Będzie nowy proces w sprawie akcji w Magdalence

Piotr Machajski
19.12.2011 aktualizacja: 2011-12-19 20:57
A A A Drukuj
O ten dom w Magdalence w 2003 r.
antyterroryści stoczyli prawdziwą
bitwę z bandytami Fot. Piotr Molecki / AG
Po raz kolejny Sąd Apelacyjny w Warszawie uchylił wczoraj wyrok w sprawie policyjnej akcji sprzed prawie dziewięciu lat. Proces trojga oficerów oskarżonych o zaniedbania odbędzie się już po raz trzeci.
- Cieszę się, że zdrowie pozwala mi jeszcze na dalszą walkę o sprawiedliwość. Choć nie zdziwię się, jeśli przyjdzie czas, że na rozprawy będę przychodzić, korzystając z balkonika - skomentowała dla "Gazety" decyzję sądu Grażyna Biskupska, jedna z trojga oskarżonych. Gorycz bijąca z tej wypowiedzi nie dziwi. Od tragicznych wydarzeń z Magdalenki minęło już prawie dziewięć lat, a wymiar sprawiedliwości wciąż nie może się uporać z oceną prawną tamtych wydarzeń.

W nocy z 5 na 6 marca 2003 r. policjanci otoczyli dom przy ul. Środkowej, by zatrzymać dwóch arcygroźnych bandytów: Roberta Cieślaka i Igora Pikusa. Gdy podeszli pod drzwi, eksplodowała bomba pułapka. Dwóch antyterrorystów zginęło, 16 zostało rannych. Prokuratura uznała, że tragiczny finał akcji to efekt zaniedbań ze strony przełożonych. I oskarżyła troje oficerów: Grażynę Biskupską, Kubę Jałoszyńskiego oraz Jana P. (jako jedyny nie zgadza się na ujawnienie nazwiska). Sąd Okręgowy w Warszawie już dwukrotnie uniewinniał całą trójkę od zarzutów. Ale po odwołaniach prokuratury sąd apelacyjny również dwukrotnie (ostatni raz wczoraj) uchylał te wyroki. Sędzia Mirosława Strzelecka tak uzasadniała wczorajsze orzeczenie: - Apelacja prokuratury jest w pełni uzasadniona. Sąd okręgowy pominął szereg dowodów. W wyroku znalazło się wiele uchybień. To wymaga jego uchylenia i ponownego rozpoznania sprawy.

Oznacza to, że sprawa Magdalenki będzie się toczyć przed sądem okręgowym już po raz trzeci. Nie ma nawet cienia szansy, by wyrok zapadł przed dziesiątą rocznicą tragicznej akcji. Trzeba będzie bowiem wyznaczyć nowy skład sędziowski, który będzie potrzebował czasu, by zapoznać się z bardzo obszernymi aktami (kilkadziesiąt tomów). Gdy proces już się rozpocznie, jeszcze raz trzeba będzie przesłuchać wszystkich świadków (ponad setka). Znaczna ich część nie pracuje już w policji, więc należy ustalić ich adresy domowe, bo do tej pory prokuratura i sąd kierowały do nich korespondencję na adres służbowy.

- Wcale nie jest przesądzone, że znów nie zapadnie wyrok uniewinniający - podkreśliła sędzia Strzelecka. Bo nowych dowodów w tej sprawie już nie przybędzie. Sąd będzie musiał jedynie wziąć pod uwagę zeznania wszystkich świadków oraz opinie dwóch różnych zespołów biegłych, którzy w dwóch kolejnych procesach oceniali taktykę działań policyjnych. Największy problem w tym, że te ekspertyzy wzajemnie się wykluczają.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy