Zarabiała 50 zł za dużo. Nie dostanie mieszkania
13.02.2012
aktualizacja: 2012-02-12 16:32
Fot. Grażyna Jaworska / AG
Teraz skreślono je z listy, bo nie mieszczą się w paragrafach. Jedna zarobiła o 50 zł za dużo, druga wynajęła mieszkanie, by nie zostać na ulicy. - Przepisy są nieżyciowe - przyznają urzędnicy
ZOBACZ TAKŻE
- Kryzys: mieszkania tanieją, ale trudniej je kupić (10-02-12, 13:00)
- Nietypowe mieszkanie: podnośniki i obniżone klamki (04-12-11, 08:00)
Do niedawna na Bemowie do przydziału mieszkania miejskiego (socjalnego z bardzo niskim czynszem lub komunalnego, nieco droższego) kwalifikowało się prawie 160 osób. Pod koniec roku urzędnicy wzięli się do sprawdzania osób z listy. Zażądali zaświadczeń o zarobkach i informacji o sytuacji życiowej. Przez weryfikację przeszło tylko ok. 30 osób. Resztę skreślono.
Za niechęć do kombinowania
Zofia ma dwóch synów, z mężem jest w separacji. Prośbę o wynajęcie mieszkania komunalnego złożyła w bemowskim urzędzie siedem lat temu. - Wtedy z mężem i synem żyliśmy w jednym pokoju w mieszkaniu rodziców - opowiada. - Teraz męża nie mam, ścigają go komornicy, bo wpadł w hazard. Rodzice sprzedali lokal i wynieśli się daleko stąd, a my z synami nie mamy nawet meldunku.
Od rodziców musiała wyprowadzić się dwa lata temu. Wynajęła mieszkanie. Żeby na nie zarobić, wzięła drugą pracę. W pierwszej jest referentką (pracuje dla wojska), w drugiej sprząta szkołę. Chodzi tam z synami, których nie ma z kim zostawić. Kilka lat temu w kolejce po mieszkanie była całkiem blisko, w pierwszej dwudziestce. - Przydzielili wtedy lokale pięciu osobom, a ja wcale nie powędrowałam na liście w górę, tylko spadłam o oczko w dół - opowiada. - Myślałam, że teraz się uda. Nie wiem, ile czasu dam radę tak pracować, bo mam epilepsję. Jednak dla dzielnicy umowa najmu z właścicielem mieszkania oznacza, że mam je na zawsze. A przecież tak nie jest. Ukarano mnie za to, że nie chciałam kombinować i wynajmować lokalu bez umowy.
To właśnie umowa - czyli "tytuł prawny do lokalu" - stała się przyczyną skreślenia jej z kolejki do przydziału mieszkania.
Za cudzy dług i pracowitość
Beata żyje w jednym pokoju z mężem i dwoma małymi synami. Obaj mają orzeczoną niepełnosprawność. - Nie mogę pracować, bo wymagają ciągłej pomocy w edukacji, leczeniu i rehabilitacji - cytuje Beata z opinii lekarzy. - Pracuje tylko mąż.
Spółdzielcze mieszkanie lokatorskie dzielą z matką Beaty i jej bratem. Sytuacja jest zagmatwana, bo matka zadłużyła lokal. Sąd nakazał eksmisję. - Spłaciłam część zadłużenia - opowiada Beata. - Zapłaciłabym wszystko, gdyby spółdzielnia przepisała na mnie mieszkanie, ale nie chce.
O mieszkanie komunalne stara się od 2005 r. Teraz skreślono ją z listy. Powód? Mieszka w mieszkaniu "bez zgody właściciela" - czyli spółdzielni, która ma w ręku wyrok eksmisyjny.
Kolejka do mieszkania na Bemowie zmniejszyła się też dzięki Monice. Bo jest zbyt pracowita. - Gdybym wiedziała, odmówiłabym przyjęcia premii - mówi. Mieszka z 12-letnim synem w kuchni w mieszkaniu rodziców. Śpią na piętrowym łóżku. Mieszka tu też brat Moniki. Komisja była u nich trzy lata temu. Nie miała wątpliwości: warunki są trudne. Monikę z synem zakwalifikowano do przydziału. W grudniu zostali skreśleni. Bo dochód na osobę w rodzinie jest za wysoki: 1658 zł miesięcznie, a może być 1602 zł. - Będę starać się, żeby mnie zakwalifikowali na nowo, bo dochód przekroczyłam przez półroczną premię z lipca - opowiada Monika. - Teraz odmówiłam jej przyjęcia.
Przez to, że przepis jest twardy
Weryfikacja list osób czekających na mieszkanie komunalne odbywa się w całej Warszawie. Dzielnice zobowiązuje do tego uchwała Rady Warszawy. Co 12 miesięcy urzędnicy powinni sprawdzić przynajmniej zarobki kandydatów na lokatorów. W Śródmieściu z listy wypadło kilkanaście osób, bo nie przyniosły zaświadczeń.
Rzecznik Bemowa Michał Łukasik: - Skreślenia są wyłącznie z powodów, o których mówi uchwała. Postąpiliśmy zgodnie z przepisami.
Potwierdza to Tomasz Krettek, zastępca dyrektora miejskiego biura polityki lokalowej. Dotarły tam już sygnały o "czystkach" na Bemowie. - Nie naruszono jednak prawa - podkreśla. I dodaje, że osoby skreślone mogą się odwołać i starać się o ponowne wpisanie na listę.
W urzędzie można jednak usłyszeć, że uchwała o zasadach najmu mieszkań komunalnych jest nieżyciowa, bo utrąca możliwość pomocy osobom, które próbują sobie jakoś radzić. - Widzimy problem takich osób - zapewnia Tomasz Krettek. Biuro szykuje się do jej zmiany. Nie skorzysta na tym Monika, która zarabia zbyt wiele, bo próg dochodowy nie zostanie podniesiony. Jest za to szansa dla osób takich jak Zofia, które mają tzw. tytuł prawny do lokalu (czyli np. umowę najmu), ale nie gwarantuje on stabilności. Ratusz chce być tu bardziej liberalny. Imiona kobiet zostały zmienione.
Za niechęć do kombinowania
Zofia ma dwóch synów, z mężem jest w separacji. Prośbę o wynajęcie mieszkania komunalnego złożyła w bemowskim urzędzie siedem lat temu. - Wtedy z mężem i synem żyliśmy w jednym pokoju w mieszkaniu rodziców - opowiada. - Teraz męża nie mam, ścigają go komornicy, bo wpadł w hazard. Rodzice sprzedali lokal i wynieśli się daleko stąd, a my z synami nie mamy nawet meldunku.
Od rodziców musiała wyprowadzić się dwa lata temu. Wynajęła mieszkanie. Żeby na nie zarobić, wzięła drugą pracę. W pierwszej jest referentką (pracuje dla wojska), w drugiej sprząta szkołę. Chodzi tam z synami, których nie ma z kim zostawić. Kilka lat temu w kolejce po mieszkanie była całkiem blisko, w pierwszej dwudziestce. - Przydzielili wtedy lokale pięciu osobom, a ja wcale nie powędrowałam na liście w górę, tylko spadłam o oczko w dół - opowiada. - Myślałam, że teraz się uda. Nie wiem, ile czasu dam radę tak pracować, bo mam epilepsję. Jednak dla dzielnicy umowa najmu z właścicielem mieszkania oznacza, że mam je na zawsze. A przecież tak nie jest. Ukarano mnie za to, że nie chciałam kombinować i wynajmować lokalu bez umowy.
To właśnie umowa - czyli "tytuł prawny do lokalu" - stała się przyczyną skreślenia jej z kolejki do przydziału mieszkania.
Za cudzy dług i pracowitość
Beata żyje w jednym pokoju z mężem i dwoma małymi synami. Obaj mają orzeczoną niepełnosprawność. - Nie mogę pracować, bo wymagają ciągłej pomocy w edukacji, leczeniu i rehabilitacji - cytuje Beata z opinii lekarzy. - Pracuje tylko mąż.
Spółdzielcze mieszkanie lokatorskie dzielą z matką Beaty i jej bratem. Sytuacja jest zagmatwana, bo matka zadłużyła lokal. Sąd nakazał eksmisję. - Spłaciłam część zadłużenia - opowiada Beata. - Zapłaciłabym wszystko, gdyby spółdzielnia przepisała na mnie mieszkanie, ale nie chce.
O mieszkanie komunalne stara się od 2005 r. Teraz skreślono ją z listy. Powód? Mieszka w mieszkaniu "bez zgody właściciela" - czyli spółdzielni, która ma w ręku wyrok eksmisyjny.
Kolejka do mieszkania na Bemowie zmniejszyła się też dzięki Monice. Bo jest zbyt pracowita. - Gdybym wiedziała, odmówiłabym przyjęcia premii - mówi. Mieszka z 12-letnim synem w kuchni w mieszkaniu rodziców. Śpią na piętrowym łóżku. Mieszka tu też brat Moniki. Komisja była u nich trzy lata temu. Nie miała wątpliwości: warunki są trudne. Monikę z synem zakwalifikowano do przydziału. W grudniu zostali skreśleni. Bo dochód na osobę w rodzinie jest za wysoki: 1658 zł miesięcznie, a może być 1602 zł. - Będę starać się, żeby mnie zakwalifikowali na nowo, bo dochód przekroczyłam przez półroczną premię z lipca - opowiada Monika. - Teraz odmówiłam jej przyjęcia.
Przez to, że przepis jest twardy
Weryfikacja list osób czekających na mieszkanie komunalne odbywa się w całej Warszawie. Dzielnice zobowiązuje do tego uchwała Rady Warszawy. Co 12 miesięcy urzędnicy powinni sprawdzić przynajmniej zarobki kandydatów na lokatorów. W Śródmieściu z listy wypadło kilkanaście osób, bo nie przyniosły zaświadczeń.
Rzecznik Bemowa Michał Łukasik: - Skreślenia są wyłącznie z powodów, o których mówi uchwała. Postąpiliśmy zgodnie z przepisami.
Potwierdza to Tomasz Krettek, zastępca dyrektora miejskiego biura polityki lokalowej. Dotarły tam już sygnały o "czystkach" na Bemowie. - Nie naruszono jednak prawa - podkreśla. I dodaje, że osoby skreślone mogą się odwołać i starać się o ponowne wpisanie na listę.
W urzędzie można jednak usłyszeć, że uchwała o zasadach najmu mieszkań komunalnych jest nieżyciowa, bo utrąca możliwość pomocy osobom, które próbują sobie jakoś radzić. - Widzimy problem takich osób - zapewnia Tomasz Krettek. Biuro szykuje się do jej zmiany. Nie skorzysta na tym Monika, która zarabia zbyt wiele, bo próg dochodowy nie zostanie podniesiony. Jest za to szansa dla osób takich jak Zofia, które mają tzw. tytuł prawny do lokalu (czyli np. umowę najmu), ale nie gwarantuje on stabilności. Ratusz chce być tu bardziej liberalny. Imiona kobiet zostały zmienione.
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Poniedziałek na ulicach Warszawy [NA ŻYWO]
- Rozbiorą bazar. Znikną budy, ale handel pozostanie
- Tramwaj wjechał w autobus. 10 osób trafiło do szpitala
- Koniec Woli i cud na Zachodnim czyli jak to robi PKP
- Czeka nas czerwiec imprez masowych. Ratusz zdecyduje
- Wielkie sprzątanie na Euro trwa. Wygrają z wandalami?
- Oszukaj złodzieja. Ruszyła akcja znakowania rowerów
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Zobacz 10 największych hitów sobotniej "Nocy Muzeów"
- "Biurowiec Bieruta" gotowy po remoncie. Zapiera dech!
- Cicha noc na A2
- Miasto ma tysiące pustych mieszkań. A lokatorzy czekają
- Muzeum zbankrutowało. "Noc muzeów" będzie ostatnią?
- Zobacz najdroższe mieszkania w W-wie. A jaki widok!



