Narodowy nie dla polskich drużyn? Bo kibice zniszczą
04.02.2012
aktualizacja: 2012-02-03 22:30
Nie wiadomo, czy za tydzień odbędzie się pierwsze sportowe wydarzenie na Stadionie Narodowym. Ratusz nie zgodził się na mecz ze względów bezpieczeństwa. Organizator - Ekstraklasa SA - walczy o zmianę tej decyzji. Na usunięcie niedociągnięć zostało siedem dni.
ZOBACZ TAKŻE
- Dwa marsze kibiców: Legii i Wisły. Gorąca sobota? (09-02-12, 12:48)
- Euro 2012. Wrocławski stadion przygotowany do meczu Polska - Portugalia (06-02-12, 15:51)
- Tuż po otwarciu Stadion Narodowy wciąż placem budowy (31-01-12, 09:00)
- Stadion Narodowy: niektóre prace dokończą nawet po Euro (02-11-11, 09:33)
- Wojna o loże - próba sił na Stadionie Narodowym (28-01-11, 08:00)
SONDAŻ
- Wydaliśmy decyzję odmowną. Organizator nie spełnił wymogów bezpieczeństwa - oświadczyła wczoraj Ewa Gawor, dyrektor miejskiego Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego. - Mówimy o niebagatelnej kwestii - bezpieczeństwie kibiców. Tu nie może być miejsca na fuszerkę, prowizorkę. Mieliśmy negatywne opinie policji, straży pożarnej i sanepidu. Urzędnik nie może być mądrzejszy od służb - dodała, być może nawiązując do majowych wydarzeń w Bydgoszczy. Tamtejsi urzędnicy wydali zgodę na mecz wbrew negatywnej opinii policji i skończyło się to zamieszkami.
Co teraz?
Jeśli mecz Wisła Kraków (mistrz Polski) - Legia Warszawa (zdobywca Pucharu Polski) nie odbędzie się 11 lutego na Stadionie Narodowym, to nie odbędzie się wcale. Oba kluby wkrótce czekają zmagania w europejskich pucharach, a później jest runda wiosenna ekstraklasy. Nie wchodzi w grę także zmiana lokalizacji, bo wniosek o zgodę na mecz trzeba składać 30 dni wcześniej.
Organizator meczu odwoła się od negatywnej decyzji ratusza do Samorządowego Kolegium Odwoławczego.
- Jakie jest prawdopodobieństwo, że mecz się odbędzie? - dopytywali Ewę Gawor dziennikarze.
- Albo organizator spełni wymogi bezpieczeństwa, albo nie. Jeśli tak się stanie, możemy wydać zgodę - odpowiedziała.
Co zrobi Ekstraklasa
Ekstraklasa SA ma równo tydzień na usunięcie braków. Jeśli jednak chce sprzedać bilety na tzw. sektory neutralne (dostępne dla wszystkich chętnych), musi zacząć to robić wcześniej. Do sprzedania będzie 30 tys. miejsc (ok. 20 tys. biletów zostało już rozdysponowanych przez Wisłę i Legię), nie da się tego zrobić w ciągu doby.
Najłatwiej będzie usunąć zastrzeżenia, które zgłosiła straż pożarna i sanepid (chodzi m.in. o brak murawy). Na płycie stadionu trwa dopiero usypywanie podłoża pod nią. Kolejne warstwy ziemi przekładane są płachtami tzw. geowłókniny. Inny problem: trawę z rolki można rozwinąć, gdy temperatura jest dodatnia. Na szczęście płyta stadionu wyposażona jest w ogrzewanie, więc mimo mrozu to możliwe. Trawa ma przyjechać w poniedziałek.
Policja: mnóstwo uwag
Dużo trudniej będzie przekonać policję, że organizator zapewni bezpieczeństwo na trybunach. Zastrzeżenia policji można podzielić na cztery grupy: • stadion wciąż jest placem budowy, wokół areny leżą kamienie, kostka brukowa, które mogą posłużyć jako „amunicja” w ewentualnych zamieszkach, przy wejściach na stadion można się natknąć na kable elektryczne i metalowe pręty, a przy wejściach do sektorów leżą luźno gaśnice; • na niektórych poziomach stadionu (np. w garażach, gdzie mają stacjonować oddziały prewencji) są problemy z łącznością, funkcjonariusze nie słyszą się w radiostacjach, co uniemożliwia skuteczne dowodzenie; • nierozwiązany jest problem z identyfikacją kibiców, którzy mieliby zasiąść w tzw. neutralnych sektorach - organizator planuje sprzedawać imienne wejściówki przez internet, ale wówczas sprawdzanie na bramkach tożsamości kibiców może znacznie wydłużyć wchodzenie na trybuny; • organizator nie przedstawił rozwiązań, które skutecznie oddzieliłyby od siebie kibiców zwaśnionych drużyn - to zdaniem policji najpoważniejszy problem.
Żenujące parcie na show
Scenariusz wydarzeń przypomina do złudzenia to, co działo się dwa tygodnie wcześniej przy okazji wydawania zgody na imprezę otwarcia Stadionu Narodowego. Wówczas też ratusz najpierw odmówił, a potem organizator w morderczym pośpiechu usuwał niedociągnięcia. I w ostatniej chwili udało mu się uzyskać zgodę. Teraz jednak wymogi stawiane przez policję są o wiele surowsze i organizatorowi będzie o wiele trudniej je spełnić.
Ekstraklasa SA jest jednak pewna swego. Szef spółki Andrzej Rusko twierdzi, że mecz odbędzie się na 95 proc. Jego rzecznik Adrian Skubis zapewniał zaś wczoraj: - Jesteśmy zdeterminowani, by pozytywnie przejść wszystkie formalności i umożliwić kibicom udział w piłkarskim otwarciu Stadionu Narodowego - zaznaczył rzecznik Ekstraklasy SA - Wypracowaliśmy z policją rozwiązanie, jak odseparować grupy kibiców. Chodzi o przybycie kibiców Wisły do Warszawy, przetransportowanie ich na stadion, podstawienie pod właściwą - odseparowaną - bramę, wprowadzenie odpowiednimi ciągami komunikacyjnymi, wreszcie - wprowadzenie sektorów buforowych, które rozdzielałyby kibiców. W podobny sposób odseparowane będą zorganizowane grupy kibiców Legii. Jest to realny plan konsultowany ze wszystkimi podmiotami, które wydają opinię. Dlatego jesteśmy pewni, że nasze odwołanie będzie skuteczne - kończy Skubis.
Kibice
Kibice Legii chcą przemaszerować przed meczem spod swojego stadionu przy ul. Łazienkowskiej na Narodowy. W ratuszu zarejestrowali zgromadzenie, którego celem jest "krytyka polityki rządu w stosunku do społeczeństwa". Ma w nim wziąć udział 15 tys. ludzi.
Rafał Kapler, szef Narodowego Centrum Sportu, które zarządza Narodowym: - Wierzę, że impreza się odbędzie. Myślę, że wszyscy po prostu chuchają na zimne, bo to pierwszy tego typu mecz na tym stadionie. Ryzyko finansowe w razie fiaska bierze na siebie organizator, czyli Ekstraklasa.
Mimo wczorajszej decyzji ratusz na razie nie widzi przeszkód, by na Narodowym zorganizować 29 lutego spotkanie Polska - Portugalia. Ta impreza, w przeciwieństwie do meczu o Superpuchar, nie jest bowiem meczem "o podwyższonym ryzyku".
Co teraz?
Jeśli mecz Wisła Kraków (mistrz Polski) - Legia Warszawa (zdobywca Pucharu Polski) nie odbędzie się 11 lutego na Stadionie Narodowym, to nie odbędzie się wcale. Oba kluby wkrótce czekają zmagania w europejskich pucharach, a później jest runda wiosenna ekstraklasy. Nie wchodzi w grę także zmiana lokalizacji, bo wniosek o zgodę na mecz trzeba składać 30 dni wcześniej.
Organizator meczu odwoła się od negatywnej decyzji ratusza do Samorządowego Kolegium Odwoławczego.
- Jakie jest prawdopodobieństwo, że mecz się odbędzie? - dopytywali Ewę Gawor dziennikarze.
- Albo organizator spełni wymogi bezpieczeństwa, albo nie. Jeśli tak się stanie, możemy wydać zgodę - odpowiedziała.
Co zrobi Ekstraklasa
Ekstraklasa SA ma równo tydzień na usunięcie braków. Jeśli jednak chce sprzedać bilety na tzw. sektory neutralne (dostępne dla wszystkich chętnych), musi zacząć to robić wcześniej. Do sprzedania będzie 30 tys. miejsc (ok. 20 tys. biletów zostało już rozdysponowanych przez Wisłę i Legię), nie da się tego zrobić w ciągu doby.
Najłatwiej będzie usunąć zastrzeżenia, które zgłosiła straż pożarna i sanepid (chodzi m.in. o brak murawy). Na płycie stadionu trwa dopiero usypywanie podłoża pod nią. Kolejne warstwy ziemi przekładane są płachtami tzw. geowłókniny. Inny problem: trawę z rolki można rozwinąć, gdy temperatura jest dodatnia. Na szczęście płyta stadionu wyposażona jest w ogrzewanie, więc mimo mrozu to możliwe. Trawa ma przyjechać w poniedziałek.
Policja: mnóstwo uwag
Dużo trudniej będzie przekonać policję, że organizator zapewni bezpieczeństwo na trybunach. Zastrzeżenia policji można podzielić na cztery grupy: • stadion wciąż jest placem budowy, wokół areny leżą kamienie, kostka brukowa, które mogą posłużyć jako „amunicja” w ewentualnych zamieszkach, przy wejściach na stadion można się natknąć na kable elektryczne i metalowe pręty, a przy wejściach do sektorów leżą luźno gaśnice; • na niektórych poziomach stadionu (np. w garażach, gdzie mają stacjonować oddziały prewencji) są problemy z łącznością, funkcjonariusze nie słyszą się w radiostacjach, co uniemożliwia skuteczne dowodzenie; • nierozwiązany jest problem z identyfikacją kibiców, którzy mieliby zasiąść w tzw. neutralnych sektorach - organizator planuje sprzedawać imienne wejściówki przez internet, ale wówczas sprawdzanie na bramkach tożsamości kibiców może znacznie wydłużyć wchodzenie na trybuny; • organizator nie przedstawił rozwiązań, które skutecznie oddzieliłyby od siebie kibiców zwaśnionych drużyn - to zdaniem policji najpoważniejszy problem.
Żenujące parcie na show
Scenariusz wydarzeń przypomina do złudzenia to, co działo się dwa tygodnie wcześniej przy okazji wydawania zgody na imprezę otwarcia Stadionu Narodowego. Wówczas też ratusz najpierw odmówił, a potem organizator w morderczym pośpiechu usuwał niedociągnięcia. I w ostatniej chwili udało mu się uzyskać zgodę. Teraz jednak wymogi stawiane przez policję są o wiele surowsze i organizatorowi będzie o wiele trudniej je spełnić.
Ekstraklasa SA jest jednak pewna swego. Szef spółki Andrzej Rusko twierdzi, że mecz odbędzie się na 95 proc. Jego rzecznik Adrian Skubis zapewniał zaś wczoraj: - Jesteśmy zdeterminowani, by pozytywnie przejść wszystkie formalności i umożliwić kibicom udział w piłkarskim otwarciu Stadionu Narodowego - zaznaczył rzecznik Ekstraklasy SA - Wypracowaliśmy z policją rozwiązanie, jak odseparować grupy kibiców. Chodzi o przybycie kibiców Wisły do Warszawy, przetransportowanie ich na stadion, podstawienie pod właściwą - odseparowaną - bramę, wprowadzenie odpowiednimi ciągami komunikacyjnymi, wreszcie - wprowadzenie sektorów buforowych, które rozdzielałyby kibiców. W podobny sposób odseparowane będą zorganizowane grupy kibiców Legii. Jest to realny plan konsultowany ze wszystkimi podmiotami, które wydają opinię. Dlatego jesteśmy pewni, że nasze odwołanie będzie skuteczne - kończy Skubis.
Kibice
Kibice Legii chcą przemaszerować przed meczem spod swojego stadionu przy ul. Łazienkowskiej na Narodowy. W ratuszu zarejestrowali zgromadzenie, którego celem jest "krytyka polityki rządu w stosunku do społeczeństwa". Ma w nim wziąć udział 15 tys. ludzi.
Rafał Kapler, szef Narodowego Centrum Sportu, które zarządza Narodowym: - Wierzę, że impreza się odbędzie. Myślę, że wszyscy po prostu chuchają na zimne, bo to pierwszy tego typu mecz na tym stadionie. Ryzyko finansowe w razie fiaska bierze na siebie organizator, czyli Ekstraklasa.
Mimo wczorajszej decyzji ratusz na razie nie widzi przeszkód, by na Narodowym zorganizować 29 lutego spotkanie Polska - Portugalia. Ta impreza, w przeciwieństwie do meczu o Superpuchar, nie jest bowiem meczem "o podwyższonym ryzyku".
-
Narodowy nie dla polskich drużyn? Bo kibice zni...
ulanzalasem
04.02.12, 12:53
1 569 370 000 PLN z naszych podatków poszło na to żeby ktoś sobie tam konferencje organizował lub koncerny hmm Shakiry,The Cranberries czy Lady Gagi ? Narodowy do koncertów i imprez jak Red »
-
Re: Narodowy nie dla polskich drużyn? Bo kibice z
roman_
04.02.12, 13:08
Skoro Tusk uważa że w obronie praw autorskich można każdego potraktować jak przestępce i zakładać mu podsłuch i podgląd na kompa to czemu nie przykuwać kibiców do miejsca»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Poniedziałek na ulicach Warszawy [NA ŻYWO]
- Rozbiorą bazar. Znikną budy, ale handel pozostanie
- Tramwaj wjechał w autobus. 10 osób trafiło do szpitala
- Koniec Woli i cud na Zachodnim czyli jak to robi PKP
- Czeka nas czerwiec imprez masowych. Ratusz zdecyduje
- Wielkie sprzątanie na Euro trwa. Wygrają z wandalami?
- Oszukaj złodzieja. Ruszyła akcja znakowania rowerów
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Zobacz 10 największych hitów sobotniej "Nocy Muzeów"
- "Biurowiec Bieruta" gotowy po remoncie. Zapiera dech!
- Cicha noc na A2
- Miasto ma tysiące pustych mieszkań. A lokatorzy czekają
- Muzeum zbankrutowało. "Noc muzeów" będzie ostatnią?
- Zobacz najdroższe mieszkania w W-wie. A jaki widok!





