Biedroń opluty. "Dzwoń pan pod 112". Będzie skarga

Piotr Machajski
14.02.2012 aktualizacja: 2012-02-13 17:10
A A A Drukuj
Policja pod Stadionem Narodowym podczas demonstracji kibiców Fot. Mateusz Baj / Agencja Gazeta
Robert Biedroń, poseł Ruchu Palikota, ma dziś złożyć w Komendzie Stołecznej skargę na policjantów. Biedroń twierdzi, że nie reagowali, gdy został opluty przez kibiców
O incydencie, który go spotkał Robert Biedroń opowiadał w niedzielę w TVN 24 i Radiu Zet. Wczoraj poprosiliśmy go o więcej szczegółów. - Tak naprawdę nie chodzi o mnie, ale o mieszkańców Warszawy, którzy są terroryzowani przez kibiców. Chciałbym, że ta sprawa była przyczynkiem do debaty na ten temat - podkreśla poseł. - Wkrótce Euro 2012, do Warszawy przyjadą kibice innych narodowości, nie zawsze lubiani, np. Rosjanie. Czy jeśli ktoś ich będzie zaczepiać, to policja też nie podejmie interwencji?

W sobotnie popołudnie kibice Legii organizowali demonstrację. Spod swojego stadionu przy Łazienkowskiej mieli przejść pod Stadion Narodowy. Ich przywódca "Staruch" zarządził jednak: pod Narodowy idzie tylko pięcioosobowa delegacja. Reszta ma iść do domów. Więc kibice zaczęli się rozchodzić (choć nie do wszystkich dotarł ten przekaz i ok. tysiąc osób jednak doszło pod Narodowy).

Było trochę po godz. 17 gdy autobusy jadące Trasą Łazienkowską zaczęły się zapełniać kibicami Legii wracającymi z demonstracji. Do tego autobusu próbował wsiąść Robert Biedroń.

- Wracałem z Sejmu. Na przystanek podjechał akurat pasujący mi autobus. Drzwi się otworzyły, było pełno kibiców. Natychmiast mnie rozpoznali. Zaczęli wrzeszczeć. Ktoś mnie opluł, więc się cofnąłem - relacjonuje Biedroń. Z tyłu za autobusem zauważył radiowóz, więc podszedł do policjantów.

- Kierowca autobusu chyba też zauważył, co się dzieje, bo czekał nie zamykając drzwi - opowiada poseł. - Poprosiłem policjantów o interwencję, gdyż została naruszona moja nietykalność cielesna. Prosiłem, żeby wyszli z radiowozu i zareagowali, ale policjant, który siedział z przodu powiedział, że oni są od eskortowania kibiców, a nie od podejmowania interwencji. Dodał, że mogę zadzwonić pod numer 112. Przez kilka minut próbowałem ich przekonać, aż wreszcie odpuściłem - dodaje.

Po nagłośnieniu sprawy w niedzielę w mediach policja oświadczyła, że komendant stołeczny natychmiast polecił wyjaśnienie sprawy. W rzeczywistości jej wyjaśnianie zacznie się dopiero dziś. - Pan poseł Biedroń ma we wtorek złożyć w komendzie skargę na postępowanie policjantów - mówi mł. insp. Maciej Karczyński, rzecznik stołecznej policji.

Robert Biedroń jest w konflikcie z policją od ponad roku. Został zatrzymany podczas demonstracji w Święto Niepodległości w 2010 r. Prokuratura oskarżyła go o naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza, którego miał uderzyć w twarz i próbował odebrać służbową pałkę. Z kolei Biedroń twierdzi, że policjant pobił go w radiowozie.

Sprawa przeciwko Biedroniowi wciąż czeka w sądzie na wyznaczenie terminu (immunitet poselski nie jest przeszkodą, bo zarzuty postawiono mu jeszcze zanim został posłem). Z kolei śledztwo przeciwko policjantowi, który miał go pobić, najpierw zostało umorzone, ale sąd nakazał je wznowić i przeprowadzić dodatkowe czynności. Do tej pory prokuratura nie podjęła decyzji, co dalej z tą sprawą.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy