Al. KEN prawie gotowa. Jak powstawał kręgosłup Ursynowa

Dariusz Bartoszewicz, Michał Wojtczuk
19.01.2012 aktualizacja: 2012-01-19 14:32
A A A Drukuj
Pierwsza połowa lat 80. Na drugim
planie zdjęcia, między blokami
szeroki pas ziemi pod przyszłą al.
KEN. Na pierwszym planie - dach bloku przy ul. Koński Jar 1, a za nim ul. Surowieckiego. W centralnej części trwa budowa otwartego w 1986 r. Domu Sztuki (Wiolinowa 14), stoi przy nim dźwig.
  • 1999 r. Huczne otwarcie jednego z
odcinków al. KEN. Orkiestra już czeka,
a sprzęt dopiero zjeżdża z budowy
  • Al. KEN widziana z okolic stacji
Ursynów. Nowe pierzeje ulicy, które
nadały jej miejski charakter. W
parterach są sklepy. Po prawej stronie widać kościół Wniebowstąpienia Pańskiego
  • Multikino Ursynów
Aleja Komisji Edukacji Narodowej jest nazywana "kręgosłupem" Ursynowa. Jego końcowy odcinek "szyjny" połączy w końcu tę dzielnicę z Mokotowem. Ale tę część al. KEN wciąż paraliżują odbiory techniczne
Al. KEN poskładała się w nieprzerwaną całość. Czekamy na otwarcie jej ostatniego odcinka, co nastąpi zapewne w lutym. Przy odbiorze jej gotowego wiaduktu w Dolinie Służewieckiej na granicy Ursynowa i Mokotowa są zaangażowani przeróżni urzędnicy i eksperci, m.in. z sanepidu. Jak żartują internauci - to oczywiste, bo jadąc wiaduktem nad Potokiem Służewieckim, można niechcący potrącić jakieś bakterie. Spadną do Potoku i będzie tragedia.

Aleja zrodzona z arterii

Aleja KEN licząc od Kabat do Doliny Służewieckiej ma 5,6 kilometra. Pierwszy odcinek od Doliny Służewieckiej do ul. Beli Bartoka powstał w 1976 r., kursował tamtędy autobus 192. Aleja - z typową dla drogowców poezją roboczo nazywana wówczas ulicą Nowobukowińską - miała być główną osią osiedla Ursynów Północny zaprojektowanego przez zespół architekta Marka Budzyńskiego.

Po tym najstarszym odcinku widać, że ulicę planowano jako arterię znacznie szerszą niż jest dziś. W rozkwitającym PRL-u politycy z Gierkiem na czele wierzyli, że przyszłość należy raczej do motoryzacji. Stąd koncepcja trasy szybkiego ruchu po cztery pasy w każdą stronę.

Dziś w tym miejscu nie ma czterech pasów, ale pomiędzy jezdniami zmieścił się np. miejski parking "parkuj i jedź".

"Express Wieczorny" pisał w 1973 r.: "Na zdjęciu makieta osiedla Ursynów Północny. Widoczna w środku arteria to ulica Nowobukowińska, wewnątrz której pobiegnie szybka kolej miejska".

- Bzdura. Od początku miało być metro. Jego otwarcie aż do Bielan planowano na 1976 r. Po tej dacie sprawę zatuszowano, po prostu cenzura wprowadziła zakaz na używanie słowa "metro" - mówi Włodzimierz Witaszewski, architekt i współprojektant Ursynowa Północnego.

- Zwrotu "szybka kolej miejska" używano na określenie metra. Choć nie wykluczano, że będzie przebiegać w otwartym wykopie, dlatego w pierwszych wersjach aleja KEN była taka szeroka - mówi Maciej Mazur, który w zespole Budzyńskiego odpowiadał za rozwiązania komunikacyjne.

Decyzję o budowie kolejki podziemnej podjął w 1982 r. gen. Wojciech Jaruzelski, na otarcie łez za wprowadzenie stanu wojennego.

Teren przyszłej al. KEN na długie lata rozorano otwartym wykopem. W trakcie budowy metra prof. Budzyński opracował koncepcję przekształcenia al. KEN z trasy przelotowej na węższą, o charakterze wielkomiejskim. - Zaproponowaliśmy zmniejszenie liczby pasów z czterech do dwóch w każdą stronę, zwężenie pasa zieleni rozdzielającego jezdnie oraz spowalniające ruch dodatkowe skrzyżowania co 100-150 metrów - mówi architekt.

Stacja: pole gliny

Metro ruszyło w 1995 r.. Ursynów stał się jeszcze bardziej pożądanym adresem do mieszkania - bo zielono, powietrze czystsze niż w centrum, a dojazd skrócił się do zaledwie kilkunastu minut. Ale choć metro jeździło, ulicy na wierzchu nikt nie budował - wojewodzie brakowało pieniędzy.

- Pamiętam, zaraz po uruchomieniu metra wybrałem się na wycieczkę. Wysiadłem na ostatniej stacji Kabaty. Wokół rozciągało się gigantyczne pole żółtawej gliny. Trudno było mi uwierzyć, że tu kiedyś dotrze miasto. Dla mnie Warszawa kończyła się wtedy na Domaniewskiej - śmieje się Zbigniew Nerlo, wiceprezes spółdzielni mieszkaniowej Osiedle Kabaty. Al. KEN dociągnięto do Kabat dopiero kilka lat później, w 1999 r.

Jej budowy w latach 90. podjęła się ówczesna samodzielna gmina Ursynów. Ona też nie miała pieniędzy, więc aleja powstawała na raty, małymi odcinkami. Budowano jezdnię wschodnią, a osobno - zachodnią. Pierwszy nowy fragment pomiędzy ul. Herbsta a Ciszewskiego powstał w 1996 r.

- To było 400 metrów! Zanim powstała al. KEN, trzeba było robić grubo ponaddwukilometrowy objazd - wspomina Tomasz Grochulski, ówczesny wiceburmistrz Ursynowa. Lokalni samorządowcy traktowali budowę tej alei trochę tak, jak władze Warszawy budowę metra - jako inwestycję strategicznie ważną, wręcz symboliczną. W 1994 r. ówczesny wiceburmistrz Ursynowa Jan Nowak przekonywał, że ulica da szansę, by dzielnica przestała być tylko sypialnią dla 120 tys. ludzi. - Chcemy wystąpić o przyznanie nam znajdującego się na granicy gminy skrzyżowania al. KEN z Doliną Służewiecką. Postawimy tam bramę, żeby każdy wiedział, że wjeżdża na Ursynów - snuł plany.

Z rangą odpowiednią dla inwestycji, wobec której miano takie oczekiwania, organizowano uroczystości otwarć kolejnych kawałków ulicy.

Burmistrz Stanisław Faliński na otwarcie jednego z pierwszych odcinków zorganizował fetę - z orkiestrą, księdzem, który miał święcić aleję. - A prace się przedłużały. Skończyło się tak, że walce drogowe zjechały z ulicy tuż przed oficjelami kroczącymi z nożyczkami do przecięcia wstęgi - wspomina Piotr Guział, w tamtych czasach ursynowski radny, a dziś burmistrz, niemal rówieśnik al. KEN (urodził się w 1975 r.). Radni żartowali wówczas, że budowę alei podzielono na krótkie odcinki po to, by organizować więcej hucznych otwarć.

Nad zielonym pasmem i z planem

Dobrym punktem widokowym, z którego otwiera się panorama na wszystkie strony świata, jest nowy wiadukt al. KEN nad parkiem w Dolinie Służewieckiej i potokiem zwanym też Smródką (nazwa pochodzi z PRL-owskich czasów, kiedy potok cuchnął). Na skraju przeprawy straszy pomazany przez grafficiarzy, przekrzywiony drogowskaz "Ursynów".

Z wiaduktu widać charakterystyczne, ciągnące się z północy na południe pasma tworzące strukturę dzielnicy. Pierwszą linią jest właśnie al. KEN. Po obu jej stronach rozwija się pasmo zabudowy, meandrują bloki, a za nimi są szerokie korytarze zieleni.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Al. KEN prawie gotowa. Jak powstawał kręgosłup ... gebhard 19.01.12, 13:32

    "Ulicę psuje też rozbudowany sklep Leclerc przy skrzyżowaniu z ul. Ciszewskiego, który od strony al. KEN ma rampy załadunkowe dla tirów"jestem odmiennego zdania, akturat rozbudowa starego »

  • Przecież już teraz jest tam nieprzyjemnie! anuszka_ha3.agh.edu.pl 19.01.12, 18:35

    Marek Budzyński nie kryje obaw. - 25 lat temu zrobiłem projekt przekształcenia al. KEN z ulicy tranzytowej na wielkomiejską. Przebicie tej ulicy poprzez wiadukt na Mokotów i później do ul. »

  • Zwężona do 2 pasow - OK. Ale brak poszerzeń dla chriswaw 23.01.12, 12:30

    lewo- i prawoskrętów stwarza zagrożenie i zmusza do gwałtownych hamowań. A takich skrętów w osiedlowe uliczki jest na KEN mnóstwo. Błędem projektantów jest także brak odrębnego pasa dla »

Najnowsze wiadomości z Warszawy