Chopin: turyści to za mało. Teraz inwestorzy
13.02.2012
aktualizacja: 2012-02-13 10:34
Fot. Jacek Łagowski / Agencja Gazeta
Ukazywanie Warszawy jako miasta muzyki ma być sposobem na przyciągnięcie inwestorów i turystów - biuro promocji ratusza właśnie ujawniło swoją strategię. Na rozsławienie wizerunku Warszawy za granicą wyda w tym roku 5,4 mln zł, w kraju - kolejne 6,6 mln zł
ZOBACZ TAKŻE
- W tym budynku grał Chopin. Teraz odsłonięto tablicę (02-03-12, 13:00)
- Urodziny Chopina. Zagra setka muzyków (17-02-12, 12:00)
- "Promocja miasta? Żenada i zmarnowane miliony" (13-01-12, 10:00)
Przedstawiła ją Katarzyna Ratajczyk, jego szefowa. O koncepcję promocji miasta upomnieli się radni podczas styczniowej sesji. Dyrektor Ratajczak była wtedy rozliczana z osiągnięć - kolejni mówcy nie szczędzili jej krytyki i złośliwych komentarzy. Zażądali, by szefowa biura dysponującego w tym roku budżetem wynoszącym 40 mln zł, przedstawiła plan działań.
Geniusze nas rozsławią
Radni dostali opasły materiał, ale konkretów tam jak na lekarstwo. Można się za to dowiedzieć, że budowanie wizerunku miasta potrwa dekady. A dyrektor Ratajczyk stawia na "ciągłość i kontynuację", które w finale uczynią Warszawę "rozpoznawalną na całym świecie".
Jej autorski pomysł to ściąganie do stolicy biznesu, turystów i nowych mieszkańców za pomocą muzyki. "Realizacja tego programu odbywa się m.in. poprzez postać wielkiego warszawianina - Fryderyka Chopina", o czym jej biuro "komunikuje od 2008 r. na targach turystycznych". Tymczasem w dołączonych do prezentacji wynikach badań wizerunkowych, na których m.in. oparła strategię promocji miasta, radni mogą przeczytać, że Fryderyk Chopin "nie ma zbyt dużego potencjału przyciągania, to postać zbyt historyczna, dla melomanów". Nie lepiej jest z Syrenką, która wraz z Chopinem promuje stolicę przed Euro 2012 - w badaniu z ub.r. czytamy o "niskim kojarzeniu syreny z Warszawą".
W latach 2012-14, zgodnie z hasłem "ciągłość i kontynuacja", ratusz zamierza dalej pokazywać Warszawę jako miasto wielkich geniuszy znanych na świecie". Dyrektor Ratajczyk zapowiedziała też powołanie Komitetu Sterującego Promocją, który "w sposób skuteczny, zintegrowany i interdyscyplinarny pracowałby na rzecz tworzenia marki Warszawa". Szczegółów brak.
Trofeum pod Pałacem
W informacji dla radnych podano za to sumy, które biuro promocji zmierza wydać w najbliższych miesiącach. Na rozsławienie wizerunku miasta za granicą - 5,4 mln zł, w kraju - 6,6 mln zł.
Główne działania przed Euro to - obok klipu reklamowego zwanego "filmem ze zboczeńcem" (mężczyzna i kobieta uprawiają jogging, a po drodze mijają stołeczne budowle) - oklejanie reklamami autobusów i tramwajów, siatki wieloformatowe na wejściach do metra i PKiN, naklejki na parkometry oraz dekoracja lotniska. Cel: "pokazać Warszawę Europejczykom taką, jaka jest dziś". Główną atrakcją ma być strefa kibica pod PKiN nastawiona na Greków i Rosjan. Ci ostatni - jak czytamy w materiale - "wiedzą o Warszawie więcej niż Brytyjczycy, Francuzi i Niemcy". Toteż o te trzy ostatnie narody, uznane za "najważniejsze jako najbardziej wpływowe", strefa będzie zaciekle walczyć. Na jej reklamę ma pójść 1,1 mln zł.
Najbliższe wydarzenia to sto dni do Euro oraz przejazd przez miasto lawety z pucharem dla zwycięzców turnieju. Wszystko kosztem 300 tys. zł.
Ratusz idzie też w internet. Pojawi się m.in. aplikacja na Facebooku służąca "do budowania Syrenek Narodowych ze zdjęć internautów z 15 krajów". Syrenki z przestrzeni wirtualnej staną potem w przestrzeni miejskiej. Koszt - 500 tys. zł.
Promocja w zagranicznych telewizjach i internecie - kolejne 3,5 mln zł.
Miś prezesa Ochódzkiego
Dokument nie przekonuje ani PiS, ani SLD. Andrzej Golimont, wytrwały krytyk umiejętności marketingowych dyrektor Ratajczak, kpi: - Pani Katarzyna mogła przejść do historii, gdy zaproponowała, by rozłożyć czerwony dywan między strefą kibica a Stadionem Narodowym. Ale storpedowali to źli ludzie od wiceprezydenta Wociechowicza. Golimont zarzuca ratuszowi brak wieloletniej strategii promocyjnej, co w konsekwencji podważa sens angażowania środków publicznych w tę dziedzinę. - Na razie strategia przypomina pomysł prezesa Ryszarda Ochódzkiego z wielkim, latającym nad Warszawą misiem - dodaje. - Nikt nie wie, po co, ale i nikt o to nie zapyta. Ważne, by miś był na miarę naszych możliwości.
Jarosław Krajewski, rzecznik klubu PiS: - Po przeczytaniu materiału dyrektor Ratajczak uważam, że głównym celem było zasypanie nas informacjami, a nie odpowiedź na wątpliwości.
PiS chce, by przed radą stanęła Hanna Gronkiewicz-Waltz i uzasadniła 35-proc. wzrost wydatków na promocję w 2012 r. - To, że zbliża się Euro, nie zwalnia ekipy PO z uzasadnienia celowości wydawaniu budżetowych pieniędzy na promocje mistrzostw.
Geniusze nas rozsławią
Radni dostali opasły materiał, ale konkretów tam jak na lekarstwo. Można się za to dowiedzieć, że budowanie wizerunku miasta potrwa dekady. A dyrektor Ratajczyk stawia na "ciągłość i kontynuację", które w finale uczynią Warszawę "rozpoznawalną na całym świecie".
Jej autorski pomysł to ściąganie do stolicy biznesu, turystów i nowych mieszkańców za pomocą muzyki. "Realizacja tego programu odbywa się m.in. poprzez postać wielkiego warszawianina - Fryderyka Chopina", o czym jej biuro "komunikuje od 2008 r. na targach turystycznych". Tymczasem w dołączonych do prezentacji wynikach badań wizerunkowych, na których m.in. oparła strategię promocji miasta, radni mogą przeczytać, że Fryderyk Chopin "nie ma zbyt dużego potencjału przyciągania, to postać zbyt historyczna, dla melomanów". Nie lepiej jest z Syrenką, która wraz z Chopinem promuje stolicę przed Euro 2012 - w badaniu z ub.r. czytamy o "niskim kojarzeniu syreny z Warszawą".
W latach 2012-14, zgodnie z hasłem "ciągłość i kontynuacja", ratusz zamierza dalej pokazywać Warszawę jako miasto wielkich geniuszy znanych na świecie". Dyrektor Ratajczyk zapowiedziała też powołanie Komitetu Sterującego Promocją, który "w sposób skuteczny, zintegrowany i interdyscyplinarny pracowałby na rzecz tworzenia marki Warszawa". Szczegółów brak.
Trofeum pod Pałacem
W informacji dla radnych podano za to sumy, które biuro promocji zmierza wydać w najbliższych miesiącach. Na rozsławienie wizerunku miasta za granicą - 5,4 mln zł, w kraju - 6,6 mln zł.
Główne działania przed Euro to - obok klipu reklamowego zwanego "filmem ze zboczeńcem" (mężczyzna i kobieta uprawiają jogging, a po drodze mijają stołeczne budowle) - oklejanie reklamami autobusów i tramwajów, siatki wieloformatowe na wejściach do metra i PKiN, naklejki na parkometry oraz dekoracja lotniska. Cel: "pokazać Warszawę Europejczykom taką, jaka jest dziś". Główną atrakcją ma być strefa kibica pod PKiN nastawiona na Greków i Rosjan. Ci ostatni - jak czytamy w materiale - "wiedzą o Warszawie więcej niż Brytyjczycy, Francuzi i Niemcy". Toteż o te trzy ostatnie narody, uznane za "najważniejsze jako najbardziej wpływowe", strefa będzie zaciekle walczyć. Na jej reklamę ma pójść 1,1 mln zł.
Najbliższe wydarzenia to sto dni do Euro oraz przejazd przez miasto lawety z pucharem dla zwycięzców turnieju. Wszystko kosztem 300 tys. zł.
Ratusz idzie też w internet. Pojawi się m.in. aplikacja na Facebooku służąca "do budowania Syrenek Narodowych ze zdjęć internautów z 15 krajów". Syrenki z przestrzeni wirtualnej staną potem w przestrzeni miejskiej. Koszt - 500 tys. zł.
Promocja w zagranicznych telewizjach i internecie - kolejne 3,5 mln zł.
Miś prezesa Ochódzkiego
Dokument nie przekonuje ani PiS, ani SLD. Andrzej Golimont, wytrwały krytyk umiejętności marketingowych dyrektor Ratajczak, kpi: - Pani Katarzyna mogła przejść do historii, gdy zaproponowała, by rozłożyć czerwony dywan między strefą kibica a Stadionem Narodowym. Ale storpedowali to źli ludzie od wiceprezydenta Wociechowicza. Golimont zarzuca ratuszowi brak wieloletniej strategii promocyjnej, co w konsekwencji podważa sens angażowania środków publicznych w tę dziedzinę. - Na razie strategia przypomina pomysł prezesa Ryszarda Ochódzkiego z wielkim, latającym nad Warszawą misiem - dodaje. - Nikt nie wie, po co, ale i nikt o to nie zapyta. Ważne, by miś był na miarę naszych możliwości.
Jarosław Krajewski, rzecznik klubu PiS: - Po przeczytaniu materiału dyrektor Ratajczak uważam, że głównym celem było zasypanie nas informacjami, a nie odpowiedź na wątpliwości.
PiS chce, by przed radą stanęła Hanna Gronkiewicz-Waltz i uzasadniła 35-proc. wzrost wydatków na promocję w 2012 r. - To, że zbliża się Euro, nie zwalnia ekipy PO z uzasadnienia celowości wydawaniu budżetowych pieniędzy na promocje mistrzostw.
-
Chopin: turyści to za mało. Teraz inwestorzy
stefaniszyn
13.02.12, 10:52
Promocja Warszawy to jakaś masakra. Te syrenki z wuwuzelami i inne misie od Barei... I do tego dochodzi z drugiej strony niszczenie zabytkowej substancji miasta.»
-
Drogie urzedasy.
warzaw_bike_killerz
13.02.12, 12:36
Budzet - skoro na 7 miliardow ludzi biuro promocji chce wydac 5,4 mln, a dla 38 milionow planuje 6,6, to zakladam, ze 5,4 jest wywalone w bloto, a 6,6 pojdzie do TVN24 i TVP, aby promowac »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Wtorek na ulicach Warszawy [NA ŻYWO]
- Google Maps okrutnie szczere. Wycina ulice w Warszawie
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Pociągi na lotnisko jak loteria: co 6 albo co 30 minut
- Kładka zamknięta, bo urzędniczce grozi kara?
- A2: można otwierać odcinek pod Warszawą
- Poważny wypadek na Mokotowie: Porsche czołowo w matiza
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Zobacz 10 największych hitów sobotniej "Nocy Muzeów"
- "Biurowiec Bieruta" gotowy po remoncie. Zapiera dech!
- Cicha noc na A2
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Google Maps okrutnie szczere. Wycina ulice w Warszawie
- Muzeum zbankrutowało. "Noc muzeów" będzie ostatnią?



