Walentynki: krwistoczerwona stolica zakochanych?

Anna Maziuk
14.02.2012 aktualizacja: 2012-02-14 21:54
A A A Drukuj
Pasaż Wiecha Fot. Fot . Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
W witrynach sklepowych, na półkach cukierni i kawiarni - wszędzie serca. Pomimo coraz częstszych głosów krytycznych, święto zakochanych wciąż przemienia Warszawę w krwistoczerwoną stolicę zakochanych.
Pierwotnie chodziło o potajemne śluby, których udzielał patron święta - św. Walenty. Dziś raczej ograniczamy się do randek, wysyłania listów miłosnych czy wręczania czekoladek i kwiatów. Student dziennikarstwa, Michał żali się, że wymagania są coraz większe: "Najlepiej, jakbym zrobił coś sam, ale ja nie mam na to czasu". Mimo to nie poddaje się i oczekiwaniom ukochanej stara się sprostać po swojemu - kupił bukiet tulipanów, zabrał do kawiarni, do kina, a wieczorem planuje jeszcze kolację przy świecach. To jednak nic w porównaniu z wykupieniem całej restauracji za kilka tysięcy złotych (co można zrobić np. na 30. piętrze PKiN) albo billboardu na osobiste życzenia czy wynajęcie karocy z końmi.

Wymagania rosną, dlatego kawiarnie, cukiernie, kina i inne firmy, które na walentynkach mają szansę zarobić, prześcigają się w ogłaszaniu co ciekawszych promocji i konkursów. A to zakochani mają zrobić sobie zdjęcie na konkretnym tle, a to znów przesłać fotografię najbardziej finezyjnie wykonanego serduszka na kawie. Oczywiście czekają na nich nagrody. Gdzie indziej wykonają własnoręcznie serca z czekolady albo obejrzą specjalny, miłosny pokaz w planetarium (to w Centrum Nauki Kopernik).

Niektórym święto to na tyle uprzykrzyło życie, że zaczęli obchodzić tak zwane "antywalentyki". Z tego typu imprez dla singli słynie klub "Luka" w Łodzi. Warszawa na razie nie wyrobiła sobie aż tak sztampowej imprezy.

Singlom, którzy jeszcze rok temu byli w związkach, ułatwia się nawet pozbycie się prezentów po dawnych miłościach. Niechciane przedmioty można wystawić np. na portalu tablica.pl. Tam mają szansę na drugie życie.

Miłosne święto wydaje się bardziej dzielić niż łączyć. Ale są i fajne inicjatywy, które jednoczą. Choćby takie, jak instalacja "Gorące serce miasta", które stanęło w Pasażu Wiecha. To ponad trzymetrowe serce wyglądające jak ulepione z plasteliny, uwagę przechodniów przyciąga na tyle, że się z nim fotografują i przytulają. Jego żywot ma potrwać miesiąc, ale kto wie - może na tyle się przyjmie jako miejsce spotkań, tak mocno - niczym palma - wrośnie w miejską przestrzeń, że zagrzeje miejsce na dłużej? To prawie tak, jakbyśmy obchodzili walentynki cały rok. I tak chyba byłoby dla wszystkich najlepiej.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy