Proces "Szkatuły". "Jak ktoś chciał pomocy, pomagałem"

Piotr Machajski
06.02.2012 aktualizacja: 2012-02-06 20:44
A A A Drukuj
Zakuty w łańcuchy i pilnowany przez antyterrorystów Szkatuła Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
- Nie było żadnej przestępczej struktury, była struktura koleżeńska - Rafał S. przez blisko godzinę przekonywał wczoraj sąd, że gang, którym miał kierować, to wymysł policji i dziennikarzy.
To już ostatni proces 38-letniego Rafała S. ps. "Szkatuła". Gangster przez blisko dziesięć lat ukrywał się przed policją, mimo że był ścigany ośmioma listami gończymi i dwoma europejskimi nakazami aresztowania. Został okrzyknięty najgroźniejszym stołecznym przestępcą dekady. A kiedy w maju ub.r. został wreszcie zatrzymany, przyszedł czas na rozliczenie jego przestępczej przeszłości.

Rafałowi S. grozi przynajmniej osiem lat więzienia. Śledczy twierdzą, że na przełomie kwietnia i maja 2002 r. razem z Szymonem K. ps. "Szymon" oraz Dariuszem S. ps. "Darek" namawiał do zabójstwa Tomasza Sygi ps. "Komandos" - członka konkurencyjnego gangu. Namawianym był Piotr K. ps. "Kima". "Szkatuła" obiecał mu dostarczyć broń do wykonania egzekucji oraz zapłacić za to 8 tys. zł. Tyle że "Kima" nie zdołał wykonać zlecenia. 13 sierpnia 2002 r. "Komandos" został zastrzelony na stacji benzynowej przy ul. Radzymińskiej. Za spust miał według policji pociągnąć Szarani Ahmatov, płatny zabójca z Czeczenii, wcześniej żołnierz tamtejszej partyzantki. On też strzelał w maju 2002 r. w centrum handlowym Klif.

Nie czuje się winny

Gdy prokurator Agnieszka Goździk odczytała akt oskarżenia, sąd oddał głos "Szkatule".

- Nie przyznaję się do winy - oświadczył oskarżony. - Nie chcę składać wyjaśnień, bo nie mam w tej sprawie nic do powiedzenia. Mogę odpowiadać na pytania.

Sąd więc pytał. O gang, którym miał kierować, o to, dlaczego dobrowolnie poddał się karze w poprzednich procesach, czy zna "Kimę", "Komandosa" itd.

- Proszę wysokiego sądu, nie było grupy śródmiejsko-wolskiej. Narosła fama, że była jakaś struktura przestępcza - dowodził "Szkatuła". - To było w czasie, gdy aresztowany został "Pruszków" i "Wołomin" [gangi terroryzujące Warszawę i okolice w latach 90.]. Trzeba było wymyślić nowy twór, czy to na potrzeby mediów, czy polityków. A to była struktura koleżeńska. Ja w tamtym czasie byłem osobą bardzo kontaktową, miałem dużo znajomych, byłem lubiany w towarzystwie. Jak ktoś miał jakiś problem i prosił mnie o pomoc, to ja pomagałem.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Re: Proces "Szkatuły". "Jak ktoś chciał pomocy, p adres_na_swinstwa 07.02.12, 00:02

    Hehe z tym pomaganiem to miał pan Rafał podobnie jak pan Gienio z PSLu. Też mówił swego czasu, że jak ktoś tylko z czymś do Kłopotka, że tam pracy nie ma czy coś, to On, jako poseł, pomaga »

Najnowsze wiadomości z Warszawy