Badanie alkomatem w komendzie? Nie każdemu wolno

Piotr Machajski
09.01.2012 aktualizacja: 2012-01-09 13:31
A A A Drukuj
Alkomat Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta
Żona naszego czytelnika chciała się przebadać alkomatem przed powrotem do domu po imprezie sylwestrowej. Policjanci odmówili. - Od Nowego Roku zmieniły się przepisy - usłyszała.
Pan Tomasz wraz z żoną sylwestra spędził u znajomych w Siedlcach. 1 stycznia przed południem zaczęli się szykować do powrotu do Warszawy. Prowadzić miała żona. Poprzedniej nocy wypiła niewiele wina, ale chciała mieć pewność, że nie ma we krwi nawet części promila. - Oboje jesteśmy wielkimi przeciwnikami prowadzenia po alkoholu, dlatego udaliśmy się do komendy przy ul. Prusa, by żona mogła się zbadać alkomatem - relacjonuje nasz czytelnik.

W komendzie usłyszeli jednak, że urządzenie jest w budynku przy ul. Starowiejskiej. Tam policjant oświadczył mniej więcej tak: - Od dziś obowiązuje nowa ustawa, która nie pozwala już na zbadanie zawartości alkoholu dobrowolnie na policji.

Pan Tomasz był zaskoczony. - Jak mamy sprawdzić, czy prowadząc samochód, nie łamiemy prawa i nie zagrażamy innym uczestnikom ruchu? - pyta. Policjant poradził kupno testeru na stacji benzynowej.

- Irytuje nas obłuda państwa, które we wszystkich mediach trąbi, jak złe jest prowadzenie po pijanemu, a jednocześnie nie pozwala obywatelowi sprawdzić, czy nie będzie łamał prawa - dodaje nasz czytelnik.

Okazuje się, że wprowadzono go w błąd - nie ma nowej ustawy. - Tej kwestii nie regulują żadne przepisy - mówi insp. Mariusz Sokołowski, rzecznik Komendy Głównej Policji. - Policjant może poddać chętną osobę badaniu alkomatem, ale nie ma takiego obowiązku - podkreśla.

Funkcjonariusze przyznają, że zdarzały się sytuacje, gdy do komendy przychodziły kilkunastoosobowe grupy balangowiczów wracających z imprezy. Chcieli się sprawdzić, który z nich osiągnął tego wieczoru "najlepszy wynik".

- Jeśli policjant nie ma nic pilnego do zrobienia, to nie widzę przeszkód, by przeprowadzić badanie. Zresztą dotyczy to nie tylko oficerów dyżurnych, ale też np. patroli zmotoryzowanych wyposażonych w alkomaty - dodaje insp. Sokołowski. - Takie badania przeprowadzamy, a co jakiś czas zatrzymujemy nawet osoby, które zameldowały się w komendzie, żeby się przebadać. Dzieje się tak, jeśli przyjechały tam samochodem.

Niewdzięczne zawody. Strażniczka miejska: "Nie jesteśmy od tego, żeby nas lubić" [WIDEO] >>


Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy