Policja wpada na pokaz filmu. Biją i poniżają

Magdalena Dubrowska, piot
12.01.2012 aktualizacja: 2012-01-12 11:05
A A A Drukuj
Policja Fot. Sławomir Kamiński / AG
Policjanci urządzili nalot na śródmiejski squat Syrena. Pobili dwie osoby. - Złożymy skargę, wytoczymy proces - zapowiadają dzicy lokatorzy.
W kamienicy przy Wilczej 30 jeszcze rok temu mieszkali ludzie, ale budynek kupił deweloper i musieli się wynieść. Pustą wciąż kamienicę zajęli ludzie z Kolektywu Syrena, który działa m.in. na rzecz praw osób eksmitowanych oraz imigrantów. Na Wilczej organizują lekcje języka rosyjskiego, warsztaty dziergania z włóczki, dyżury lokatorskie, próby teatrów ulicznych i wegetariańskie obiady. Wszystko za darmo.

W niedzielny wieczór na squacie trwało spotkanie z aktywistami białoruskiej opozycji: pokazy filmów, dyskusja. - Nagle usłyszeliśmy hałas, drzwi wejściowe wypadły futryn i do środka wpadło 20 policjantów - opowiada Jacek Fenderson z Syreny. - Bez słowa wyjaśnienia uderzyli w twarz dwie osoby i zaczęli biegać po budynku. Jeden z naszych gości, Białorusin, mimo że przebywa w Polsce legalnie, tak się wystraszył, że wyskoczył przez okno i uciekł.

- Zobaczyłem policjantów biegnących w moim kierunku po schodach. Pytam, co się dzieje, a w odpowiedzi jakiś facet, prawdopodobnie policjant, ale bez munduru, chwyta mnie za fraki, ciska o ścianę i uderza w twarz. Z ręki wyrywa mi komórkę. Policjanci biegają i wrzeszczą, nie bardzo wiadomo, o co chodzi - relacjonuje Filip, inny świadek niedzielnego zajścia. - W sali obok przerwano projekcję filmu, przerażeni ludzie wyszli na korytarz. Koleś w cywilu ze zwycięską miną kazał pędzić "całe to bydło" do jednego pomieszczenia.

Tam uczestnicy spotkania zostali wylegitymowani. Spisano też numery ich rowerów. - Najbardziej przykre jest to, że policjanci traktowali nas jak podludzi, na których można się bezkarnie wyżywać - ubolewa Fenderson. - Wyzywali, a zanim wzięli do rąk nasze dokumenty, założyli gumowe rękawiczki. Trzymali nas półtorej godziny.

Według rzecznika stołecznej policji, mł. asp. Macieja Karczyńskiego dostała ona zgłoszenie, że pod tym adresem ktoś rozpruwa puszki z datkami na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Puszek jednak nie znaleziono. - Informacja się nie sprawdziła, ale musieliśmy podjąć odpowiednie czynności - mówi rzecznik.

Squattersi złożyli skargę na zachowanie agresywnych policjantów, przygotowują też pozew sądowy. - Skarga wpłynęła - potwierdza Maciej Karczyński. - Komendant stołecznej policji polecił ją wyjaśnić.

Informację o zajściu na squacie dostaliśmy na Alert24.pl

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Kolejny artykuł wybielający wrogów mydła... menago1916 12.01.12, 11:20

    ... a w pierwszym szeregu oczywiście Dubrowska. No ale jaka gazeta, tacy dziennikarzy. Dziwnym trafem nie znalazłem w tekście ani słowa, że pasożyty bytują tam nielegalnie. Obowiązkiem »

  • Policja wpada na pokaz filmu. Biją i poniżają realizmforte 12.01.12, 15:06

    Jak go zwał, to go zwał, to są faszystowskie metody i koniec !!Obrońcom takiego " prawa" serdecznie gratuluje. Kto nie zna historii jest skazany na jej powtórkę. Życzę szanownym adwokatam w »

  • idźta do chałupy Ikonowicza dyktator_bolandy 12.01.12, 17:23

    tam se zróbta skłot, czy inny lewacki pierdot. Ja wchodzita na cudze, lewackie patałachy i darmozjady, to nie dziwta sie i nie płaczta, gdy przyjdzie policmajster i da w ryj.»

Najnowsze wiadomości z Warszawy