Centralny jak u Barei: zamów windę 48 godzin wcześniej

Wojciech Karpieszuk
20.01.2012 aktualizacja: 2012-01-20 09:41
A A A Drukuj
Winda na Dworcu Centralnym: Piktogramy kierują pasażerów do wind na końcu peronów. Zaczynają wciskać guzik, ale nic nie przyjeżdża, a drzwi są zamknięte Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta
  • Winda na Dworcu Centralnym
Żeby skorzystać z windy na Dworcu Centralnym, trzeba tę usługę zamówić z 48-godzinnym wyprzedzeniem. - Szkoda, że nie każą nam jeszcze pisać podań w tej sprawie. Byłoby jak w filmach Barei - komentują pasażerowie
- Niebywałe, to paranoja! Tak właśnie wygląda remont po polsku - nie może uwierzyć Marek Sołtys, znany jako Szalony Wózkowicz, kiedy opowiadamy mu o pomyśle PKP. A miało być tak pięknie - Centralny wreszcie dostępny dla niepełnosprawnych podróżnych i rodziców z wózkami dla małych dzieci. - Dlaczego mam dzwonić po asystenta, żeby wsiąść do windy? Dlaczego nie może być tak, jak w całym cywilizowanym świecie? Ja tego nie mogę zrozumieć, a co dopiero obcokrajowcy korzystający z Centralnego - mówi Marek Sołtys.



Wcześniej na zapleczu

Modernizacja największego polskiego dworca z okazji Euro 2012 to miał być cywilizacyjny skok naprzód. Kosztowała ponad 50 mln zł. Szare i śmierdzące do niedawna podziemne korytarze teraz lśnią czystością i bielą. Dużo miało się też zmienić w dostępności dworca dla niepełnosprawnych podróżnych, bo przed remontem poruszanie się po Centralnym było dla nich drogą przez mękę: brak wind, często popsute podnośniki z korytarzy do hali głównej, zero ułatwień dla niewidomych i niedowidzących.

Niewątpliwie największą zmianą miało być to, że w końcu będzie można dostać się windami na perony. Do tej pory osoby poruszające się na wózkach lub wiozące małe dzieci musiały korzystać ze stromych wjazdów na krańcach każdego z peronu. - Było to bardzo niewygodne i niebezpieczne. Wózek na tym się ślizga. Zawsze musiałem kogoś prosić o pomoc - wspomina Marek Sołtys.

O dziwo, podczas remontu wcale nie trzeba było przebijać szybów przez dworcowe podłogi. Mało kto wiedział, że windy na Centralnym już są. Tyle że przedtem znajdowały się w części zaplecza i służyły do przewozu towarów. Ściany zaplecza wyburzono i teraz windy są już przy każdym peronie. W galerii środkowej (to ta, do której prowadzą schody z hali głównej) nie sposób ich nie zauważyć - mają wielkie pomarańczowe drzwi, prowadzą do nich podświetlane znaki informacyjne. Nad wszystkimi windami wiszą też nowiutkie niebieskie piktogramy z logotypem windy pasażerskiej. "Wreszcie jak w Europie" - mógłby ktoś pomyśleć.

Zabawa w głuchy telefon

Problem w tym, że mimo zakończenia prac żadna z wind nie działa. Nie informuje o tym choćby napis na przyklejonej kartce. Widać za to, jak przy windach ustawiają się pasażerowie, próbują wciskać guziki i czekają, nie wiadomo na co.

Zapytaliśmy w biurze prasowym PKP S.A., kiedy kolejarze zamierzają te windy uruchomić. Kamil Migała odpisał nam, że są to windy towarowe, a nie pasażerskie. Podróżnym poruszającym się na wózkach inwalidzkich poradził, by - tak jak przed remontem - korzystali ze stromych podjazdów na dwóch krańcach peronów. Swój e-mail zakończył starą śpiewką: "Trzeba oczywiście pamiętać, że Dworzec Centralny budowano w latach 70., kiedy nie myślano o udogodnieniach dla niepełnosprawnych". Tylko po co w ogóle burzono ściany i odsłaniano windy podczas remontu? Po co pojawiły się wprowadzające w błąd piktogramy? Dlaczego windy mogą wozić towary, a ludzi już nie?

Poprosiliśmy, by wyjaśnił to główny rzecznik PKP Łukasz Kurpiewski. Ten po kilku godzinach wysłał odpowiedź: rzeczywiście są to windy towarowe, a ich oznakowanie sugerujące przewóz pasażerów jest błędne. Nowe znaki mają więc zniknąć. Tym razem rzecznik zapewnił, że "po wcześniejszym telefonicznym uzgodnieniu" i "pod nadzorem pracownika", który uruchomi windy, będą jednak mogli z nich skorzystać niepełnosprawni. A seniorzy i rodzice z dziećmi w wózkach? Łukasz Kurpiewski odpowiedział, że też. I podał numer telefonu (22 47 46 016), pod którym można zamówić asystenta. Na stronie internetowej PKP czytamy, że należy to zrobić z 48-godzinnym wyprzedzeniem.

Skąd taki pomysł? Rzecznik Kurpiewski: "Wymiana wspomnianych wind towarowych na pasażerskie, bardzo kosztowna, nie mieściła się w budżecie dobiegającego końca remontu".

Wczoraj przez kilka godzin próbowaliśmy dodzwonić się pod numer podany przez rzecznika Kurpiewskiego. Ani razu nikt nie podniósł słuchawki. - W PKP jest chyba przerost zatrudnienia, skoro wyznaczają oddzielnego pracownika, który będzie chodził i otwierał podróżnym drzwi do windy - komentuje Rafał Muszczynko z Zielonego Mazowsza. - A tak na poważnie: to jakaś makabra. W Berlinie, w Amsterdamie coś takiego byłoby nie do pomyślenia. Szkoda jeszcze, że PKP nie każą nam pisać podań do siebie z prośbą o skorzystanie z windy.



Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy