Prezydent Zamościa - pan na Ogrodzie Saskim. Co zrobi?
08.02.2012
aktualizacja: 2012-02-07 22:54
- Doceniam to, że po 22 latach wreszcie ktoś zechciał oddać kawałek parku - mówi Marcin Zamoyski, prezydent Zamościa, który właśnie został współwłaścicielem hektara Ogrodu Saskiego.
ZOBACZ TAKŻE
- Miasto oddało kawał Ogrodu Saskiego dawnym właścicielom (07-02-12, 09:00)
- Półtora roku bez Ogrodu Saskiego. Zaczyna się renowacja (14-02-12, 17:10)
- Właściciel działki w centrum zatrzyma budowę metra? (25-06-11, 10:00)
Marcin Zamoyski to jeden z piątki spadkobierców, którym miasto oddało parkową działkę. Jak mówi, po latach walki o majątki, które rodzina ordynata straciła po 1945 r., do tematu podchodzi spokojnie. Jeśli go coś emocjonuje, to samorządowy urząd. Prezydentem miasta jest trzecią kadencję, głosy wyborców zdobywa jako kandydat niezależny (w ostatnich wyborach z dodatkowym poparciem Platformy). Od 1990 r. niezmiennie związany jest z Zamościem - był pierwszym prezydentem miasta, potem wojewodą zamoyskim, szefem rady miasta.
Hektar Ogrodu Saskiego, który przypadł mu w udziale, to scheda po ojcu, hr. Janie Zamoyskim, który po 1989 r. zdecydował się walczyć o część rodzinnego majątku utraconego w stolicy. Roszczenia do Pałacu Błękitnego sprzedał biznesmenowi, zachował jednak roszczenia do pałacowych ogrodów.
- Wydaje mi się, że to śmiech historii - mówi Zamoyski o tempie zwrotu parkowej nieruchomości, której stał się oficjalnym współwłaścicielem 19 stycznia. - Ale oczywiście doceniam to, że po 22 latach ktoś wreszcie zechciał nam oddać kawałek parku - komentuje.
W zmienionej przestrzeni
Wraz z decyzją ratusza porządek rzeczy wraca do przedwojennego - Zamoyscy jako właściciele ogrodów znów za sąsiada mają najstarszy publiczny park w Warszawie. Zmieniają się zapisy w księgach wieczystych i granice działek, ale w samym Ogrodzie Saskim wszystko zostaje po staremu, co podkreśla Ewa Nekanda-Trepka, stołeczna konserwator zabytków: - Miejsce ma zachować parkowy charakter, być dostępne dla publiczności.
Prywatni właściciele nie mogą więc terenu ogrodzić, samowolnie dosadzać lub wycinać drzew, wykładać alejek kostką wybraną wedle własnego gustu, nie mają także szans na odbudowę przedwojennych oficyn Pałacu Błękitnego. Miasto dopuściło wprawdzie architekturę ogrodową, ale będzie to aranżacja kontrolowana. Pomysły wymienia akt notarialny - m.in. kawiarnie, cukiernie, oranżerie, cieplarnie, altany, pergole, groty, studnie, stawy, fontanny, ścieżki.
Każdy wybrany z katalogu pomysł musi przejść przez biurko konserwatora zabytków. - To, że dopuszczę indywidualny charakter miejsca, np. nawiązanie do czasów przedwojennych, nie oznacza decyzji z automatu - zastrzega pani konserwator. - Na przykład o ile możliwe jest przywrócenie stojącej w dawnym ogrodzie fontanny, nie oznacza, że zgodzę się na odtworzenie kortu tylko dlatego, że dawniej znajdował się w pałacowych ogrodach.
Ograniczenia, którym poddani są właściciele, jak mówi Ewa Nekanda-Trepka, wymusza nadzwyczajna sytuacja, w której się znaleźli, czyli przywrócenie własności działki parkowej po kilkudziesięciu latach.
- Sądzę, że dla tak znakomitego rodu, jak Zamoyscy, jest jasne, jak bardzo zmieniła się przestrzeń publiczna miasta, a zwrot traktują głównie jako symboliczny. Rodzinie udało się doprowadzić do końca sprawy, o które zabiegał ich ojciec Jan Zamoyski - podsumowuje.
Prezydent Zamoyski mówi, że rodzina nie ma precyzyjnego planu wobec świeżo odzyskanej nieruchomości w parku. Co jest możliwe? Rozmowy z miastem o działce zamiennej lub sprzedaż ogrodów obecnemu właścicielowi Pałacu Błękitnego.
Na razie rodzina ma akt notarialny, ale nie samą działkę. Tę formalnie ma im przekazać ratusz. - Z pewnością trzeba będzie naszą własność ubezpieczyć, zadbać o czystość, znaleźć administratora - wymienia prezydent Zamościa.
Pozostaje także rozwiązanie tymczasowe, które - co podkreśla - możliwe byłoby latem. - Gdy będę miał chwilę wolnego, nie wykluczam odwiedzin rodzinnego grodu. Postawię baldachim i będę tam odpoczywał - mówi.
Hektar Ogrodu Saskiego, który przypadł mu w udziale, to scheda po ojcu, hr. Janie Zamoyskim, który po 1989 r. zdecydował się walczyć o część rodzinnego majątku utraconego w stolicy. Roszczenia do Pałacu Błękitnego sprzedał biznesmenowi, zachował jednak roszczenia do pałacowych ogrodów.
- Wydaje mi się, że to śmiech historii - mówi Zamoyski o tempie zwrotu parkowej nieruchomości, której stał się oficjalnym współwłaścicielem 19 stycznia. - Ale oczywiście doceniam to, że po 22 latach ktoś wreszcie zechciał nam oddać kawałek parku - komentuje.
W zmienionej przestrzeni
Wraz z decyzją ratusza porządek rzeczy wraca do przedwojennego - Zamoyscy jako właściciele ogrodów znów za sąsiada mają najstarszy publiczny park w Warszawie. Zmieniają się zapisy w księgach wieczystych i granice działek, ale w samym Ogrodzie Saskim wszystko zostaje po staremu, co podkreśla Ewa Nekanda-Trepka, stołeczna konserwator zabytków: - Miejsce ma zachować parkowy charakter, być dostępne dla publiczności.
Prywatni właściciele nie mogą więc terenu ogrodzić, samowolnie dosadzać lub wycinać drzew, wykładać alejek kostką wybraną wedle własnego gustu, nie mają także szans na odbudowę przedwojennych oficyn Pałacu Błękitnego. Miasto dopuściło wprawdzie architekturę ogrodową, ale będzie to aranżacja kontrolowana. Pomysły wymienia akt notarialny - m.in. kawiarnie, cukiernie, oranżerie, cieplarnie, altany, pergole, groty, studnie, stawy, fontanny, ścieżki.
Każdy wybrany z katalogu pomysł musi przejść przez biurko konserwatora zabytków. - To, że dopuszczę indywidualny charakter miejsca, np. nawiązanie do czasów przedwojennych, nie oznacza decyzji z automatu - zastrzega pani konserwator. - Na przykład o ile możliwe jest przywrócenie stojącej w dawnym ogrodzie fontanny, nie oznacza, że zgodzę się na odtworzenie kortu tylko dlatego, że dawniej znajdował się w pałacowych ogrodach.
Ograniczenia, którym poddani są właściciele, jak mówi Ewa Nekanda-Trepka, wymusza nadzwyczajna sytuacja, w której się znaleźli, czyli przywrócenie własności działki parkowej po kilkudziesięciu latach.
- Sądzę, że dla tak znakomitego rodu, jak Zamoyscy, jest jasne, jak bardzo zmieniła się przestrzeń publiczna miasta, a zwrot traktują głównie jako symboliczny. Rodzinie udało się doprowadzić do końca sprawy, o które zabiegał ich ojciec Jan Zamoyski - podsumowuje.
Prezydent Zamoyski mówi, że rodzina nie ma precyzyjnego planu wobec świeżo odzyskanej nieruchomości w parku. Co jest możliwe? Rozmowy z miastem o działce zamiennej lub sprzedaż ogrodów obecnemu właścicielowi Pałacu Błękitnego.
Na razie rodzina ma akt notarialny, ale nie samą działkę. Tę formalnie ma im przekazać ratusz. - Z pewnością trzeba będzie naszą własność ubezpieczyć, zadbać o czystość, znaleźć administratora - wymienia prezydent Zamościa.
Pozostaje także rozwiązanie tymczasowe, które - co podkreśla - możliwe byłoby latem. - Gdy będę miał chwilę wolnego, nie wykluczam odwiedzin rodzinnego grodu. Postawię baldachim i będę tam odpoczywał - mówi.
-
Prezydent Zamościa - pan na Ogrodzie Saskim. Co...
nioma
08.02.12, 10:20
Niech spada na drzewo.Wstydu nie ma.»
-
nie ma co narzekać
el_facial
08.02.12, 10:45
akurat w przypadku Zamoyskich jestem spokojny o to co sie będzie działo dalej. Swoją dobrą wolę i gotowość do porozumienia wykazali choćby w przypadku Kozłówki gdzie ugoda podpisana z »
-
Prezydent Zamościa - pan na Ogrodzie Saskim. Co...
vito3
08.02.12, 18:40
ludzki pan pozwoli dziadostwu po swoim sie szwendac dziadostwo ogrodziloby natychmiast i postawilo ochroniarza»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]




