Skromny protest przeciw ACTA. Głównie narodowcy

Grzegorz Szymanik
29.01.2012 aktualizacja: 2012-01-29 21:14
A A A Drukuj
Protest przeciw ACTA przy Stadionie Narodowym Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
  • Protest przeciw ACTA przy Stadionie Narodowym
  • Protest przeciw ACTA przy Stadionie Narodowym
Pan Andrzej (obrońca krzyża) i Dominik Taras (krzyża przeciwnik) w sobotę podali sobie ręce przeciw ACTA. Dzień później narodowcy i anarchiści trzymali się jednak od siebie z daleka.


Internet znów zniknął z realu. W sobotę i niedzielę odbyły się w Warszawie dwie manifestacje przeciwko ACTA, ale razem nie zgromadziły więcej niż 200 osób. Na obydwu zbierane były podpisy o referendum w sprawie tej umowy. Podpisać było można się także w innych miejscach Warszawy, m.in. klubie Piaskownica na Powiślu.

W sobotę wieczorem pod Pałacem Prezydenckim głośniki rozstawiła grupa Violet Kiwi. Didżeje zagrali dubstep, mrugały stroboskopy, a młodzi w wąsatych maskach Guya Fawkesa tańczyli do szybkiego rytmu. Marcin Myszkowski, organizator: - Tym razem protestują artyści. Ich podobno ACTA ma chronić. My w to nie wierzymy.

Przyszli anarchiści z transparentami: "Rząd to spam, skasuj go" i Dominik Taras, organizator protestów przeciw krzyżowi na Krakowskim Przedmieściu (w 2010 r.). Obok Tarasa stanął pan Andrzej, obrońca krzyża (od niego pochodzi powielany w internecie okrzyk: "Gdzie jest krzyż?"). Podali sobie ręce. Mówili: - I kto by pomyślał? Że my razem na jednej manifestacji? Tłumaczyli: - Gdyby nie internet, nie byłoby nas ani was!

Na niedzielnym proteście antyACTAwistów - podczas otwarcia Stadionu Narodowego - swoją obecność na Facebooku zapowiedziało aż 20 tys. osób. Promowała go głównie skrajna prawica - ONR i Młodzież Wszechpolska. W realu przyszło ok. stu osób. Przynieśli zielone flagi z falangami i mieczykami Chrobrego. Na transparentach: "Tusk, sprzedawczyku - zrobiłeś z nas niewolników". Skandowali: "Precz z brukselską okupacją", "Nie dla ACTA".

Po drugiej stronie chodnika - oddzielona długą na kilkaset metrów kolejką do stadionu - stanęła kilkuosobowa grupa anarchistów. Z czarnymi flagami (to symbol anarchizmu) i czerwonym transparentem: "Jesteśmy wkur...". Jakub ze Związku Syndykalistów Polskich przez megafon porównywał ACTA do innych ustaw wprowadzanych po cichu i szkodliwych, jak przepisy lokatorskie. Anarchiści mówią, że mogliby protestować razem z narodowcami, ale nie pod takimi hasłami i symbolem falangi. Po ponad dwóch godzinach demonstranci rozeszli się.

A w internecie na ogólnopolskich stronach Stop ACTA pojawiła się krytyka: "Warszawce już dziękujemy!", "Strasznie upchnięte były te 22 tysiące (z Facebooka)", "To był protest. rar".

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy