Reporter pyta: jaki kryzys? "Bida jak zwykle"

Grzegorz Szymanik
07.02.2012 aktualizacja: 2012-02-06 22:59
A A A Drukuj
Warszawa w kryzysie
Cięcia w oświacie, inwestycjach, kryzysowy budżet i kryzys w Grecji, kryzys, kryzys... Myślałem, że jak wyjdę w miasto, to wszyscy będą narzekać, a tu większość się upiera, że u nich kryzysu nie ma
W osiedlowym sklepiku na Pradze pani w fartuchu w czerwone kwiaty kroi mortadelę. Pytanie o kryzys odgania ręką jak muchę. - Ja tu żadnego, panie, nie widziałam. Bida normalnie jak zwykle.

- Sprzedaje się czegoś mniej ostatnio? Czegoś więcej?

- Normalnie. Chleb, ser, szynka, mąka. My kawioru nie sprzedajemy.

- Kryzys to jest - włącza się kolejka - bo zięcia mają zwolnić z pracy.

- I że teraz biorę serek za 18 złotych za kilogram, a nie za 25.

- To jest, czy nie ma?

- Jest, ale mały. Ale jeszcze cały nie wszedł.

Może więc w małych sklepach jest mały kryzys, a wielki jest w większych? Wielkie sieci warszawskich supermarketów od razu i stanowczo zaprzeczają: spadku konsumpcji nie notujemy. Obroty rosną. I miliony idą w górę. Albo nie mówią nic: centrala Carrefoura kategorycznie nie zgadza się udzielić komentarza.

Tylko Dorota Potejko z Auchan mówi tak: - Kryzys ma wpływ na konsumpcję, ale tych Polaków, dla których i tak pierwszym kryterium zakupów jest cena. A nasze sklepy przede wszystkim oferuję klientom dyskontowe ceny. Więc widzimy sporo ludzi, którzy robią zakupy z listą. Nastawiają się na promocje, potrafią za nimi przejechać do innego sklepu.

- A promocja skusi warszawiaka, by zimą pojechał do Tunezji, zamiast all inclusive na Teneryfę? - dopytuję w biurach podróży.

Radomir Świderski z Raibow Tours: - Właśnie nie. Ja bardzo bym chciał panu coś o kryzysie powiedzieć, ale z której strony nie spojrzę, to go nie ma. Otwieramy w Warszawie luksusowe biura. Wycieczek na sezon letni sprzedajemy więcej niż rok temu. W różnych kierunkach.

Piotr Henicz, prezes Itaki: - I u nas nie widać. Sezon 2011 zamknął się 445.287 obsłużonych klientów, a w sezonie 2010 było ich 368.010. W 2011 roku ci z adresem warszawskim stanowili prawie 17 proc. ogółu obsłużonych. Teraz będziemy mieć kolejny rekordowy sezon. Na lato w ofercie najwięcej jest hoteli 4-gwiazdkowych. A średnia cena, za którą kupują wycieczki warszawiacy jest o 8 proc. wyższa niż gdzie indziej. W liczbie wylotów z Warszawy przeważają te do Turcji, Warszawiacy urlop chętnie spędzają też na Wyspach Kanaryjskich, powodzenie ma Fuerteventura.

- Grecja też?

- I Grecja sprzedaje się dobrze. Widocznie nasi klienci nie wzięli pod uwagę doniesień mediów.

Artur Kowalski, który prowadzi klub Za kulisami na Pradze, mówi, że próba poszukiwania u niego kryzysu to zły trop, a w każdym razie bardzo niepewny. Bo kryzys, nie kryzys ludzie ciągle mają problemy. - A im więcej mają kłopotów, tym więcej piją - mówi Kowalski. - Mnie zostaje ich przekonać, żeby pili u mnie.

- A może teraz ludzie oszczędzają na dobroczynności? - pytam w Fundacji "Mam Marzenie".

Magdalena Zagrajek i Anna Żórawska z Fundacji mówią, że jest tak: - Od prywatnych osób jest sporo małych wpłat (po 20, 50, 100 zł), a duże (takie 1500-2000 zł) zdarzają się bardzo rzadko. Najwięcej w grudniu, w okolicach Mikołajek, Bożego Narodzenia. W latach poprzednich z dużymi wpłatami było podobnie. Ale większe, zdarzały się jednak częściej.

- A może pan wpadł na trop kryzysu? - pytam prywatnego detektywa Krzysztofa Pietruniaka. Twierdzi, że u niego bez względu na to jaka jest sytuacja gospodarcza w kraju i na świecie, klienci są.

Michał z Elbląga, który czeka na pociąg na Centralnym zastanawia się chwilę. - Kryzys? - powtarza - Ludzi tak szybko się do różnych rzeczy przyzwyczają. Nawet do tego, że mają śmieciową umowę, a nie mają etatu, że coś jest droższe. Może więc kryzys jest od dawna, tylko nie każdy go widzi.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy