Wizytacja dworca. Kolejarze migiem naprawiają usterki

Wojciech Karpieszuk
24.01.2012 aktualizacja: 2012-01-23 21:34
A A A Drukuj
Szalony Wózkowicz wizytuje Dworzec Centralny Fot. Fot . Krzysztof Miller / Agencja Gazeta
  • Szalony Wózkowicz wizytuje Dworzec Centralny
  • Kartka wywieszona na windzie na Dworcu Centralnym
Na Centralnym bieganina. Fachowcy pospieszają siebie nawzajem: "Szybciej, szybciej, zaraz tu będą. Zawołaj Zbycha, on się na tym zna".
Skąd takie poruszenie? Wczoraj w samo południe na Centralny z zapowiedzianą wizytą stawili się wózkowicze z Towarzystwa Przyjaciół Szalonego Wózkowicza i mamy z małymi dziećmi w wózkach z fundacji MaMa. Chcieli sprawdzić, czy mogą bez problemu poruszać się między poziomami dworca.

A obsługa do ostatniej chwili próbowała naprawić podnośniki dla wózków przy schodach z hali głównej do podziemnych korytarzy. - Uwijali się tu jeszcze przed kwadransem - opowiadała Anna Gawryś, jedna z przybyłych.

Pośpiech nie zdał się na nic. Podnośników nie udało się naprawić.

A co z windami - do niedawna skutecznie ukrytymi na zapleczu i wożącymi tylko towary? W piątek pisaliśmy w "Gazecie", że po ostatnim, kosztującym 50 mln zł, remoncie dworca zrobiono do nich dojście i porozwieszano prowadzące do nich podświetlane znaki. Ale w PKP i tak zawyrokowano: są towarowe, nie pasażerskie. Łukasz Kurpiewski, rzecznik PKP SA, przekonywał, że będzie z nich można skorzystać, ale po telefonicznym zgłoszeniu. Na stronie internetowej była też informacja, że należy to zrobić 48 godziny wcześniej. A na numer nie sposób było się dodzwonić.

Sylwia Chutnik z fundacji MaMa: - Jedyna winda z hali głównej na perony nie działa. Nie ma informacji, kiedy będzie działać. Podnośniki przy schodach z hali głównej do galerii też nie działają. Ponoć jest winda w Złotych Tarasach, którą można jakoś się dostać do korytarzy Centralnego. Czyli co? Najbliższy taras widokowy we Wrocławiu. Bareja wiecznie żywy.

Po kilku minutach do naszej grupki przyszedł dworcowy ochroniarz i rzeczywiście zaprowadził nas do windy w Złotych Tarasach.

- I tak po półgodzinie, dzięki uprzejmości prywatnego centrum handlowego, dostaliśmy się na dworzec państwowych kolei - było słychać komentarze.

W końcu trafiliśmy do galerii dworca z odsłoniętymi podczas remontu windami na perony. Tu kolejarze przygotowywali się na nasze przyjście. Przy windach na perony pierwszy, drugi i czwarty zawisły tabliczki z numerem telefonu (22 474 13 13 - to inny numer niż podawany wcześniej), pod którym "osoby z ograniczoną zdolnością ruchową" mogą zamówić otwarcie windy. Dzwonimy. Słychać komunikat, że połączenie jest nagrywane. I po chwili ktoś się zgłasza. - Wysyłam pracownika - słyszymy. Po chwili podchodzi ochroniarz, z którym byliśmy już w Złotych Tarasach. Z kieszeni wyjmuje kluczyk, otwiera wielkie, pomarańczowe wrota.

Podekscytowani zjechaliśmy na drugi peron.

Winda na peron trzeci (jedyna, którą można dostać się bezpośrednio z hali głównej) wciąż nie działa. W biurze prasowym PKP mówią, że trwają odbiory techniczne. Mamy oblepiły ją karteczkami: "Menedżer ds. schodów dostępny pod telefonem..." i "W razie pożaru dzwonić 48 godz. przed terminem zdarzenia".

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Kolej do likwidacji ksks3 24.01.12, 12:09

    Mentalność kolejarzy nie zmieniła się od lat siedemdziesiątych. Z technika jest jeszcze gorzej. Tego nie da się naprawić. Rozpędzić towarzystwo i budować firmę od nowa z nowymi ludźmi i za »

Najnowsze wiadomości z Warszawy