Nauczyciele bez ZUS. Bo nie ma pieniędzy

Małgorzata Zubik
14.02.2012 aktualizacja: 2012-02-13 21:57
A A A Drukuj
Wręczenie nagród nauczycielom Fot. Adam Kozak / Agencja Gazeta
Nie ma i nie będzie pieniędzy na składki ZUS dla nauczycieli, którzy prowadzą zajęcia dodatkowe opłacane z unduszy unijnych. - Dlatego, że są już zatrudnieni na etatach - odpowiada ratusz.
Zgrzyt dotyczy projektu o długiej i skomplikowanej nazwie "Indywidualizacja procesu nauczania i wychowania uczniów klas I-III szkół podstawowych". Urzędnicy zdobyli ponad 17 mln zł z UE. Z pieniędzy skorzysta 159 podstawówek oraz 15 szkół specjalnych z całego miasta. Prawie 5 mln zł placówki przeznaczą na zakupy pomocy dydaktycznych i sprzętu. Reszta pieniędzy pójdzie na zajęcia dodatkowe. Skorzystają z nich uczniowie zdolni, którzy będą mogli rozwinąć swoje zainteresowania, a także dzieci niepełnosprawne, z trudnościami w uczeniu się, przewlekle chore, będące w sytuacji kryzysowej, mające problemy z nawiązywaniem relacji z innymi.

Jak szacują urzędnicy biura edukacji, pieniędzy wystarczy na blisko 300 tys. godzin zajęć, z których skorzysta ok. 30 tys. uczniów.

Zajęcia poprowadzi ok. 700 nauczycieli. Nie wszyscy są zadowoleni. - To bardzo fajny program - ocenia, zastrzegając anonimowość jeden z pedagogów. Krytykuje sposób, w jaki doszło do podpisania umowy. - Istniała możliwość wyboru, czy nauczyciel w ramach tej umowy chce lub nie chce być objęty ubezpieczeniem i odprowadzeniem składek na ZUS.

Nasz Czytelnik uznał, że warto mieć umowę ze składką. - A wtedy nauczycielom zakomunikowano, że albo rezygnują z odprowadzenia składek do ZUS, albo nie będą mogli pracować w tym programie, bo miasto nie podpisze z nimi umowy - słyszymy. - Oczywiście, że zrezygnowałem z ubezpieczenia, bo dobro dzieci jest najważniejsze.

Co na to urząd miasta? Monika Żukowska z wydziału prasowego odpowiada, że finansowana przez UE "Indywidualizacja..." "nie jest projektem, w którym tworzy się miejsca pracy dla nauczycieli".

Najważniejsi są tu uczniowie klas I-III. - Miasto nie przewidywało wydzielenia z pozyskanych środków kwot na pochodne od umów zleceń, ponieważ osoby zatrudniane w projekcie mają już zatrudnienie z tytułu umowy o pracę - wyjaśnia Monika Żukowska.

Gdyby miasto musiało znaleźć pieniądze na składki, wówczas spadłaby liczba zajęć dla uczniów. - A przecież właśnie zajęcia są celem projektu - podkreśla urzędniczka.

Nauczyciel za prowadzone dodatkowo zajęcia otrzymuje 43 zł brutto za godzinę lekcyjną.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy