umiejętności. TC Team, pozbawieni zawodników podkoszowych, przez większą część spotkania nie mieli zbyt wiele do powiedzenia w konfrontacji z przezywającym renesans formy Rafałem Lisiewiczem i jego kolegami z drużyny. Popularny "Balon" zaliczył tym razem 17 pkt i tyle samo zbiórek. To już czwarty z rzędu mecz w którym notuje 15 lub więcej zebranych piłek. W tym sezonie po prostu nie ma na niego mocnych i już. Imponujące! TC Team pozostało ambitnie gonić rywali, którzy w trzeciej kwarcie zdążyli im "odjechać" już na 17 punktów (48:31).
Fatalne zawody zagrali w niedzielę do niedawna drudzy w tabeli Dental Club. Mecz z OBP Incentive & Sport Travel totalnie im nie wyszedł. Przeciwnicy całkowicie zdominowali wydarzenia na parkiecie. Imponowali grą zespołową, obrona, ale przede wszystkim zaangażowaniem. Szczególnie tego ostatniego elementu próżno było szukać w szeregach ich rywali, wśród których na wyróżnienie zasłużył tylko Łukasz Sawicki (14, pkt, 8 zb, 1 bl, 2 as). Od połowy drugiej kwarty Dental Club byli cieniem samych siebie. Na przestrzeni dwudziestu pięciu minut zdobyli ledwie 12 punktów. OBP dzięki wygranej zdecydowanie zwiększyli swoje szanse na udział w play off. Tylko naprawdę fatalny występ w ostatnim meczu sezonu mógłby pokrzyżować im plany. Mimo wszytko chyba nawet oni nie dadzą rady przegrać z TNT 38 punktami (choć jak się popatrzy na ich wyniki, to czasami potrafią zaskoczyć).
Spore problemy z odniesieniem szóstego z rzędu zwycięstwa mieli w miniony weekend Polibuda 2013. Ambitni panowie z Nola długo nie dawali im spokoju. Przez pierwsze trzy kwarty byli wręcz bliscy sprawienia sporej niespodzianki. Statystycznie szczególnie dobrze wypadli Tomek Owsiński (12 pkt, 11 zb, 2 prz, 3 as) i Bartosza Probola (9 pkt, 10 zb, 1 prz, 3 as), ale na uznanie zasługiwał cały zespół Nola walcząc o każdy centymetr boiska. O ich porażce zadecydowała słabsza dyspozycja w czwartej odsłonie. Przypomniał o sobie Paweł Foremny (18 pkt, 1 zb, 1 prz), którego szybkie wjazdy na kosz kończyły się najczęściej faulami rywali. Kolejne punkty zdobywane z linii rzutów wolnych pozwoliły Polibudzie dojść przeciwników (39:39), a w końcówce "odjechać" na bezpieczną odległość. Próby odwrócenia losów spotkania inicjowane przez zawodników Nola zakończyły się niepowodzeniem.
II liga: Ciężkie czasy nastały dla Fryzjerów
W sumie to chyba największe zaskoczenie i modelowy przykład upadku drużyny, która od początku sezonu sprawiała wrażenie pewniaka. Kumple Fryzjera mieli naprawdę udany start rozrywek. Wygrali pięć z pierwszych sześciu spotkań. W pewnym momencie byli nawet liderem grupy B. W tym czasie ulegli tylko w starciu z Sahelem i to w sumie nieznacznie. Niestety ostatnie tygodnie totalnie zachwiały ich pozycją w tabeli. Trzy porażki w czterech spotkaniach "wyrzuciły ich" poza pierwszą czwórkę. W ostatni weekend dali z siebie wszystko. Mimo to po czterdziestu minutach ciekawej rywalizacji z Martwymi Prezydentami musieli uznać wyższość liderów grupy B. Z perspektywy całego spotkania należy powiedzieć, że Fryzjerzy mieli ogromną szansę na odniesienie zwycięstwa, ale zwyczajnie jej nie wykorzystali. Martwi Prezydenci, mimo braku kilku kluczowych zawodników, potrafili jeszcze w drugiej kwarcie wyrobić sobie 10-punktową przewagę (28:18). Jej odrabianie zajęło Fryzjerom całą trzecią kwartę. Pod jej koniec prowadzenie rywali stopniało do ledwie jednego punktu (34:33). W ostatniej kwarcie Martwi Prezydenci robili co mogli, żeby po raz kolejny odskoczyć rywalom. Co chwilę "inicjowali ucieczkę". Fryzjerzy byli jednak czujni. Do końca spotkania każdorazowo potrafili odpowiedzieć na każdy cios rywali (w ostatniej kwarcie mieliśmy trzykrotnie remis i każdorazowo doprowadzali do niego Kumple Fryzjera). Niestety, "każdy" poza tym jednym, tym nokautującym. Punkty, które tak zepsuły Kumplom Fryzjera sezon zdobył w końcówce spotkania Skuzinkas Simonas (11 pkt, 5 zb, 1 as). W obecnej sytuacji panowie mogą już chyba liczyć tylko na cud w postaci wyjątkowej niefrasobliwości rywali. Przystępując do starcia z TQM będą mieli pełną świadomość jak dużego cudu muszą dokonać. Ostatnie spotkanie ich bezpośrednich konkurentów do zajęcia czwartego miejsca w tabeli, Ostap Rusztowania, będzie miało miejsce dzień wcześniej. To plus. Minusem jest natomiast fakt, że inni ich rywale, Grupa Neoart, zagrają jeszcze kilka godzin po nich i ci panowie również będą mogli popsuć im szyki. No cóż, ciężkie czasy nastały dla Fryzjerów. Wszystko wskazuje na to, że dla grupy B może to być naprawdę ciekawy weekend.
W grupie A emocje związane z walką o pierwszą czwórkę nieco opadły. Jeszcze tydzień, czy dwa tygodnie temu wydawało się, że będzie ciekawie, jednak wszystko wskazuje na to, że B'ballin, mimo porażki w ostatniej kolejce z Gazeta.pl, obronili czwartą lokatę. Oczywiście i w tej grupie cud mógłby się zdarzyć, ale jak często jest tak, żeby drużyna w kluczowym starciu sezonu przegrała różnicą 37 punktów. Taki właśnie "wyczyn" musieliby nam zaprezentować panowie z B'ballin w starciu z Kanibalami. Wtedy to ich rywale mieliby szanse na grę w play off. Mimo całego szacunku dla gry Kanibali taki scenariusz wydaje się być nierealny. Zdecydowanie bardziej prawdopodobny jest natomiast inny. Jeden rzut oka na tabelę grupy A wystarczy do stwierdzenia, że w nadchodzącą sobotę Kanibale nie będą grali tylko dla siebie. Jeżeli pokonają B'ballin chociaż jednym punktem, a tej samej sztuki dokonają ZMI w starciu z Gazeta.pl (a przy swojej ostatniej dyspozycji zdecydowanie mają na to szanse), to właśnie oni zagrają w play off, a B'ballin kolejny raz zakończą sezon na rundzie zasadniczej. W przypadku porażki Gazeta.pl dojdzie również do roszad w czołówce grupy A (oczywiście pod warunkiem, że Bottari Europe i AGartE nie przegrają swoich ostatnich spotkań).
W ostatni weekend sezonu zasadniczego, w cieniu walki o play off, zostanie stoczona inna, dla niektórych równie pasjonująca rywalizacja. Chodzi oczywiście o tych kilka drużyn, które wciąż walczą o uniknięcie gry w barażach. Pod tym względem "pozamiatane" mamy w grupie A. So Fresh So Clean, Wolfenstein i Meblobranie.pl nie dali rady konkurencji i solidarnie, wszyscy z dwoma zwycięstwami i ośmioma porażkami na koncie, okupują trzy ostatnie miejsca w tabeli. Mimo wszytko nie można powiedzieć, żeby w ostatniej kolejce nie mieli o co się bić. Wręcz przeciwnie! Każda z ekip będzie się starała zająć jak najwyższe miejsce w tabeli. Powody są dwa. Po pierwsze zajęcie dziesiątego miejsca wciąż daje im realne szanse na uniknięcie gry w barażach. Po drugie nawet, jeżeli ta sztuka im się nie uda, to im wyższa pozycja w tabeli, tym większe prawdopodobieństwo trafienia na słabszego rywala w barażach. Krótko mówiąc jest o co walczyć. Pod tym względem zdecydowanie więcej emocji będziemy mieli w grupie B. Powód jest prosty, tutaj każda drużyna, nawet zajmujący ostatnie miejsce w tabeli reprezentanci Kabaretu Starszych Panów, ma szanse na wspięcie się "ponad kreskę", czyli zajęcie dziewiątego, a nawet ósmego miejsca w tabeli.
III liga: Fatalny finał szlagieru
W minioną sobotę trzecioligowcy weszli w drugi etap sezonu zasadniczego. W grupie C drużyny rozpoczęły walkę o jak najlepszą pozycję przed fazą play off. Sam fakt uczestnictwa "zaklepały sobie" już wcześniej. W grupie D powinno być najwięcej emocji. To ta szóstka drużyn walczy jeszcze o sam fakt udziału w play off. Po wygranej z This Is Madness bardzo blisko sukcesu są już Nie Obrażaj Się. Gdyby nie słaby bilans "małych punktów" mogliby już teraz cieszyć się z awansu do fazy pucharowej. A tak potrzebują jeszcze jednego zwycięstwa (lub korzystnych rozstrzygnięć w innych meczach nadchodzącej kolejki). Kolejne miejsce w grupowej tabeli zajmują obecnie Vabank. W pierwszym meczu drugiego etapu pokonali Zwittersów i w ten sposób, podobnie jak Nie Obrażaj Się, zrobili krok we właściwą stronę. Najwięcej "luzu" mają drużyny zgromadzone w grupie E. Grają już tylko dla przyjemności i każdy mecz mogą traktować jak sparing.
Sobotnie zmagania trzecioligowców przyćmiło wydarzenie, jakie miało miejsce pod koniec starcia Sióstr Spiningowych ze Slang Team. Całe spotkanie było naprawdę ciekawe. Niestety nie było nam dane obejrzeć go w całości. Na półtorej minuty do końca przy 2-punktowym prowadzeniu Slang Team (59:57) bardzo poważnemu wypadkowi uległ zawodnik "Siostrzyczek" Lech Królik. Mecz został przerwany, a "Karol" po opatrzeniu przez wezwanych sanitariuszy został odwieziony karetką do szpitala. Obie drużyny w minorowych nastrojach udały się do szatni, a spotkanie zostanie dokończone w uzgodnionym terminie (prawdopodobnie w pierwszy weekend po Nowym Roku). W imieniu własnym i pozostałych Organizatorów życzę zawodnikowi Sióstr Spiningowych szybkiego powrotu do zdrowia (choć mam pełną świadomość, że przy takim urazie nie będzie to proste). Powodzenia Lechu!
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Miał być ważny węzeł, ale zniknął. Gdzie jest Konotopa?
- Piątek na ulicach Warszawy [25.05.2012]
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Centrum tonie w reklamach. Najbrzydsze rondo w mieście?
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]







