Troska czy intryga? Komu zależy na kłopotach Narodowego
28.01.2012
aktualizacja: 2012-01-29 11:45
Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
Stołeczny ratusz w piątek wydał pozwolenie na organizację niedzielnego koncertu na Stadionie Narodowym. Jednocześnie urzędnicy zapowiedzieli, że nie wydadzą zgody na mecz Wisła-Legia zaplanowany na 11 lutego. Powód - zastrzeżenia policji. Skąd się wzięły, skoro od prawie pół roku policjanci brali udział w przygotowaniach?
ZOBACZ TAKŻE
- Zamknięty most Poniatowskiego! Nie jeżdżą też tramwaje (28-01-12, 13:00)
- Kontrowersyjny stadion: drogi, spóźniony, mało sportowy (28-01-12, 11:00)
- Metallica przyjedzie do Warszawy! Zagrają kultowy album (27-01-12, 17:00)
Mecz Legia-Wisła to spotkanie nie tylko "podwyższonego", ale "najwyższego ryzyka", bo kibice Legii i Wisły od dawna się nienawidzą. Policjanci obawiają się ponadto, że do Warszawy mogą zjechać kibice klubów, z którymi Legia i Wisła mają tzw. zgodę i zetrzeć się między sobą. Chodzi m.in. o szalikowców Śląska Wrocław i Lechii Gdańsk (sympatyzują z Wisłą) oraz Zagłębia Sosnowiec i Pogoni Szczecin (z Legią). Poprzedni mecz o Superpuchar, rozegrany rok temu w Bydgoszczy między Legią i poznańskim Lechem zakończył się regularną bitwą kiboli z policją.
Ale stadion w Bydgoszczy jest obiektem starego typu, kompletnie nieprzygotowanym do tego typu wydarzenia. Dlatego tegoroczny mecz o Superpuchar postanowiono rozegrać na najnowocześniejszym stadionie w kraju - warszawskim Narodowym.
Tymczasem na piątkowym posiedzeniu połączonych komisji sportu i spraw wewnętrznych prawdziwą bombę odpalił komendant główny Policji Marek Działoszyński: - Warunki na Stadionie Narodowym nie dają dzisiaj gwarancji bezpieczeństwa przeprowadzenia tej imprezy. Nie możemy mówić o jakimkolwiek bezpieczeństwie osób, które brałyby udział, jako publiczność w tym meczu.
Ewa Gawor, dyrektor miejskiego biura bezpieczeństwa zaznaczyła w piątek, że ratusz w poniedziałek odmówi zgody na mecz. Po pierwsze dlatego, że na Stadionie Narodowym nie jeszcze murawy, a po drugie ze względu na zastrzeżenia sygnalizowane przez policję. - Ale możemy procedować w tym samym trybie, co w sprawie niedzielnej imprezy. Jeżeli organizator meczu poprawi niedociągnięcia, może się odwołać i dostać zgodę - dodała.
Bilety z peselem
O co chodzi policji? Policjanci tłumaczą, że zgodnie z ustawą, organizator ma obowiązek zapewnić pełną identyfikację kibiców wchodzących na mecz piłkarski. Na meczach ligowych wygląda to tak, że każdy, kto chce obejrzeć mecz, musi mieć kartę kibica. Wchodząc na stadion przykłada ją do czytnika, który rozpoznaje, czy ma wykupiony bilet i czy np. nie ma zakazu stadionowego. Jeśli zapala się zielone światło, przechodzi przez kołowrotek i może obejrzeć mecz.
- Nie wiemy, jak organizator zamierza zapewnić pełną identyfikację kibiców. Nie wiemy nawet, czy działają tam kołowrotki - mówi oficer stołecznej policji.
- Działają. Test ogniowy w niedzielę, bo wstęp na koncert jest wolny, ale pierwsze 40 tys. ludzi dostanie pamiątkowe bilety, które będą sprawdzane w kołowrotach - mówi Rafał Kapler, prezes Narodowego Centrum Sportu, operatora Stadionu Narodowego. Dodaje: - Mamy ok. 600 stewardów oraz ćwierć tysiąca przeszkolonych u nas ochroniarzy, z gwarancją dostarczenia w razie potrzeby dodatkowych 300. Mamy 120 przeszkolonych medyków. Z naddatkiem spełniamy wymogi na mecz podwyższonego ryzyka; żaden stadion poza Poznaniem nie ma tylu przeszkolonych u siebie ludzi!
Wisła i Legia będą mogły sprzedać swoim kibicom po 9 tys. biletów. Ale cała reszta ma zostać rozdysponowana w wolnej sprzedaży. Czy na dwa tygodnie przed meczem uda się ją tak zorganizować, by wejściówki nie dostały się np. w ręce osób z zakazem stadionowym? Jak będzie wyglądała kontrola tych osób podczas wchodzenia na stadion?
- Jako organizator będziemy minimalizować jakiekolwiek ryzyko, zapewnimy najwyższe standardy bezpieczeństwa. Mamy zapewnienie operatora stadionu, że wszelkie infrastrukturalne narzędzia służące bezpieczeństwu na obiekcie są sprawne - mówi Waldemar Gojtowski z biura prasowego Ekstraklasy, która jest organizatorem meczu o Superpuchar. Zapowiada, że bilety na mecz będą sprzedawane przez internet. Przy transakcji trzeba będzie podać dane osobowe i będzie sprawdzane, czy osoba może wejść na stadion. - Bilety będą imienne, z wpisanym peselem. Dane będą także weryfikowane przy wejściu na stadion. Przypominam, że ktoś, kto próbowałby wejść z cudzym biletem, popełniłby przestępstwo - mówi Gojtowski
Nieprzetestowany monitoring
Na połączonej komisji sportu i spraw wewnętrznych komendant Działoszyński mówił: - Planujemy rozmieszczenie sił odwodowych na dwóch kondygnacjach garaży oraz ciągach komunikacyjnych stadionu. W chwili obecnej nie ma możliwości skutecznej łączności z tymi siłami. Następna rzecz to brak środków łączności, jeśli chodzi o tzw. pokój dowodzenia nie ma możliwości łączności z tego miejsca.
- Stadion jako jedyny w Polsce ma działający autonomiczny cyfrowy system łączności, tzw. CDMA - mówi Rafał Kapler. Przyznaje, że system retransmisji sygnału dla policyjnych krótkofalówek dopiero jest instalowany. - Żaden stadion w Polsce nie ma ani systemu CDMA, ani retransmisji. Policjanci dostaną od nas radia współpracujące z tym systemem.
Komendant Działoszyński wytyka, że nie został przetestowany system monitoringu na stadionie. - Przypominam, że jest to wymóg ustawowy, jeśli chodzi o przeprowadzenie takiej imprezy. Chciałbym stwierdzić, że te warunki nie dają dzisiaj gwarancji bezpieczeństwa przeprowadzenia tej imprezy na tym stadionie - mówił do posłów.
- Monitoring działa, sprawdziła go policja i straż pożarna wydając zgodę na niedzielną imprezę - mówi Ewa Gawor, dyrektor miejskiego biura bezpieczeństwa. - Ale to prawda, że w warunkach bojowych coś może się zawiesić. Dlatego niedzielna impreza będzie testem tego systemu, a także testem systemu ewakuacji. Ten drugi zostanie sprawdzony podczas wyprowadzenia kibiców ze stadionu po koncertach na pokaz fajerwerków. Im więcej imprez, tym lepiej te zabezpieczenia będą działać - przekonuje.
- Czy dobrze rozumiem? Niedzielna impreza ma być testem na tysiącach warszawiaków? Jak zatem policja mogła wydać na nią zgodę?! - oburzał się Mariusz Kamiński, poseł PiS.
- Z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że nie ma obaw o bezpieczeństwo dla koncertu. Jeżeli są jakieś wątpliwości, to dotyczą tylko przygotowania przez organizatora zabezpieczenia meczu podwyższonego ryzyka . Stadion był budowany pod kątem imprezy międzynarodowej, gdzie są inne wymogi. Na dziś ten stadion nie jest przygotowany na taki mecz - mówił na komisji wojewoda Jacek Kozłowski. - Od pół roku wiemy, ze ten mecz ma tam być. Dziwię się, że organizator spowodował zwołanie połączonego posiedzenia komisji, a nie dopełnił wszystkich formalności niezbędnych, by dostać zgodę na imprezę.
Skąd nagły spór?
Do meczu o Superpuchar policja, operator stadionu i organizator meczu przygotowywali się od prawie pół roku. Do tej pory nie było słychać o żadnych zastrzeżeniach. Skąd zatem nagły alarm? Teorii jest kilka. Pierwsza brzmi, że policjanci urządzili swego rodzaju włoski strajk, żeby zaprotestować przeciwko wydłużaniu emerytur mundurowych. Ale jaki sens ma strajk, jeżeli nikt oficjalnie nie powiedział, jaki jest jego cel?
Teoria druga: mecz na stadionie jest ofiarą bardzo głębokich zmian personalnych w policji i ministerstwie spraw wewnętrznych. Ze stanowiska wiceministra odpowiedzialnego za bezpieczeństwo na Euro 2012 odszedł niedawno Adam Rapacki, z którym operator stadionu dość blisko współpracował. Zmienił się także komendant główny policji (Andrzeja Matejuka zastąpił Marek Działoszyński) oraz komendant stołeczny (na miejsce Adama Mularza przyszedł Mirosław Schossler). Ich następcy boją się, że na wykańczanym w pośpiechu stadionie mogłoby dojść do jakiegoś wypadku, a wina zostałaby zrzucona na nich. Robią więc co mogą, żeby do meczu Wisła-Legia nie doszło. Planowane na 29 lutego spotkanie Polska-Portugalia nie budzi w nich już tak duzych obaw, bo jego widzowie będą dużo spokojniejsi, niż kibice meczu o Superpuchar.
Jeszcze inna odpowiedź jest taka, że niedociągnięcia stadionu wyolbrzymili i nagłośnili piłkarscy działacze, korzystając z tego, że operator Narodowego znów kończy przygotowania na ostatnią chwilę. Po co? Chodzi o pogorszenie pozycji operatora w negocjacjach o cenie wynajmu stadionu. Tą ostatnią teorię uwiarygadnia fakt, że umowa z operatorem stadionu na mecz o Superpuchar nie jest podpisana do dziś.
Jak jest naprawdę? Tego się nie dowiemy. Wiadomo jedno: gdyby budowa Narodowego zakończyła się lipcu, jak początkowo planowano, to dziś można by było bez obaw rozgrywać na nim mecze i organizować koncerty.
Ale stadion w Bydgoszczy jest obiektem starego typu, kompletnie nieprzygotowanym do tego typu wydarzenia. Dlatego tegoroczny mecz o Superpuchar postanowiono rozegrać na najnowocześniejszym stadionie w kraju - warszawskim Narodowym.
Tymczasem na piątkowym posiedzeniu połączonych komisji sportu i spraw wewnętrznych prawdziwą bombę odpalił komendant główny Policji Marek Działoszyński: - Warunki na Stadionie Narodowym nie dają dzisiaj gwarancji bezpieczeństwa przeprowadzenia tej imprezy. Nie możemy mówić o jakimkolwiek bezpieczeństwie osób, które brałyby udział, jako publiczność w tym meczu.
Ewa Gawor, dyrektor miejskiego biura bezpieczeństwa zaznaczyła w piątek, że ratusz w poniedziałek odmówi zgody na mecz. Po pierwsze dlatego, że na Stadionie Narodowym nie jeszcze murawy, a po drugie ze względu na zastrzeżenia sygnalizowane przez policję. - Ale możemy procedować w tym samym trybie, co w sprawie niedzielnej imprezy. Jeżeli organizator meczu poprawi niedociągnięcia, może się odwołać i dostać zgodę - dodała.
Bilety z peselem
O co chodzi policji? Policjanci tłumaczą, że zgodnie z ustawą, organizator ma obowiązek zapewnić pełną identyfikację kibiców wchodzących na mecz piłkarski. Na meczach ligowych wygląda to tak, że każdy, kto chce obejrzeć mecz, musi mieć kartę kibica. Wchodząc na stadion przykłada ją do czytnika, który rozpoznaje, czy ma wykupiony bilet i czy np. nie ma zakazu stadionowego. Jeśli zapala się zielone światło, przechodzi przez kołowrotek i może obejrzeć mecz.
- Nie wiemy, jak organizator zamierza zapewnić pełną identyfikację kibiców. Nie wiemy nawet, czy działają tam kołowrotki - mówi oficer stołecznej policji.
- Działają. Test ogniowy w niedzielę, bo wstęp na koncert jest wolny, ale pierwsze 40 tys. ludzi dostanie pamiątkowe bilety, które będą sprawdzane w kołowrotach - mówi Rafał Kapler, prezes Narodowego Centrum Sportu, operatora Stadionu Narodowego. Dodaje: - Mamy ok. 600 stewardów oraz ćwierć tysiąca przeszkolonych u nas ochroniarzy, z gwarancją dostarczenia w razie potrzeby dodatkowych 300. Mamy 120 przeszkolonych medyków. Z naddatkiem spełniamy wymogi na mecz podwyższonego ryzyka; żaden stadion poza Poznaniem nie ma tylu przeszkolonych u siebie ludzi!
Wisła i Legia będą mogły sprzedać swoim kibicom po 9 tys. biletów. Ale cała reszta ma zostać rozdysponowana w wolnej sprzedaży. Czy na dwa tygodnie przed meczem uda się ją tak zorganizować, by wejściówki nie dostały się np. w ręce osób z zakazem stadionowym? Jak będzie wyglądała kontrola tych osób podczas wchodzenia na stadion?
- Jako organizator będziemy minimalizować jakiekolwiek ryzyko, zapewnimy najwyższe standardy bezpieczeństwa. Mamy zapewnienie operatora stadionu, że wszelkie infrastrukturalne narzędzia służące bezpieczeństwu na obiekcie są sprawne - mówi Waldemar Gojtowski z biura prasowego Ekstraklasy, która jest organizatorem meczu o Superpuchar. Zapowiada, że bilety na mecz będą sprzedawane przez internet. Przy transakcji trzeba będzie podać dane osobowe i będzie sprawdzane, czy osoba może wejść na stadion. - Bilety będą imienne, z wpisanym peselem. Dane będą także weryfikowane przy wejściu na stadion. Przypominam, że ktoś, kto próbowałby wejść z cudzym biletem, popełniłby przestępstwo - mówi Gojtowski
Nieprzetestowany monitoring
Na połączonej komisji sportu i spraw wewnętrznych komendant Działoszyński mówił: - Planujemy rozmieszczenie sił odwodowych na dwóch kondygnacjach garaży oraz ciągach komunikacyjnych stadionu. W chwili obecnej nie ma możliwości skutecznej łączności z tymi siłami. Następna rzecz to brak środków łączności, jeśli chodzi o tzw. pokój dowodzenia nie ma możliwości łączności z tego miejsca.
- Stadion jako jedyny w Polsce ma działający autonomiczny cyfrowy system łączności, tzw. CDMA - mówi Rafał Kapler. Przyznaje, że system retransmisji sygnału dla policyjnych krótkofalówek dopiero jest instalowany. - Żaden stadion w Polsce nie ma ani systemu CDMA, ani retransmisji. Policjanci dostaną od nas radia współpracujące z tym systemem.
Komendant Działoszyński wytyka, że nie został przetestowany system monitoringu na stadionie. - Przypominam, że jest to wymóg ustawowy, jeśli chodzi o przeprowadzenie takiej imprezy. Chciałbym stwierdzić, że te warunki nie dają dzisiaj gwarancji bezpieczeństwa przeprowadzenia tej imprezy na tym stadionie - mówił do posłów.
- Monitoring działa, sprawdziła go policja i straż pożarna wydając zgodę na niedzielną imprezę - mówi Ewa Gawor, dyrektor miejskiego biura bezpieczeństwa. - Ale to prawda, że w warunkach bojowych coś może się zawiesić. Dlatego niedzielna impreza będzie testem tego systemu, a także testem systemu ewakuacji. Ten drugi zostanie sprawdzony podczas wyprowadzenia kibiców ze stadionu po koncertach na pokaz fajerwerków. Im więcej imprez, tym lepiej te zabezpieczenia będą działać - przekonuje.
- Czy dobrze rozumiem? Niedzielna impreza ma być testem na tysiącach warszawiaków? Jak zatem policja mogła wydać na nią zgodę?! - oburzał się Mariusz Kamiński, poseł PiS.
- Z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że nie ma obaw o bezpieczeństwo dla koncertu. Jeżeli są jakieś wątpliwości, to dotyczą tylko przygotowania przez organizatora zabezpieczenia meczu podwyższonego ryzyka . Stadion był budowany pod kątem imprezy międzynarodowej, gdzie są inne wymogi. Na dziś ten stadion nie jest przygotowany na taki mecz - mówił na komisji wojewoda Jacek Kozłowski. - Od pół roku wiemy, ze ten mecz ma tam być. Dziwię się, że organizator spowodował zwołanie połączonego posiedzenia komisji, a nie dopełnił wszystkich formalności niezbędnych, by dostać zgodę na imprezę.
Skąd nagły spór?
Do meczu o Superpuchar policja, operator stadionu i organizator meczu przygotowywali się od prawie pół roku. Do tej pory nie było słychać o żadnych zastrzeżeniach. Skąd zatem nagły alarm? Teorii jest kilka. Pierwsza brzmi, że policjanci urządzili swego rodzaju włoski strajk, żeby zaprotestować przeciwko wydłużaniu emerytur mundurowych. Ale jaki sens ma strajk, jeżeli nikt oficjalnie nie powiedział, jaki jest jego cel?
Teoria druga: mecz na stadionie jest ofiarą bardzo głębokich zmian personalnych w policji i ministerstwie spraw wewnętrznych. Ze stanowiska wiceministra odpowiedzialnego za bezpieczeństwo na Euro 2012 odszedł niedawno Adam Rapacki, z którym operator stadionu dość blisko współpracował. Zmienił się także komendant główny policji (Andrzeja Matejuka zastąpił Marek Działoszyński) oraz komendant stołeczny (na miejsce Adama Mularza przyszedł Mirosław Schossler). Ich następcy boją się, że na wykańczanym w pośpiechu stadionie mogłoby dojść do jakiegoś wypadku, a wina zostałaby zrzucona na nich. Robią więc co mogą, żeby do meczu Wisła-Legia nie doszło. Planowane na 29 lutego spotkanie Polska-Portugalia nie budzi w nich już tak duzych obaw, bo jego widzowie będą dużo spokojniejsi, niż kibice meczu o Superpuchar.
Jeszcze inna odpowiedź jest taka, że niedociągnięcia stadionu wyolbrzymili i nagłośnili piłkarscy działacze, korzystając z tego, że operator Narodowego znów kończy przygotowania na ostatnią chwilę. Po co? Chodzi o pogorszenie pozycji operatora w negocjacjach o cenie wynajmu stadionu. Tą ostatnią teorię uwiarygadnia fakt, że umowa z operatorem stadionu na mecz o Superpuchar nie jest podpisana do dziś.
Jak jest naprawdę? Tego się nie dowiemy. Wiadomo jedno: gdyby budowa Narodowego zakończyła się lipcu, jak początkowo planowano, to dziś można by było bez obaw rozgrywać na nim mecze i organizować koncerty.
-
Troska czy intryga? Komu zależy na kłopotach Na...
dinowar
28.01.12, 09:23
Czy ktoś słyszał, aby w RP jakakolwiek duża inwestycja była wybudowana bez zastrzeżeń? Nie, nie było takich, więc i stadion wspaniale wpisuje się do tego "kanonu". A jeśli nie było prób »
-
Troska czy intryga? Komu zależy na kłopotach Na...
robot_humano
28.01.12, 09:24
Gdyby poziom dziennikarstwa w Polsce był taki jak od początku planowano, nie musielibyśmy dziś czytać tak durnych insynuacji pod "klikopędnym" tytułem.»
-
Troska czy intryga? Komu zależy na kłopotach Na...
irowiec
28.01.12, 11:50
Kim my jesteśmy Polacy? Czy nie wydaje się wam, że aby mogła się odbyć jakaś masowa impreza czy mecz, to obiekt i służby muszą być przygotowane jak na przyjęcie jakichś bezrozumnych bestii, »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Miał być ważny węzeł, ale zniknął. Gdzie jest Konotopa?
- Piątek na ulicach Warszawy [25.05.2012]
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Centrum tonie w reklamach. Najbrzydsze rondo w mieście?
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


