Sąd wreszcie zgodził się na ślub. Po 9 miesiącach

Wojciech Karpieszuk
20.01.2012 aktualizacja: 2012-01-20 13:39
A A A Drukuj
Katarzyna Barszczewska i Andrzej Duda na korytarzu sądowym Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
Sąd wydał w poniedziałek zgodę na zawarcie ślubu pomiędzy dwojgiem niepełnosprawnych. Sprawa ciągnęła się od kwietnia ubiegłego roku.
O parze, której sąd odmówił prawa do zawarcia małżeństwa pisaliśmy wielokrotnie. Na dzisiejszej rozprawie sąd zgodził się, żeby Katarzyna Barszczewska i Andrzej Duda pobrali się. Katarzyna Łakoma z biura Rzecznika Praw Obywatelskich powiedziała, że rzecznik ma wątpliwości co do konstytucyjności polskich przepisów w tej sprawie i rozważa skierowanie ich do Trybunału Konstytucyjnego. Tym bardziej, że Polska podpisała kartę praw osób niepełnosprawnych, według której każdą osoba ma prawo do zawarcia związku małżeńskiego i do posiadania potomstwa.

Narzeczeni po ogłoszeniu wyroku byli bardzo szczęśliwi. Katarzyna Barszczewska uparła się i doprowadziła sprawę do końca. - Czułam się upokorzona, ale teraz jestem już spokojna. Mamy już wyznaczoną datę ślubu - na 18 lutego - powiedziała po wyroku. Narzeczeni zastanawiają się też nad tym, czy nie walczyć w sądzie o zadośćuczynienie w tej sprawie od skarbu państwa.

Krzysztof Koman z Fundacji Pomocy Ludziom Niepełnosprawnym, który był obecny na każdej rozprawie w tej sprawie przyznał w sądzie, że w jego fundacji było kilka takich przypadków. Przeważnie ludzie rezygnują z batalii sądowych i żyją w wolnych związkach.

Trauma narzeczonych Katarzyny Barszczewskiej i Andrzeja Dudy ciągnie się od kwietnia zeszłego roku. To wtedy USC na Pradze-Południe odmówił im udzielenia ślubu.

Katarzyna Barszczewska cierpi na dziecięce porażenie mózgowe. Niewyraźnie mówi, porusza się na wózku. Kiedy wiosną razem ze swoim narzeczonym, który się nią opiekuje i razem z nią mieszka, zgłosiła się do urzędu stanu cywilnego, by wyznaczyć termin ślubu, usłyszała, że o tym, czy mogą go w ogóle wziąć, zadecyduje sąd. Kierownik USC tłumaczył wtedy nam, że nabrał wątpliwości, czy Katarzyna Barszczewska jest zdolna świadomie podjąć decyzję o ślubie. Mówił, że ciężko ją zrozumieć, jest niespokojna, podenerwowana. W dodatku kiedyś korzystała z pomocy psychiatry. A kodeks rodzinny i opiekuńczy stanowi, że kiedy urzędnik ma takie wątpliwości, to rozstrzyga je sąd. Kobieta tłumaczyła, że do psychiatry poszła raz, po tym gdy w ciągu dwóch miesięcy na raka zmarli jej rodzice. Ale nie przekonało to kierownika USC.

Już wtedy urzędników skrytykowali psychiatrzy. Prof. Jacek Wciórka, mazowiecki konsultant ds. psychiatrii, nazwał sprawę wprost. - To, co spotkało tę kobietę, to dyskryminacja - mówił.

Przepis, na który powołuje się kierownik USC, brzmi tak: "Nie może zawrzeć małżeństwa osoba dotknięta chorobą psychiczną albo niedorozwojem umysłowym. Jeżeli jednak stan zdrowia lub umysłu takiej osoby nie zagraża małżeństwu ani zdrowiu przyszłego potomstwa i jeżeli osoba ta nie została ubezwłasnowolniona całkowicie, sąd może jej zezwolić na zawarcie małżeństwa" (art. 12 par. 1 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego). Profesor Wciórka podkreślał, że to zapis archaiczny, pochodzący jeszcze z przedwojnia, a porażenie mózgowe nie jest chorobą psychiczną. Protestowały też Helsińska Fundacja Praw Człowieka i rzecznik praw obywatelskich. Minister Elżbieta Radziszewska, ówczesna pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania, stwierdziła, że przepis jest niekonstytucyjny, i wystąpiła o jego zmianę. Na nic to się jednak zdało. Sądowa machina ruszyła.

W czerwcu odbyła się pierwsza rozprawa. Trwała chwilę. Sędzia Ewa Jaszewska odroczyła ją do czasu wydania opinii w sprawie Katarzyny Barszczewskiej. Zapytała też jej narzeczonego - mimo że urzędnik stanu cywilnego o to nie wnioskował - czy leczy się psychiatrycznie. Andrzej Duda potwierdził, że korzysta z poradni zdrowia psychicznego, ponieważ jest osobą z lekkim upośledzeniem umysłowym. Oboje nie są ubezwłasnowolnieni.

Na rozprawie sędzia Jaszewska miała pozytywną opinię psychiatry w sprawie Katarzyny Barszczewskiej. Ale stwierdziła, że skoro Andrzej Duda też korzysta z poradni psychiatrycznej, to i jego biegli powinni zbadać. Zaprotestował m.in. Grzegorz Matejczuk z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, który poinformował sędzię, że trwają prace nad wykreśleniem art. 12 z kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Mec. Tomasz Lustyk, który reprezentuje narzeczonych z ramienia Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, argumentował, że sąd nie jest władny orzekać ponad wniosek USC. Na nic się to zdało. Sędzia odroczyła sprawę bezterminowo.

Po czerwcowej decyzji sądu narzeczeni byli w szoku, nie kryli swoich emocji. Czuli się upokorzeni i dyskryminowani. Zamieszania nie byłoby w ogóle, gdyby Katarzyna Barszczewska nie poruszała się na wózku i nie mówiła niewyraźnie. Dodatkowo sąd, zamiast załatwić sprawę szybko, przeciągnął ją o kolejne miesiące. - Decyzja sądu jest absurdalna - komentował wtedy prof. Jacek Wciórka. - Jeżeli dwie osoby, nawet upośledzone umysłowo w stopniu lekkim, mają wolę, by się pobrać, to mają do tego prawo. I nikt im tego prawa nie może odebrać.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy