Miasto zadowolone z promocji. Ściągnie bogatych Rosjan?

Grzegorz Lisicki
30.12.2011 aktualizacja: 2012-01-02 17:04
A A A Drukuj
Reklama Warszawy w magazynie UEFA materiały prasowe
  • Reklama Warszawy w magazynie UEFA
- Największym przedsięwzięciem promocyjnym miasta w czasie Euro będzie strefa kibica. Będzie kosztować aż 27 mln zł. To daje wyobrażenie o skali przedsięwzięcia - zapowiada Katarzyna Ratajczyk, szefowa biura promocji w ratuszu.
Grzegorz Lisicki: Pani uczy się na błędach?

Katarzyna Ratajczyk, szefowa biura promocji w urzędzie miasta: W życiu się uczę.

Szef PO w radzie miasta Jarosław Szostakowski powiedział, że pani uczy się na błędach, gdy mówił o strategii promocyjnej na Euro 2012?

- Podejrzewam, że to wypowiedź wyrwana z kontekstu.

A co miał na myśli radny SLD Andrzej Golimont, mówiąc, że "mamy publiczne zobowiązanie, że do czasu debaty w Radzie Warszawy biuro promocji nie będzie już wypuszczało żadnych spotów"?

- To, że debata odbędzie się 12 stycznia. Wtedy na forum Rady Warszawy opowiem radnym o naszej strategii na Euro 2012.

Co pani powie?

- Że miasto dobrze wykorzystuje swoje pięć minut przed mistrzostwami. Będzie np. kampania na portalach społecznościowych skierowana do mieszkańców innych krajów.

Szczegóły podał wczoraj Press.pl. Przetarg na kampanię wygrało konsorcjum agencji John Pitcher i XS Events. Za 700 tys. zł przygotują multiplatformową aplikację, za pomocą której użytkownicy wykreują 16 wirtualnych Syrenek w barwach drużyn narodowych, składających się ze zdjęć kibiców z ich kont na Facebooku. Później zmaterializowane Syrenki staną w realu w mieście.

- Syrenki staną m.in. w strefie kibica na pl. Defilad. Ta strefa będzie największym przedsięwzięciem promocyjnym miasta. Szacujemy, że w trakcie Euro przez Warszawę przewinie się milion kibiców. Strefa będzie kosztować aż 27 mln zł, z czego duży koszt to ochrona. To daje wyobrażenie o skali przedsięwzięcia.

Już teraz zamieściliśmy reklamę w oficjalnym magazynie UEFA na Euro, który będzie rozprowadzany w federacjach piłkarskich i wśród kibiców w kilkunastu krajach za mniej więcej 6 euro. Reklama zajmuje dwie strony.

Jedna strona w tym magazynie to rysunek "Trusta" Truścińskiego: Syrenka i Chopin w koszulkach reprezentacji z wuwuzelami na tle PKiN i Stadionu Narodowego. Druga to tekst z podstawowymi informacjami (Wilanów, turystyka, kultura) i seria pocztówkowych zdjęć: Stadion Narodowy, Rynek, pomnik Chopina, muzeum Chopina, Łazienki, panorama Starówki i wieżowców w centrum. Na żadnym ze zdjęć nie ma żywego człowieka: Rynek jest wymarły, nawet gondole w Łazienkach są puste. O co chodzi?

- O, ja to dobrze znam: jak na zdjęciach są ludzie, to źle, jak nie ma, to też źle. Uważam, że te dwie strony z magazynu są bardzo udane. Trzeba pamiętać, że ludzie, do których trafi ta reklama, w większości nie znają naszego miasta i takie zdjęcia dają im o nim wyobrażenie. Nie da się zamieścić wszystkiego na jednej rozkładówce. A warszawskie symbole, czyli Syrenka i Chopin, budują bardzo pozytywne skojarzenia z Warszawą i czerwcowymi zawodami.

A co pani sądzi o szeroko dyskutowanym filmie reklamowym, w którym pan goni panią. Jarosław Szostakowski ocenił go jako "za długi i za nudny". To wyważona recenzja, internauci byli bardziej dosadni. Pani jest z filmu zadowolona?

- Filmy promocyjne to nie jest tylko kwestia podoba, nie podoba. One realizują pewne cele i z tego trzeba je rozliczać. Afera rozpoczęła się w internecie, warto pamiętać, że to medium anonimowe i niejednokrotnie karmiące się seksem i przemocą. Nie zgadzam się z umieszczonymi tam ocenami.

Zresztą ten film został tak surowo oceniany w sieci przez tych, do których nie jest adresowany, czyli mieszkańców miasta. Oni je znają razem z jego dobrymi i złymi stronami. W związku z czym filmy promocyjne na nich nie działają tak jak na kogoś, kto nie zna miasta albo dawno w nim nie był. Otrzymaliśmy również opinie pozytywne. Mamy zresztą kilka wersji tego filmu, w tym dwie 30-sekundowe, które kończą się sceną wbiegnięcia pary na stadion, a nie biznesowym spotkaniem. To zmienia optykę spotu z biznesowej na piłkarską. Wersja trzyminutowa jest przede wszystkim na targi i konferencje, nie dla masowego widza.

Gdzie będzie pokazywana ta krótka wersja? W telewizjach Rosji, Grecji i Czech, skąd mają przyjechać kibice na mecze w Warszawie?

- Trwają rozmowy z domami mediowymi i po nich zdecydujemy.

A nie da się takiego filmu wyprodukować inaczej? Ustawa o działalności kulturalnej mówi, że przy zamawianiu dzieł artystycznych (a za takie możemy uznać film) nie muszą być rozpisywane przetargi. To może zamówić je bezpośrednio u twórców?

- Zawsze będzie to forma zamówienia publicznego, która ma swoje plusy i minusy.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy