Obciął penisa, chciał wyciąć serce
16.02.2012
aktualizacja: 2012-02-15 21:58
Fot. Sergiusz Pęczek / AG
Od ponad miesiąca policja i prokuratura próbują dowiedzieć się, kto zabił 65-letniego mieszkańca Wesołej. Kto nie tylko zadał kilkadziesiąt ciosów nożem, ale też obciął ofierze penisa i próbował wyciąć serce?
ZOBACZ TAKŻE
- Wpadł mężczyzna podejrzany o napad na stację benzynową (17-02-12, 11:32)
- Bankowiec zatrzymany za pedofilię (15-02-12, 19:38)
- Śmierć Nigeryjczyka: znowu przedłużą śledztwo (15-02-12, 07:00)
- Dzieci wypadły z sań podczas kuligu. Woźnica pijany (14-02-12, 12:03)
To jedna z najbardziej makabrycznych zbrodni ostatnich lat. - Zabójca musiał kierować się wyjątkowo silnymi emocjami - uważa jeden z policjantów.
Ofiara to 65-letni Bogdan S., emerytowany marynarz. Jego zwłoki odkryto na początku stycznia w mieszkaniu w Wesołej. - Sprawca zadał ofierze liczne rany kłute i cięte - mówi prok. Mariusz Piłat, zastępca Prokuratora Okręgowego Warszawa-Praga. Ran było kilkadziesiąt: na szyi, klatce piersiowej, brzuchu i w kroczu. - Przyczyną śmierci było wykrwawienie - dodaje prok. Piłat.
Co najbardziej wstrząsające, ale też zagadkowe: zabójca obciął ofierze członka i położył go na parapecie okna. Podczas sekcji zwłok lekarze ze zdziwieniem odkryli także nietypowe ślady na klatce piersiowej zabitego. Po dokładnym ich zbadaniu są przekonani, że morderca próbował wyciąć z ciała ofiary serce.
Kto i dlaczego był aż tak okrutny? Od ponad miesiąca głowią się nad tym policjanci z wydziału do walki z terrorem kryminalnym i zabójstw oraz południowopraska prokuratura.
Bogdan S. był po rozwodzie. Od dwóch lat mieszkał sam. W swoim bloku cieszył się nieposzlakowaną opinią. - Przesłuchaliśmy już kilkadziesiąt osób i nikt nie potrafił wskazać choćby jednego wroga, jakiego mógł mieć ten człowiek - opowiada jeden ze śledczych.
Policja i prokuratura skupiają się na motywie osobistym, bo niemal wykluczyli tło rabunkowe zabójstwa. Z mieszkania nie zginęło nic wartościowego. - Trzeba mieć w sobie mnóstwo złości i żalu, by zadać komuś tyle ran i czekać, aż umrze z upływu krwi - mówi policjant.
Śledczy podejrzewają, że może chodzić o zemstę. Obcięcie penisa sugeruje jej seksualne tło. - Być może ofiara kiedyś kogoś skrzywdziła? - zastanawia się jeden z funkcjonariuszy. Jeśli tak, to nie zgłoszono tego policji, bo Bogdan S. ma czystą kartotekę.
Mimo wysiłków śledczych wciąż nie udało się trafić na trop podejrzanego. - Na miejscu zbrodni zabezpieczyliśmy sporo śladów, z których można np. wyodrębnić profil DNA zabójcy. Ale na razie nie ma ich do czego porównać - mówią policjanci.
W śledztwie ustalono, że zamordowany mężczyzna korzystał z pomocy terapeutów. Prokuratura zdecydowała się przesłuchać także ich. Wystąpiła więc do sądu o zwolnienie psychologów z tajemnicy zawodowej. Sąd się zgodził. Ich przesłuchania mają się odbyć wkrótce. Jest prawdopodobne, że zamordowany mężczyzna zwierzał się im z kłopotów. Być może to, co terapeuci powiedzą policjantom, rzuci nowe światło na zagadkę śmierci Bogdana S.
Ofiara to 65-letni Bogdan S., emerytowany marynarz. Jego zwłoki odkryto na początku stycznia w mieszkaniu w Wesołej. - Sprawca zadał ofierze liczne rany kłute i cięte - mówi prok. Mariusz Piłat, zastępca Prokuratora Okręgowego Warszawa-Praga. Ran było kilkadziesiąt: na szyi, klatce piersiowej, brzuchu i w kroczu. - Przyczyną śmierci było wykrwawienie - dodaje prok. Piłat.
Co najbardziej wstrząsające, ale też zagadkowe: zabójca obciął ofierze członka i położył go na parapecie okna. Podczas sekcji zwłok lekarze ze zdziwieniem odkryli także nietypowe ślady na klatce piersiowej zabitego. Po dokładnym ich zbadaniu są przekonani, że morderca próbował wyciąć z ciała ofiary serce.
Kto i dlaczego był aż tak okrutny? Od ponad miesiąca głowią się nad tym policjanci z wydziału do walki z terrorem kryminalnym i zabójstw oraz południowopraska prokuratura.
Bogdan S. był po rozwodzie. Od dwóch lat mieszkał sam. W swoim bloku cieszył się nieposzlakowaną opinią. - Przesłuchaliśmy już kilkadziesiąt osób i nikt nie potrafił wskazać choćby jednego wroga, jakiego mógł mieć ten człowiek - opowiada jeden ze śledczych.
Policja i prokuratura skupiają się na motywie osobistym, bo niemal wykluczyli tło rabunkowe zabójstwa. Z mieszkania nie zginęło nic wartościowego. - Trzeba mieć w sobie mnóstwo złości i żalu, by zadać komuś tyle ran i czekać, aż umrze z upływu krwi - mówi policjant.
Śledczy podejrzewają, że może chodzić o zemstę. Obcięcie penisa sugeruje jej seksualne tło. - Być może ofiara kiedyś kogoś skrzywdziła? - zastanawia się jeden z funkcjonariuszy. Jeśli tak, to nie zgłoszono tego policji, bo Bogdan S. ma czystą kartotekę.
Mimo wysiłków śledczych wciąż nie udało się trafić na trop podejrzanego. - Na miejscu zbrodni zabezpieczyliśmy sporo śladów, z których można np. wyodrębnić profil DNA zabójcy. Ale na razie nie ma ich do czego porównać - mówią policjanci.
W śledztwie ustalono, że zamordowany mężczyzna korzystał z pomocy terapeutów. Prokuratura zdecydowała się przesłuchać także ich. Wystąpiła więc do sądu o zwolnienie psychologów z tajemnicy zawodowej. Sąd się zgodził. Ich przesłuchania mają się odbyć wkrótce. Jest prawdopodobne, że zamordowany mężczyzna zwierzał się im z kłopotów. Być może to, co terapeuci powiedzą policjantom, rzuci nowe światło na zagadkę śmierci Bogdana S.
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Miał być ważny węzeł, ale zniknął. Gdzie jest Konotopa?
- Piątek na ulicach Warszawy [25.05.2012]
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Centrum tonie w reklamach. Najbrzydsze rondo w mieście?
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]



