Są nowe spoty promujące Warszawę. Jeszcze gorsze?

Iwona Szpala. Michał Wojtczuk
23.12.2011 aktualizacja: 2011-12-23 11:12
A A A Drukuj
Energetyczna Syrenka i spokojny Fryderyk kadr z filmu promocyjnego miasta
  • Energetyczna Syrenka i spokojny Fryderyk
  • Kadr z filmu promującego Warszawę
  • Kadr z filmu promującego Warszawę
Jak Warszawa wyda 40 mln zł na promocję Euro 2012? Ratusz zapowiada kolejne spoty reklamowe. Radni truchleją. - Oddanie promocji Euro urzędnikom było jak wręczenie małpie brzytwy - mówi lider klubu PiS.
SONDAŻ
Jak oceniasz spoty promujące Warszawę?

Syrenka i Fryderyk: zabawne i fajne!
Lepsze niż "pościg przez miasto", ale kiepskie
Żenada, jeszcze gorsze niż "film o zboczeńcu"
Trudno powiedzieć, oba pomysły są do niczego
Nie interesuje mnie to

Jeden z serii spotów o Syrence i Fryderyku:

- Po dwóch miesiącach starań SLD, PiS i PO wspólnie wymusiły na ratuszu informację o strategii reklamowej na Euro 2012 - mówi radny Andrzej Golimont (SLD). - Mamy też publiczne zobowiązanie, że do czasu tej debaty biuro promocji nie będzie już wypuszczało żadnych spotów.

Ostatni miał zachęcać turystów do odwiedzin stolicy, ale wywołał burzę. Mężczyzna w dresie goni w nim za kobietą. Niektórzy uznali go za zboczeńca. Internauci kłócili się, co w filmie było gorsze: aktorzy czy scenariusz.

W reklamie zabrakło lekkości i humoru np. ze spotu, którym Polska Organizacja Turystyczna kusi w zachodnich stacjach, by przyjeżdżać do naszego kraju. Skąd ta różnica? Scenariusz warszawskiej reklamówki oceniali i poprawiali urzędnicy miejskiego biura promocji. A scenariusz dla POT opracowała profesjonalna agencja reklamowa, która rok wcześniej dostała branżową nagrodę Effie za kampanię wizerunkową dla województwa śląskiego.

Syrenka zabawia obcokrajowców

Ratusz stoi też za animowanymi historiami "energetycznej Syrenki " i "spokojnego Fryderyka" [Chopina]. Dialogi pomników urzędnicy umieścili w internecie. W najnowszym filmie dołączają pomniki Adama Mickiewicza (w trakcie spotu je hamburgera, a potem trzyma piłkę) i gen. de Gaulle'a (pije z kubka ze słomką). Chopin mówi z wyrzutem do Syrenki: "Zabawiasz tych obcokrajowców, a ja tu stoję", ta doradza mu, by zabawił się w strefie kibica. Ta historia rozwinie się w trzech kolejnych odcinkach.



W uchwalonym niedawno budżecie miasta na 2012 r. zapisano aż 40 mln zł na promocję Warszawy przed piłkarskimi mistrzostwami. - Ale ta pozycja jest tak ogólna, że równie dobrze można by napisać: dajemy kilkadziesiąt milionów złotych na cokowiek - narzeka radny Golimont. Biuro promocji konsekwentnie określa "biurem kompromitacji miasta".

- Nie mamy większego wpływu na działania jego dyrektor Katarzyny Ratajczyk. O jej aktywności dowiadujemy się zwykle post factum - dodaje Adam Cieciura (SLD), radny z komisji ds. Euro 2012.

Według PiS najpoważniejszy zarzut to brak strategicznego celu promocji przed mistrzostwami. - Nie znam analiz ani badań opinii, które są pomocne przy kampaniach reklamowych. A wydajemy publiczne pieniądze - kwituje Dariusz Figura (PiS).

Sprawa stanie na najbliższej sesji Rady Warszawy. Na razie wiadomo, że 27 z 40 mln zł na Euro 2012 ratusz wyda na strefę kibica przed Pałacem Kultury. Dlaczego aż tyle?. - Bo ma 12 hektarów, może przyjąć 100 tys. osób. Będzie działać przez 23 dni - wylicza Katarzyna Ratajczyk.

Ratusz zapłaci m.in. za scenę, ochronę i gaże gwiazd. Ma się też promować sama strefa. Koszt - 5 mln zł, sześć kolejnych to reklama Warszawy w mediach w Anglii, Francji i Niemiec.

Z której strony witać?

Londyn, w którym po naszych mistrzostwach odbędą się letnie igrzyska olimpijskie, powiesił niedawno olimpijskie kółka na wjeździe do tunelu pod kanałem La Manche. Czy my ustawimy chociaż na rogatkach miasta nowe witacze? - Planuje to Zarząd Dróg Miejskich. Z tym, że one nie są związane z Euro 2012 - mówi dyrektor Ratajczyk. - Z tej okazji miasto jest dekorowane w sposób niestandardowy - podkreśla. Ma na myśli m.in. niedawne obwieszenie mostu średnicowego reklamami firm sponsorujących imprezę.

- Daliśmy 80 tys. na projekt witacza. Niedawno dowiedziałem się, że miasto zafunduje tylko jeden egzemplarz. Pytałem szefową ZDM, na którym wjeździe ten witacz stanie, ale sama nie wie - mówi Maciej Wąsik, lider PiS w Radzie Warszawy. I ostro atakuje: - Jeśli do tej historii dodać prowincjonalne płachty reklamowe na moście i spot o zboczeńcu, to oddanie promocji Euro urzędnikom Hanny Gronkiewicz-Waltz było jak wręczenie małpie brzytwy.

- Spot jest za długi i nudny - przyznaje Jarosław Szostakowski, szef PO w radzie miasta, który wolałby przekaz "bardziej konserwatywny". Powodów porażki doszukuje się w skromnym budżecie (ok. 500 tys. zł). - "Cheap is cheap", czyli chała jest tania - dowodzi. I przekonuje, że spotu nie trzeba było pokazać przed premierą radnym, bo w branży reklamowej się nie specjalizują.

A opozycji radzi, by strategię promocyjną miasta radni wspólnie ocenili po zakończeniu mistrzostw. - Zresztą pani Ratajczyk uczy się na błędach - mówi z optymizmem.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy