Jak dewastuje się zabytki? "Jak nie ogniem, to łomem"

Tomasz Urzykowski
07.02.2012 aktualizacja: 2012-02-07 12:10
A A A Drukuj
Sanatorium Gurewicza w Otwocku. Starostwo szuka inwestora, który zaadaptuje zabytek na cele sanatoryjno-szpitalne Fot. Arkadiusz Ścichocki / Agencja Gazeta
W zastraszającym tempie ubywa otwockich świdermajerów. Jedne płoną, inne czekają na rozbiórkę. Zapowiadany przez konserwatora zabytków program ochrony tej architektury niedługo okaże się zbędny, bo nie będzie już czego ratować - pisze dziennikarz "Gazety" Tomasz Urzykowski
Tylko w ubiegłym tygodniu spłonęły trzy takie budynki. W poniedziałek ogień strawił pustostan w Radości. Dwa dni później - zadbany dom w centrum Otwocka. W piątek nad ranem pożar wybuchł w dużym piętrowym drewniaku w Otwocku-Świdrze. Zamieszkujący go gminni lokatorzy (dziesięć rodzin) w popłochu wybiegli na siarczysty mróz. Przed zimnem schronili się w przysłanym przez miasto autobusie. Do swoich mieszkań już nie wrócą, bo dom nadaje się jedynie do rozbiórki. Dostaną lokale zastępcze, ale też w przedwojennych drewnianych budynkach. Tak mieszka gros komunalnych lokatorów Otwocka. To społeczny problem, którego władze miasta od lat nie potrafią rozwiązać. Nowych czynszówek jest jak na lekarstwo, a starych ubywa. Nie trzeba jednak ognia. W sercu Otwocka, w sąsiedztwie stacji kolejowej i ruiny murowanej willi Julia, blaszany płot zasłonił dwa piętrowe drewniaki. Adres: ul. Warszawska 23a i 24. Kilka lat temu pisaliśmy o nich w "Spacerowniku": "Interesujący jest zwłaszcza ten zwrócony frontem do ulicy, z werandami - przeszklonymi kolorowymi szybami na parterze i otwartymi na piętrze". Wiekowe domy są pamiątką po czasach, gdy miejscowość była uzdrowiskiem. Na posesji działały: inhalatorium, zakład hydropatyczny oraz pijalnia wody mineralnej. Od rzeczniczki miasta Marty Woźniak słyszymy, że znów mają prywatnych właścicieli i zapewne zostaną rozebrane. Niedaleko stąd, przy ul. Żeromskiego, uwagę zwraca drewniany dom z oszklonymi werandami. Według Sebastiana Rakowskiego, kustosza Muzeum Ziemi Otwockiej, to licząca ponad sto lat willa Mucha. Wystawiona jest na sprzedaż, a na stronie internetowej agencji obrotu nieruchomościami czytamy, że można ją rozebrać i postawić tu budynek jedno - lub wielorodzinny. O tym, co to oznacza, łatwo się przekonać, zwiedzając okolicę. W miejscu zburzonych domów tutejsi deweloperzy budują grodzone osiedla bloków. W samym Otwocku zachowało się jeszcze około 300 drewnianych budynków. Nie wszystkie są cenne i zasługują na ochronę. Jest jednak grupa obiektów wyjątkowych: dawnych pensjonatów, sanatoriów, domów letniskowych. Wznoszono je od końca XIX w. w wymyślonym przez malarza Andriollego stylu nadświdrzańskim, nazwanym po latach przez Gałczyńskiego świdermajerem. Ich ganki, werandy, wieżyczki i wycinane w deskach dekoracje mają w sobie coś z architektury rosyjskich daczy i alpejskich schronisk. Po wojnie zajął je kwaterunek, w dawnych pensjonatach upchnął komunalnych lokatorów. Świdermajery zmieniły się w zdewastowane czynszówki. O potrzebie ich ochrony mówi się od dawna. Ostatnio w wywiadzie udzielonym "Gazecie" wojewódzki konserwator zabytków Rafał Nadolny powiedział: "Rozmawiałem już z prezydentem Otwocka. Ustaliliśmy, że wspólnie ze starostą stworzymy zrąb programu rewitalizacji tej architektury. Zastanowimy się, skąd wziąć na to pieniądze". Obawiam się, że zanim program będzie gotów, do rewitalizacji nie pozostanie już nic.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Nadolny nic nie zrobi. Będzie udawał, że pracuje. jurek_dzbonie 07.02.12, 15:48

    A przez ten czas budynki się rozsypią. Jezierska próbowała ratować świdermajery, Nadolny tego nie zrobi, bo interes developerów jest ważniejszy i bardziej dochodowy od jakiśtam zabytków. Do »

Najnowsze wiadomości z Warszawy