Kim jest podejrzewany o podpalenia aut? Syn adwokata i działacza Legii
20.02.2012
aktualizacja: 2012-02-21 06:19
We wtorek prokurator zdecyduje, czy zatrzymany w sprawie serii podpaleń w Warszawie Jacek T. usłyszy zarzuty. W nocy z soboty na niedzielę na trzech śródmiejskich ulicach spłonęło aż siedem aut
ZOBACZ TAKŻE
- Podpalacz aut zostaje w areszcie. Co jeszcze podpalił? (24-04-12, 17:00)
- Podpala dziesiątki aut. "To wyzwala pewne doznania" (10-03-12, 10:00)
- Staruch i Ku-Klux-Klan na trybunach. Legia bezradna (25-02-12, 09:00)
- To sędzia ujawniła Jackowi T. nazwisko świadka, który rozpoznał w nim podpalacza (23-02-12, 11:06)
- Podejrzany o podpalenie samochodów w Warszawie nie trafi do aresztu (21-02-12, 12:25)
- Podpalacz z Pragi zatrzymany. Nie wie, po co podpalił (17-12-11, 12:23)
- Tajemnicze pożary na Pradze to podpalenia. Kto to robi? (09-12-11, 08:00)
W poniedziałek po południu wszystkie wraki aut wciąż stały w miejscach, w których spłonęły. Pięć z nich na końcu wąskiej uliczki Oleandrów - w miejscu, w którym dochodzi ona do Marszałkowskiej. Po jednej stronie ford focus, opel omega i toyota rav4, po drugiej opel astra i peugeot 307. Wszystko wskazuje na to, że to tu piroman zaczął swój "rajd z zapałkami". Potem jeszcze podłożył ogień pod sportowe volvo przy Nowowiejskiej oraz pod skodę fabię na pobliskiej ulicy Natolińskiej.
Zarówno policja, jak i straż pożarna od początku nie miały wątpliwości, że to umyślne podpalenia. Nie mogło być mowy o przypadku, jeśli w tej samej malutkiej uliczce różne samochody, niestojące obok siebie, płoną trzykrotnie w ciągu siedmiu miesięcy. A do podobnych wydarzeń dochodziło na tej ulicy w lipcu ub.r. i miesiąc temu. Przez całą niedzielę funkcjonariusze przesłuchiwali więc świadków i oglądali zapisy z kamer monitoringu.
Już w lipcu 2011 r. (spłonęło wtedy pięć samochodów) głównym podejrzanym był 23-letni Jacek T. Ale tak wtedy, jak i w styczniu (pięć aut i dodatkowo dwa w okolicy metra Politechnika) policji nie udało się zebrać wystarczających dowodów. - Tym razem mamy mocniejsze dowody - zapewnia oficer stołecznej policji. Dlatego jeszcze w niedzielę młody mężczyzna został zatrzymany.
- We wtorek akta sprawy zostaną przekazane prokuraturze i to ona podejmie decyzję, czy przedstawić zarzuty zatrzymanemu - mówi mł. insp. Maciej Karczyński, rzecznik stołecznej policji. Noc z poniedziałku na wtorek spędzi w policyjnej celi. Według nieoficjalnych informacji T. został rozpoznany przez świadków.
Jacek T. ma już obrońcę. To jego ojciec, znany adwokat Michał T. - obecnie członek rady nadzorczej Legii Warszawa, a niegdyś szef dyscypliny w PZPN. Niedawno został zatrzymany przez CBA na polecenie prokuratury w związku z podejrzeniem korupcji przy prywatyzacji Stoenu. Nie przyznał się do winy, został wypuszczony; zatrzymano mu tylko paszport. Jak twierdzą nasi informatorzy z policji, podczas zatrzymania syna adwokat filmował przebieg policyjnych działań komórką i miał sugerować funkcjonariuszom, że pozbawi ich pracy. W poniedziałek nie udało nam się z nim skontaktować.
Jacek T. był już kiedyś karany za podpalenia. On też jest kibicem Legii. W stołecznym sądzie czeka na rozpoznanie sprawa z kwietnia 2011 r. Według policji T. w nocy z 20 na 21 kwietnia podpalił dziewięć samochodów. Tego dnia Legia grała z Lechią Gdańsk. T. nie został jednak wpuszczony na trybuny, bo był pijany. Mecz obejrzał w pobliskim pubie, a następnie podpalił trzy auta zaparkowane niedaleko stadionu. Potem wsiadł w autobus i pojechał do Ursusa. Na osiedlu Gołąbki podpalił kolejnych sześć samochodów. Podpalacza ubranego w klubowe barwy zauważyli przypadkowi ludzie, i to oni zawiadomili policję. W chwili zatrzymania T. miał dwa promile alkoholu we krwi.
Sąd zdecydował wówczas o jego aresztowaniu na dwa miesiące, zastrzegając, że będzie mógł wyjść na wolność, jeśli wpłaci kaucję. Poręczenie w wysokości 60 tys. zł wpłynęło 26 kwietnia. Od tego czasu Jacek T. był na wolności. Aż do niedzieli.
Zarówno policja, jak i straż pożarna od początku nie miały wątpliwości, że to umyślne podpalenia. Nie mogło być mowy o przypadku, jeśli w tej samej malutkiej uliczce różne samochody, niestojące obok siebie, płoną trzykrotnie w ciągu siedmiu miesięcy. A do podobnych wydarzeń dochodziło na tej ulicy w lipcu ub.r. i miesiąc temu. Przez całą niedzielę funkcjonariusze przesłuchiwali więc świadków i oglądali zapisy z kamer monitoringu.
Już w lipcu 2011 r. (spłonęło wtedy pięć samochodów) głównym podejrzanym był 23-letni Jacek T. Ale tak wtedy, jak i w styczniu (pięć aut i dodatkowo dwa w okolicy metra Politechnika) policji nie udało się zebrać wystarczających dowodów. - Tym razem mamy mocniejsze dowody - zapewnia oficer stołecznej policji. Dlatego jeszcze w niedzielę młody mężczyzna został zatrzymany.
- We wtorek akta sprawy zostaną przekazane prokuraturze i to ona podejmie decyzję, czy przedstawić zarzuty zatrzymanemu - mówi mł. insp. Maciej Karczyński, rzecznik stołecznej policji. Noc z poniedziałku na wtorek spędzi w policyjnej celi. Według nieoficjalnych informacji T. został rozpoznany przez świadków.
Jacek T. ma już obrońcę. To jego ojciec, znany adwokat Michał T. - obecnie członek rady nadzorczej Legii Warszawa, a niegdyś szef dyscypliny w PZPN. Niedawno został zatrzymany przez CBA na polecenie prokuratury w związku z podejrzeniem korupcji przy prywatyzacji Stoenu. Nie przyznał się do winy, został wypuszczony; zatrzymano mu tylko paszport. Jak twierdzą nasi informatorzy z policji, podczas zatrzymania syna adwokat filmował przebieg policyjnych działań komórką i miał sugerować funkcjonariuszom, że pozbawi ich pracy. W poniedziałek nie udało nam się z nim skontaktować.
Jacek T. był już kiedyś karany za podpalenia. On też jest kibicem Legii. W stołecznym sądzie czeka na rozpoznanie sprawa z kwietnia 2011 r. Według policji T. w nocy z 20 na 21 kwietnia podpalił dziewięć samochodów. Tego dnia Legia grała z Lechią Gdańsk. T. nie został jednak wpuszczony na trybuny, bo był pijany. Mecz obejrzał w pobliskim pubie, a następnie podpalił trzy auta zaparkowane niedaleko stadionu. Potem wsiadł w autobus i pojechał do Ursusa. Na osiedlu Gołąbki podpalił kolejnych sześć samochodów. Podpalacza ubranego w klubowe barwy zauważyli przypadkowi ludzie, i to oni zawiadomili policję. W chwili zatrzymania T. miał dwa promile alkoholu we krwi.
Sąd zdecydował wówczas o jego aresztowaniu na dwa miesiące, zastrzegając, że będzie mógł wyjść na wolność, jeśli wpłaci kaucję. Poręczenie w wysokości 60 tys. zł wpłynęło 26 kwietnia. Od tego czasu Jacek T. był na wolności. Aż do niedzieli.
-
Kim jest podpalacz aut? Syn adwokata i działacz...
gajane4
20.02.12, 21:54
Pojąć trudno dlaczego dla tego typu "niewyżytych" osobników nie organizuje się miejsc ciężkiej pracy - np. przy czyszceniu rowów melioracyjnych na Żuławach, sypaniu wałów »
-
Czemu nie napiszecie po prostu "Syn skur.wysyna"?
ubiquitousghost88
20.02.12, 22:05
Co z tu mają do rzeczy adwokatura, Legia, znajomości w policji...»
-
Kim jest podejrzewany o podpalenia aut? Syn adw...
noel1
21.02.12, 06:42
Zapewne sąd uzna że synek jest chory na głowę więc musi się leczyć. Ojciec natomiast będzie się procesował z sądem do zesr...j śmierci albo aż do przedawnienia sprawy, gdyż to jego hobby. Ot»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Miał być ważny węzeł, ale zniknął. Gdzie jest Konotopa?
- Piątek na ulicach Warszawy [25.05.2012]
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Centrum tonie w reklamach. Najbrzydsze rondo w mieście?
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]







