Obciął penisa, chciał wyciąć serce

Piotr Machajski
16.02.2012 aktualizacja: 2012-02-15 21:58
A A A Drukuj
Policja Fot. Sergiusz Pęczek / AG
Od ponad miesiąca policja i prokuratura próbują dowiedzieć się, kto zabił 65-letniego mieszkańca Wesołej. Kto nie tylko zadał kilkadziesiąt ciosów nożem, ale też obciął ofierze penisa i próbował wyciąć serce?
To jedna z najbardziej makabrycznych zbrodni ostatnich lat. - Zabójca musiał kierować się wyjątkowo silnymi emocjami - uważa jeden z policjantów.

Ofiara to 65-letni Bogdan S., emerytowany marynarz. Jego zwłoki odkryto na początku stycznia w mieszkaniu w Wesołej. - Sprawca zadał ofierze liczne rany kłute i cięte - mówi prok. Mariusz Piłat, zastępca Prokuratora Okręgowego Warszawa-Praga. Ran było kilkadziesiąt: na szyi, klatce piersiowej, brzuchu i w kroczu. - Przyczyną śmierci było wykrwawienie - dodaje prok. Piłat.

Co najbardziej wstrząsające, ale też zagadkowe: zabójca obciął ofierze członka i położył go na parapecie okna. Podczas sekcji zwłok lekarze ze zdziwieniem odkryli także nietypowe ślady na klatce piersiowej zabitego. Po dokładnym ich zbadaniu są przekonani, że morderca próbował wyciąć z ciała ofiary serce.

Kto i dlaczego był aż tak okrutny? Od ponad miesiąca głowią się nad tym policjanci z wydziału do walki z terrorem kryminalnym i zabójstw oraz południowopraska prokuratura.

Bogdan S. był po rozwodzie. Od dwóch lat mieszkał sam. W swoim bloku cieszył się nieposzlakowaną opinią. - Przesłuchaliśmy już kilkadziesiąt osób i nikt nie potrafił wskazać choćby jednego wroga, jakiego mógł mieć ten człowiek - opowiada jeden ze śledczych.

Policja i prokuratura skupiają się na motywie osobistym, bo niemal wykluczyli tło rabunkowe zabójstwa. Z mieszkania nie zginęło nic wartościowego. - Trzeba mieć w sobie mnóstwo złości i żalu, by zadać komuś tyle ran i czekać, aż umrze z upływu krwi - mówi policjant.

Śledczy podejrzewają, że może chodzić o zemstę. Obcięcie penisa sugeruje jej seksualne tło. - Być może ofiara kiedyś kogoś skrzywdziła? - zastanawia się jeden z funkcjonariuszy. Jeśli tak, to nie zgłoszono tego policji, bo Bogdan S. ma czystą kartotekę.

Mimo wysiłków śledczych wciąż nie udało się trafić na trop podejrzanego. - Na miejscu zbrodni zabezpieczyliśmy sporo śladów, z których można np. wyodrębnić profil DNA zabójcy. Ale na razie nie ma ich do czego porównać - mówią policjanci.

W śledztwie ustalono, że zamordowany mężczyzna korzystał z pomocy terapeutów. Prokuratura zdecydowała się przesłuchać także ich. Wystąpiła więc do sądu o zwolnienie psychologów z tajemnicy zawodowej. Sąd się zgodził. Ich przesłuchania mają się odbyć wkrótce. Jest prawdopodobne, że zamordowany mężczyzna zwierzał się im z kłopotów. Być może to, co terapeuci powiedzą policjantom, rzuci nowe światło na zagadkę śmierci Bogdana S.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy