Śmierć Nigeryjczyka: znowu przedłużą śledztwo

Piotr Machajski
15.02.2012 aktualizacja: 2012-02-14 19:36
A A A Drukuj
Zamieszki, zatrzymanie, przesłuchanie w komendzie pod zamieszkach na stadionie, po zastrzeleniu Nigeryjczyka Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Śledztwo w sprawie śmierci Maxwella Itoyi nie skończy się w lutym, jak wcześniej planowano. Do prokuratury apelacyjnej wpłynął właśnie kolejny wniosek o jego przedłużenie.
A to śledztwo było przedłużane wielokrotnie. Wydawało się, że uda się je zakończyć do 23 lutego. Tymczasem Prokuratura Apelacyjna w Warszawie otrzymała właśnie wniosek o przedłużenie na kolejne trzy miesiące.

- Prokurator prowadząca sprawę uznała, że niezbędne jest jeszcze przeprowadzenie konfrontacji - wyjaśnia prok. Mariusz Piłat, zastępca prokuratora okręgowego Warszawa-Praga. - Z dużą dozą prawdopodobieństwa można jednak stwierdzić, że do 23 maja postępowanie zostanie zakończone - dodaje.

Tego dnia miną dokładnie dwa lata od dnia, w którym zginął 36-letni Maxwell Itoya, Nigeryjczyk z polskim paszportem.

Był niedzielny poranek, gdy na bazar przy Dworcu PKS Warszawa-Stadion przyjechała sześcioosobowa ekipa policjantów, którzy mieli przeprowadzić kontrolę handlujących. Byli nieumundurowani. Zauważyli, że ktoś sprzedaje podrabiane buty. Wyskoczyli więc z auta, by go zatrzymać. Handlarz rzucił się do ucieczki. Szybko został dogoniony, bo w tunelu pod torami wpadł na stoisko z odzieżą. Wtedy za kolegą wstawił się właśnie Maxwell Itoya. Próbował pertraktować z policjantami. Doszło do gwałtownej wymiany zdań. Policjanci twierdzą, że był bardzo agresywny. Sierż. Artur B. sięgnął po broń. Padł strzał. Kula przebiła tętnicę udową Itoyi. Upływ krwi był tak duży, że Nigeryjczyk praktycznie nie miał szans na przeżycie. Po śmierci kolegi handlujący zaatakowali policję.

Ta próbowała tłumić zamieszki, zatrzymano ok. 30 osób. Rok później prokuratura oskarżyła 21 z nich o czynną napaść na mundurowych. Wciąż czekają na proces.

Najważniejsze pytanie wciąż pozostaje bez odpowiedzi: dlaczego padł strzał? Przypadkiem? Czy może Itoya próbował odebrać pistolet policjantowi.

- Naprawdę nie chciałem zastrzelić tego mężczyzny. Było to w obronie własnej i mojego partnera - zeznawał w śledztwie Artur B.

Prokuratura nie zdradza, kto ma być konfrontowany w śledztwie, ale niewykluczone, że chodzi o kluczowych świadków, czyli policjantów oraz kolegów zastrzelonego Nigeryjczyka. Twierdzą oni bowiem, że przed tragicznym w skutkach strzałem nie atakowali policjantów.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy