Płot odciął drogę mieszkańcom. Sprawa w prokuraturze
19.12.2011
aktualizacja: 2011-12-18 21:28
Na Górcach sąsiedzi odcięli sąsiadom dostęp do parkingu, bazarku, szkoły i przystanku. Sprawa trafiła do prokuratury
ZOBACZ TAKŻE
- Nasz wielki narodowy płot. Każdy grodzi swoje pole (13-05-11, 09:00)
- Awantura o zieleń w centrum: Dla kogo park za płotem? (14-04-11, 00:00)
- Grodzą osiedla na potęgę. Żeby było bezpieczniej? (20-07-10, 10:00)
- Inwestor szantażuje ratusz płotem (16-05-09, 10:00)
Okoliczni mieszkańcy są zdruzgotani. A najbardziej ci z sąsiadującego z płotem bloku przy ul. Budy 5. - Tu był chodnik - Grażyna Górecka pokazuje prowadzącą ukosem ścieżkę z kostki bauma. Teraz chodnik urywa się na płocie. Za nim już tylko zrujnowany ugór - wyrwanie kostek zleciła wspólnota z ul. Budy 7.
Płot jest zielony, ażurowy i ma prawie 2 m wysokości. Za nim parking, przecięte w poprzek chodniki i zawężona o połowę uliczka dojazdowa do bazarku przy ul. Konarskiego. Teraz mieszkańcy muszą chodzić kilkaset metrów naokoło dwóch innych ogrodzonych posesji przy "starej" Górczewskiej. Mogą też wybrać równie długą drogę do przejścia w ścianie ekranów akustycznych. - Z siatami to udręka, za każdym razem aż się w nas gotuje! Jak ma tu dojechać straż pożarna? - pyta pani Marzena, inna mieszkanka bloku przy Budy 5.
Metodą kapciową
Płot to skutek ogromnego konfliktu. Spółdzielnia Mieszkaniowa "Wola" nie chce uznać wspólnoty mieszkaniowej z ul. Budy 7, która zawiązała się w 2008 r. - Na zebraniu założycielskim nie było notariusza i nie udało się zebrać 50 proc. głosów za wyborem zarządu. Później ciułano je metodą "kapciową", chodząc od drzwi do drzwi, a to niezgodne z prawem - mówi Robert Ambroziak, prezes spółdzielni, która zaskarżyła do sądu uchwałę o zawiązaniu wspólnoty i sprawę wygrała. - Skoro zarząd powstał niezgodnie z prawem, to i decyzja o wybudowaniu ogrodzenia była bezprawna - dowodzi prezes Ambroziak.
Spółdzielnia skierowała więc do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. - Kiedy starali się w urzędzie dzielnicy o zezwolenia na płot, złożyli niezgodne z prawem oświadczenia o prawie do dysponowania gruntem - mówi Ambroziak. Wolska prokuratura zawiadomienie odrzuciła, lecz spółdzielnia Wola odwołała się i czeka na werdykt prokuratury okręgowej. Podobny wniosek złożył też urząd Bemowa, choć wcześniej - co mają mu za złe sąsiedzi "spod piątki" - zezwolił wspólnocie z Budy 7 na postawienie płotu.
- Pan prezes Ambroziak nie bierze pod uwagę tego, że w 2009 r. wspólnota zawiązała się ponownie, tym razem aktem notarialnym. I to my, a nie spółdzielnia ponosimy koszty utrzymania terenu i płacenia podatków. To poważne kwoty, bo działka jest bardzo duża. Z parkingu korzystali wszyscy, a płaciliśmy tylko my. Na dodatek masowo podrzucano nam śmieci do altanki śmietnikowej - przekonuje Michał Mac, przedstawiciel wspólnoty z Budy 7.
Kamienie i wyzwiska
Konflikt między wspólnotą a spółdzielnią Wola zaostrzył się, bo ten, kto uzyska prawo do użytkowania spornej działki, będzie mógł w przyszłości sprzedać jej większą część - tę, na której dziś znajduje się parking. Z zapasem zmieści się tu nowy dom, a to oznacza wysokie zyski.
Coraz większe są też jednak emocje. - Pod Budy 7 mieszkają chamy i gbury. Mojej sąsiadce powiedzieli: "Wynoś się stąd, bo ci jeb..." - opowiada pani Sabina z Budy 5. Ludzie szydzą też z propozycji wspólnoty, która najpierw ogrodziła parking, a teraz chce wynajmować na nim sąsiadom z okolicy miejsca za 200 zł miesięcznie.
Ci z ul. Budy 7 też się skarżą np. na to, że ktoś zamalowuje tabliczki "teren prywatny" na ogrodzeniu. - A we mnie ktoś rzucił kamieniem - skarży się administrator domu spod siódemki.
Męczą się też inni - samochody dostawcze, które dojeżdżały do bazarku przeciętą na pół ulicą, teraz lawirują między budkami. - A tu się kręci tyle dzieci, obok jest dom kultury i szkoła. Nieszczęście to kwestia czasu - załamuje ręce Grażyna Górecka.
Płot jest zielony, ażurowy i ma prawie 2 m wysokości. Za nim parking, przecięte w poprzek chodniki i zawężona o połowę uliczka dojazdowa do bazarku przy ul. Konarskiego. Teraz mieszkańcy muszą chodzić kilkaset metrów naokoło dwóch innych ogrodzonych posesji przy "starej" Górczewskiej. Mogą też wybrać równie długą drogę do przejścia w ścianie ekranów akustycznych. - Z siatami to udręka, za każdym razem aż się w nas gotuje! Jak ma tu dojechać straż pożarna? - pyta pani Marzena, inna mieszkanka bloku przy Budy 5.
Metodą kapciową
Płot to skutek ogromnego konfliktu. Spółdzielnia Mieszkaniowa "Wola" nie chce uznać wspólnoty mieszkaniowej z ul. Budy 7, która zawiązała się w 2008 r. - Na zebraniu założycielskim nie było notariusza i nie udało się zebrać 50 proc. głosów za wyborem zarządu. Później ciułano je metodą "kapciową", chodząc od drzwi do drzwi, a to niezgodne z prawem - mówi Robert Ambroziak, prezes spółdzielni, która zaskarżyła do sądu uchwałę o zawiązaniu wspólnoty i sprawę wygrała. - Skoro zarząd powstał niezgodnie z prawem, to i decyzja o wybudowaniu ogrodzenia była bezprawna - dowodzi prezes Ambroziak.
Spółdzielnia skierowała więc do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. - Kiedy starali się w urzędzie dzielnicy o zezwolenia na płot, złożyli niezgodne z prawem oświadczenia o prawie do dysponowania gruntem - mówi Ambroziak. Wolska prokuratura zawiadomienie odrzuciła, lecz spółdzielnia Wola odwołała się i czeka na werdykt prokuratury okręgowej. Podobny wniosek złożył też urząd Bemowa, choć wcześniej - co mają mu za złe sąsiedzi "spod piątki" - zezwolił wspólnocie z Budy 7 na postawienie płotu.
- Pan prezes Ambroziak nie bierze pod uwagę tego, że w 2009 r. wspólnota zawiązała się ponownie, tym razem aktem notarialnym. I to my, a nie spółdzielnia ponosimy koszty utrzymania terenu i płacenia podatków. To poważne kwoty, bo działka jest bardzo duża. Z parkingu korzystali wszyscy, a płaciliśmy tylko my. Na dodatek masowo podrzucano nam śmieci do altanki śmietnikowej - przekonuje Michał Mac, przedstawiciel wspólnoty z Budy 7.
Kamienie i wyzwiska
Konflikt między wspólnotą a spółdzielnią Wola zaostrzył się, bo ten, kto uzyska prawo do użytkowania spornej działki, będzie mógł w przyszłości sprzedać jej większą część - tę, na której dziś znajduje się parking. Z zapasem zmieści się tu nowy dom, a to oznacza wysokie zyski.
Coraz większe są też jednak emocje. - Pod Budy 7 mieszkają chamy i gbury. Mojej sąsiadce powiedzieli: "Wynoś się stąd, bo ci jeb..." - opowiada pani Sabina z Budy 5. Ludzie szydzą też z propozycji wspólnoty, która najpierw ogrodziła parking, a teraz chce wynajmować na nim sąsiadom z okolicy miejsca za 200 zł miesięcznie.
Ci z ul. Budy 7 też się skarżą np. na to, że ktoś zamalowuje tabliczki "teren prywatny" na ogrodzeniu. - A we mnie ktoś rzucił kamieniem - skarży się administrator domu spod siódemki.
Męczą się też inni - samochody dostawcze, które dojeżdżały do bazarku przeciętą na pół ulicą, teraz lawirują między budkami. - A tu się kręci tyle dzieci, obok jest dom kultury i szkoła. Nieszczęście to kwestia czasu - załamuje ręce Grażyna Górecka.
-
Płot odciął drogę mieszkańcom. Sprawa w prokura...
mordred
19.12.11, 09:32
Widzę, że dotychczasowe opinie są przeciwko wspólnocie, która postawiła płot. Dlaczego? Czyżby święte prawo własności obowiązywało tylko wtedy, kiedy jest to wygodne? Na ich terenie znajduje»
-
Płot cechą dzikich narodów
4o
19.12.11, 12:55
Im dalej na Zachód tym mniej płotów, murów, np w USA ludzie nie grodzą się opłotkami.Im dalej na Wschód tym bardziej dzicz ludzka grodzi się plotami, murami. »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Miał być ważny węzeł, ale zniknął. Gdzie jest Konotopa?
- Piątek na ulicach Warszawy [25.05.2012]
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Centrum tonie w reklamach. Najbrzydsze rondo w mieście?
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]





