Miasto nie oszczędza na biednych - daje 64 mln

Wojciech Karpieszuk
04.02.2012 aktualizacja: 2012-02-03 20:54
A A A Drukuj
Niepełnosprawni Fot. Albert Zawada / AG Fot.
Kryzysu w pomocy społecznej nie ma - zapewniają urzędnicy. Pieniędzy jest nawet więcej niż przed rokiem. Jest jednak wielka niewiadoma, co będzie za rok
Kryzys, nie kryzys - na pomocy społecznej nie oszczędzamy - zapewniają w biurze polityki społecznej w ratuszu. - Pieniędzy mamy nawet więcej niż przed rokiem - informuje Irena Chmiel, wicedyrektorka biura. W 2011 roku budżet wyniósł 58,8 mln. Teraz jest ponad 64 mln. zł. - Ale jesteśmy bardzo ostrożni w ich wydawaniu - zastrzega Chmiel. Zwiększone środki są potrzebne choćby na nowe zadania, które wynikają ze zmiany prawa. W ośrodkach pomocy społecznej trzeba było zatrudnić 36 asystentów rodzinnych, którzy będą pomagać w rozwiązywaniu trudnych problemów między rodzicami, a dziećmi. Potrzebnych na to było ok. 1,8 mln. zł.

Kryzys bije w ludzi

O kryzys pytamy w dzielnicowych ośrodkach pomocy społecznej. Czy jest więcej klientów? Czy wypłacają więcej zasiłków? - Nie odczuliśmy - mówi Katarzyna Krupowicz - Kuzińska z OPS Wilanów. Ale zaznacza, że jej ośrodek nie jest miarodajny - najmniejszy w Warszawie, w dzielnicy, gdzie jest dużo młodych i zamożnych rodzin.

Inaczej jest na Pradze-Północ. - Poprosiliśmy już radnych Warszawy o zwiększenie naszego budżetu na ten rok - przyznaje Wojciech Gajewski, dyrektor tamtejszego OPS. I dodaje: - Jeżeli druga fala kryzysu uderzy, to zdaję sobie sprawę, że głównie w mieszkańców naszej dzielnicy. Sporo z nich nie ma wykształcenia. W tej grupie szybko rośnie bezrobocie - ocenia.

Więcej pieniędzy i większe cięcia

Mimo zwiększonych środków w skali całego budżetu, przy poszczególnych zadaniach były cięcia. I tak pieniędzy jest mniej na przeciwdziałanie alkoholizmowi - w 2011 roku było 13 mln zł, w tym roku zaplanowano 10,5 mln zł. W biurze polityki społecznej zapewniają, że na zadania podstawowe, jak terapie, na pewno nie zabraknie. Cięcia będą przy kampaniach informacyjnych i społecznych. - Choć - zastrzega Irena Chmiel - liczymy, że w ciągu roku, po korekcie budżetu, dostaniemy więcej pieniędzy.

W tym roku mniej środków jest również na zadania związane z przeciwdziałaniem zakażeniom HIV (w 2011 roku - 1,3 mln zł, teraz niecały 1 mln.). W ratuszu zdecydowali się na to, choć dane są bardzo niepokojące. W 2010 roku w całej Polsce odnotowano znaczny wzrost wykrytych przypadków zakażenia HIV. Na Mazowszu w 2010 roku było ich 248, w zeszłym roku - 326. Urzędnicy zapewniają, że nie jest zagrożona działalność punktów diagnostycznych, w których można przeprowadzić testy (teraz w Warszawie jest ich pięć), choć niektóre będą musiały ograniczyć pracę, np. nie pięć, a cztery dni w tygodniu.

HIV w kryzysie

Ale Robert Łukasik, prezes Zjednoczenia na Rzecz Żyjących z HIV/AIDS "Pozytywni w Tęczy" przekonuje, że organizacje pozarządowe, które zajmują się profilaktyką HIV/AIDS, poważnie odczuły kryzys. - Środki obcięto nam o jedną trzecią, a jednocześnie odnotowano dynamiczny przyrost wykrytych nowych zakażeń. Mija się to z celem - ocenia. Podaje, że w nowym punkcie diagnostycznym przy ul. Jagiellońskiej, jedynym po prawej stronie Wisły, nie ma pieniędzy nawet na koperty, w których wręcza się wyniki testów. Duże cięcia są w edukacji seksualnej, w akcjach profilaktycznych, poradnictwie. - Rozumiem, że jest kryzys. Bierzemy na przeczekanie, bo ponoć następny rok ma być lepszy - stwierdza Łukasik.

Pieniądze dla bezdomnych

Na podobnym poziomie (ok. 8 mln zł) są zagwarantowane środki na pomoc dla osób bezdomnych. Ale to są pieniądze głównie na prowadzenie noclegowni, schronisk. Anna Machalica - Pułtorak, przewodnicząca komisji dialogu społecznego ds. bezdomności, która skupia kilkanaście organizacji zajmujący się w Warszawie tą problematyką, obecną sytuację nazywa "małą stabilizacją". - Podstawowe zadania są zabezpieczone. Organizacje pozarządowe realizują je na podstawie umów trzyletnich. Ale to ostatni rok ich obowiązywania. Jak będzie za rok, trudno cokolwiek powiedzieć - podaje. Zwraca uwagę, że są nowe dylematy, a nie ma już środków. Chodzi tu m.in. o poradnictwo prawne dla tych, którzy są zagrożeni bezdomnością - np. dłużników mieszkaniowych. - To jest gigantyczny problem, trzeba się za to brać. Sama doraźna pomoc nie wystarczy - mówi. Z kolei Beata Jaroszyńska z komisji dialogu społecznego ds. pomocy najuboższym mówi o tym, że coraz częściej z jadłodajni z darmowym jedzeniem korzystają nie tylko osoby bezdomne. - Ostatnio, kiedy kontrolowałem jedną z tych jadłodajni, podeszłam do młodego chłopaka, zapytałem, czy szuka pracy. Odpowiedział, że nie, że pracuje jako ochroniarz, ale zarabia za mało, by utrzymać rodzinę - opowiada. Mówi, że w tym roku może być trudniej ze zdobyciem przez organizacje pomagające najuboższym darmowych produktów spożywczych. - Skończyła się umowa z bankami żywności. Będziemy musieli starać się o produkty u producentów - informuje.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy