Miasto zadowolone z promocji. Ściągnie bogatych Rosjan?
30.12.2011
aktualizacja: 2012-01-02 17:04
- Największym przedsięwzięciem promocyjnym miasta w czasie Euro będzie strefa kibica. Będzie kosztować aż 27 mln zł. To daje wyobrażenie o skali przedsięwzięcia - zapowiada Katarzyna Ratajczyk, szefowa biura promocji w ratuszu.
ZOBACZ TAKŻE
- Zobaczmy to znowu: filmy promocyjne ratusza (13-02-12, 08:00)
- Plan B na Euro: Zamiast A2 ręczne sterowanie ruchem (19-01-12, 08:00)
- Nowe ptasie mleczko na Euro: biało-czerwone nadzienie (11-01-12, 12:47)
- Euro 2012. Wielkie czyszczenie stadionu we Wrocławiu (02-01-12, 16:44)
- Euro 2012. Krychowiak: Polska może powtórzyć sukces Grecji (02-01-12, 12:05)
- Euro 2012. Torresa może zabraknąć w hiszpańskiej kadrze (31-12-11, 15:18)
- Burza po filmie promującym stolicę: ratusz się tłumaczy (07-12-11, 09:00)
- Zboczeniec na ulicach Warszawy? Nowy spot promocyjny (05-12-11, 16:00)
Grzegorz Lisicki: Pani uczy się na błędach?
Katarzyna Ratajczyk, szefowa biura promocji w urzędzie miasta: W życiu się uczę.
Szef PO w radzie miasta Jarosław Szostakowski powiedział, że pani uczy się na błędach, gdy mówił o strategii promocyjnej na Euro 2012?
- Podejrzewam, że to wypowiedź wyrwana z kontekstu.
A co miał na myśli radny SLD Andrzej Golimont, mówiąc, że "mamy publiczne zobowiązanie, że do czasu debaty w Radzie Warszawy biuro promocji nie będzie już wypuszczało żadnych spotów"?
- To, że debata odbędzie się 12 stycznia. Wtedy na forum Rady Warszawy opowiem radnym o naszej strategii na Euro 2012.
Co pani powie?
- Że miasto dobrze wykorzystuje swoje pięć minut przed mistrzostwami. Będzie np. kampania na portalach społecznościowych skierowana do mieszkańców innych krajów.
Szczegóły podał wczoraj Press.pl. Przetarg na kampanię wygrało konsorcjum agencji John Pitcher i XS Events. Za 700 tys. zł przygotują multiplatformową aplikację, za pomocą której użytkownicy wykreują 16 wirtualnych Syrenek w barwach drużyn narodowych, składających się ze zdjęć kibiców z ich kont na Facebooku. Później zmaterializowane Syrenki staną w realu w mieście.
- Syrenki staną m.in. w strefie kibica na pl. Defilad. Ta strefa będzie największym przedsięwzięciem promocyjnym miasta. Szacujemy, że w trakcie Euro przez Warszawę przewinie się milion kibiców. Strefa będzie kosztować aż 27 mln zł, z czego duży koszt to ochrona. To daje wyobrażenie o skali przedsięwzięcia.
Już teraz zamieściliśmy reklamę w oficjalnym magazynie UEFA na Euro, który będzie rozprowadzany w federacjach piłkarskich i wśród kibiców w kilkunastu krajach za mniej więcej 6 euro. Reklama zajmuje dwie strony.
Jedna strona w tym magazynie to rysunek "Trusta" Truścińskiego: Syrenka i Chopin w koszulkach reprezentacji z wuwuzelami na tle PKiN i Stadionu Narodowego. Druga to tekst z podstawowymi informacjami (Wilanów, turystyka, kultura) i seria pocztówkowych zdjęć: Stadion Narodowy, Rynek, pomnik Chopina, muzeum Chopina, Łazienki, panorama Starówki i wieżowców w centrum. Na żadnym ze zdjęć nie ma żywego człowieka: Rynek jest wymarły, nawet gondole w Łazienkach są puste. O co chodzi?
- O, ja to dobrze znam: jak na zdjęciach są ludzie, to źle, jak nie ma, to też źle. Uważam, że te dwie strony z magazynu są bardzo udane. Trzeba pamiętać, że ludzie, do których trafi ta reklama, w większości nie znają naszego miasta i takie zdjęcia dają im o nim wyobrażenie. Nie da się zamieścić wszystkiego na jednej rozkładówce. A warszawskie symbole, czyli Syrenka i Chopin, budują bardzo pozytywne skojarzenia z Warszawą i czerwcowymi zawodami.
A co pani sądzi o szeroko dyskutowanym filmie reklamowym, w którym pan goni panią. Jarosław Szostakowski ocenił go jako "za długi i za nudny". To wyważona recenzja, internauci byli bardziej dosadni. Pani jest z filmu zadowolona?
- Filmy promocyjne to nie jest tylko kwestia podoba, nie podoba. One realizują pewne cele i z tego trzeba je rozliczać. Afera rozpoczęła się w internecie, warto pamiętać, że to medium anonimowe i niejednokrotnie karmiące się seksem i przemocą. Nie zgadzam się z umieszczonymi tam ocenami.
Zresztą ten film został tak surowo oceniany w sieci przez tych, do których nie jest adresowany, czyli mieszkańców miasta. Oni je znają razem z jego dobrymi i złymi stronami. W związku z czym filmy promocyjne na nich nie działają tak jak na kogoś, kto nie zna miasta albo dawno w nim nie był. Otrzymaliśmy również opinie pozytywne. Mamy zresztą kilka wersji tego filmu, w tym dwie 30-sekundowe, które kończą się sceną wbiegnięcia pary na stadion, a nie biznesowym spotkaniem. To zmienia optykę spotu z biznesowej na piłkarską. Wersja trzyminutowa jest przede wszystkim na targi i konferencje, nie dla masowego widza.
Gdzie będzie pokazywana ta krótka wersja? W telewizjach Rosji, Grecji i Czech, skąd mają przyjechać kibice na mecze w Warszawie?
- Trwają rozmowy z domami mediowymi i po nich zdecydujemy.
A nie da się takiego filmu wyprodukować inaczej? Ustawa o działalności kulturalnej mówi, że przy zamawianiu dzieł artystycznych (a za takie możemy uznać film) nie muszą być rozpisywane przetargi. To może zamówić je bezpośrednio u twórców?
- Zawsze będzie to forma zamówienia publicznego, która ma swoje plusy i minusy.
Katarzyna Ratajczyk, szefowa biura promocji w urzędzie miasta: W życiu się uczę.
Szef PO w radzie miasta Jarosław Szostakowski powiedział, że pani uczy się na błędach, gdy mówił o strategii promocyjnej na Euro 2012?
- Podejrzewam, że to wypowiedź wyrwana z kontekstu.
A co miał na myśli radny SLD Andrzej Golimont, mówiąc, że "mamy publiczne zobowiązanie, że do czasu debaty w Radzie Warszawy biuro promocji nie będzie już wypuszczało żadnych spotów"?
- To, że debata odbędzie się 12 stycznia. Wtedy na forum Rady Warszawy opowiem radnym o naszej strategii na Euro 2012.
Co pani powie?
- Że miasto dobrze wykorzystuje swoje pięć minut przed mistrzostwami. Będzie np. kampania na portalach społecznościowych skierowana do mieszkańców innych krajów.
Szczegóły podał wczoraj Press.pl. Przetarg na kampanię wygrało konsorcjum agencji John Pitcher i XS Events. Za 700 tys. zł przygotują multiplatformową aplikację, za pomocą której użytkownicy wykreują 16 wirtualnych Syrenek w barwach drużyn narodowych, składających się ze zdjęć kibiców z ich kont na Facebooku. Później zmaterializowane Syrenki staną w realu w mieście.
- Syrenki staną m.in. w strefie kibica na pl. Defilad. Ta strefa będzie największym przedsięwzięciem promocyjnym miasta. Szacujemy, że w trakcie Euro przez Warszawę przewinie się milion kibiców. Strefa będzie kosztować aż 27 mln zł, z czego duży koszt to ochrona. To daje wyobrażenie o skali przedsięwzięcia.
Już teraz zamieściliśmy reklamę w oficjalnym magazynie UEFA na Euro, który będzie rozprowadzany w federacjach piłkarskich i wśród kibiców w kilkunastu krajach za mniej więcej 6 euro. Reklama zajmuje dwie strony.
Jedna strona w tym magazynie to rysunek "Trusta" Truścińskiego: Syrenka i Chopin w koszulkach reprezentacji z wuwuzelami na tle PKiN i Stadionu Narodowego. Druga to tekst z podstawowymi informacjami (Wilanów, turystyka, kultura) i seria pocztówkowych zdjęć: Stadion Narodowy, Rynek, pomnik Chopina, muzeum Chopina, Łazienki, panorama Starówki i wieżowców w centrum. Na żadnym ze zdjęć nie ma żywego człowieka: Rynek jest wymarły, nawet gondole w Łazienkach są puste. O co chodzi?
- O, ja to dobrze znam: jak na zdjęciach są ludzie, to źle, jak nie ma, to też źle. Uważam, że te dwie strony z magazynu są bardzo udane. Trzeba pamiętać, że ludzie, do których trafi ta reklama, w większości nie znają naszego miasta i takie zdjęcia dają im o nim wyobrażenie. Nie da się zamieścić wszystkiego na jednej rozkładówce. A warszawskie symbole, czyli Syrenka i Chopin, budują bardzo pozytywne skojarzenia z Warszawą i czerwcowymi zawodami.
A co pani sądzi o szeroko dyskutowanym filmie reklamowym, w którym pan goni panią. Jarosław Szostakowski ocenił go jako "za długi i za nudny". To wyważona recenzja, internauci byli bardziej dosadni. Pani jest z filmu zadowolona?
- Filmy promocyjne to nie jest tylko kwestia podoba, nie podoba. One realizują pewne cele i z tego trzeba je rozliczać. Afera rozpoczęła się w internecie, warto pamiętać, że to medium anonimowe i niejednokrotnie karmiące się seksem i przemocą. Nie zgadzam się z umieszczonymi tam ocenami.
Zresztą ten film został tak surowo oceniany w sieci przez tych, do których nie jest adresowany, czyli mieszkańców miasta. Oni je znają razem z jego dobrymi i złymi stronami. W związku z czym filmy promocyjne na nich nie działają tak jak na kogoś, kto nie zna miasta albo dawno w nim nie był. Otrzymaliśmy również opinie pozytywne. Mamy zresztą kilka wersji tego filmu, w tym dwie 30-sekundowe, które kończą się sceną wbiegnięcia pary na stadion, a nie biznesowym spotkaniem. To zmienia optykę spotu z biznesowej na piłkarską. Wersja trzyminutowa jest przede wszystkim na targi i konferencje, nie dla masowego widza.
Gdzie będzie pokazywana ta krótka wersja? W telewizjach Rosji, Grecji i Czech, skąd mają przyjechać kibice na mecze w Warszawie?
- Trwają rozmowy z domami mediowymi i po nich zdecydujemy.
A nie da się takiego filmu wyprodukować inaczej? Ustawa o działalności kulturalnej mówi, że przy zamawianiu dzieł artystycznych (a za takie możemy uznać film) nie muszą być rozpisywane przetargi. To może zamówić je bezpośrednio u twórców?
- Zawsze będzie to forma zamówienia publicznego, która ma swoje plusy i minusy.
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Miał być ważny węzeł, ale zniknął. Gdzie jest Konotopa?
- Piątek na ulicach Warszawy [25.05.2012]
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Centrum tonie w reklamach. Najbrzydsze rondo w mieście?
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]




