Wokół Narodowego: najbardziej odpychająca część miasta

Dariusz Bartoszewicz
24.01.2012 aktualizacja: 2012-01-24 11:03
A A A Drukuj
Otoczenie Stadionu Narodowego Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta
  • Otoczenie Stadionu Narodowego
  • Otoczenie Stadionu Narodowego
  • Obraz z kamery we wnętrzu Stadionu Narodowego. Na płycie cały czas pracują robotnicy
  • Budowa płyty boiska Stadionu Narodowego
Czuję się oszukany i okradziony. Stadion Narodowy nie jest gotowy, a miał być. Przy okazji ukradł mi 17 ha Warszawy. Odgrodził się płotem, a frajerom proponuje teraz fajerwerki pod hasłem: "OTO JESTEM!".
Zachęcony plakatami reklamującymi kolejne otwarcie Stadionu Narodowego 29 stycznia, na które nie ma zgody ratusza, udałem się na praski brzeg Wisły, aby obejrzeć inwestycję wzniesioną z pieniędzy podatników. Z portfela statystycznego obywatela Polski rząd przekazał na realizację "biało-czerwonego kosza" ok. 50 zł. Warto w końcu powiedzieć: sprawdzam.

Jestem wkurzony i uprzejmie donoszę, że plakat kłamie. Powinien brzmieć: "Oto mnie nie ma!". Mimo astronomicznych kosztów inwestycji (blisko 2 mld zł), mimo kolejnego przesuwania terminów zakończenia robót, mimo że do Euro 2012 zostało już tylko 136 dni, do stadionu nie można się nawet zbliżyć.

Plakat jest perfidny. Powinien brzmieć: "Oto jestem złodziejem. Ukradłem Warszawie 17 ha terenu". Bo obiekt "lepiej nawet do mnie nie podchodź" otacza monstrualne ogrodzenie długie na prawie 2 km i wysokie na 2,5 m. Powstała najdroższa, zarazem najbardziej nieprzyjazna i odpychająca przestrzeń w mieście. Co z tego, że są bramy, które będzie można otwierać, a przy każdej staną uczynni ochroniarze odźwierni z promiennym uśmiechem na twarzy. Choćby nawet salutowali na powitanie, to nie zachęci, by tu przychodzić na spacer. Bo jakie za płotem czekać nas będą atrakcje na co dzień, a nie od wielkiego święta jak Euro, na które Kowalski i tak nie kupi biletu? Nie ma żadnych.

Zakratowanie tak wielkiego obszaru między Wisłą, wiaduktem kolei średnicowej a mostem Poniatowskiego to skandal, który wielokrotnie krytykowaliśmy w "Gazecie". Odpowiada za to Narodowe Centrum Sportu, a całe piwo, jakie nawarzył przy okazji realizacji tej inwestycji, musi teraz wypić rząd. Nie wyjdzie mu to na zdrowie.

- Przecież Łazienki też są ogrodzone - zauważył kolega z redakcji. Tylko że za płotem okalającym kawał Warszawy wokół stadionu nie ma Pałacu na Wyspie ze skarbami kultury narodowej, cennego parku z pomnikami przyrody ani pomnika Chopina.

Za płotem okalającym 17 ha nie ma nic oprócz Stadionu Narodowego, który kolejny raz próbuje nas przekonać, że "Oto jestem". Nie wierzcie. To tylko miś na miarę naszych możliwości, równie niedostępny jak misie w praskim zoo. I to wcale nie jest ostatnie słowo NCS-u, które jeszcze wysypie tony parkingowego tłucznia między aleją Zieleniecką a stacją Stadion PKP. Będziemy sobie mogli - my wszyscy obywatele sponsorzy, którzy daliśmy na to kasę - popuszczać kamykami z tłucznia tzw. kaczki na Wiśle.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Wokół Narodowego: najbardziej odpychająca część... asperamanka 24.01.12, 09:31

    Coż, panie Redaktorze, doświadczenia historyczne wskazują, że po skończonym Euro 2012 będą dwie mozliwości wykorzystania tego stadionu i ogrodzonych 17 hektarów - albo wzorem Pinocheta rząd »

  • Straszni jesteście gnom_opluwacz 24.01.12, 18:57

    Przecież jest proste rozwiązanie wykorzystania stadionu po Euro 2012 - Pan Premier będzie tam wygrywał 12:2 z drużynami banków. »

  • Ten stadion jest ohydny. j666 24.01.12, 19:12

    Ale ktoś musiał zarobić.»

Najnowsze wiadomości z Warszawy