Nowy Starbucks: kelnerka w negliżu na ścianie

Jerzy S. Majewski
22.02.2012 aktualizacja: 2012-02-22 09:15
A A A Drukuj
Kawiarnia Lajkonik. Roznegliżowana kelnerka Fot. Albert Zawada / Agencja Gazeta
  • Kawiarnia Lajkonik. Malunki na ścianach
  • Kawiarnia Lajkonik. Malunki na ścianach
  • Kawiarnia Lajkonik. Napis przy wejściu nakłania do wycierania nóg
  • Kawiarnia Lajkonik. A właściwie - Lej-Konik
Znów możemy oglądać malowidła znanych artystów w dawnej kawiarni Lajkonik. Wszystko dzięki firmie Starbucks, która otworzyła tu swój kolejny lokal i sfinansowała renowację malowideł.
-Cieszy mnie, że obecny użytkownik docenił te malowidła, wydobył je spod płyt gipsowo-kartonowych i odrestaurował - mówi Ewa Nekanda-Trepka, stołeczna konserwator zabytków.

Przypomnijmy. Legendarna kawiarnia Lajkonik przestała istnieć w roku 2003, jak budynek przy pl. Trzech Krzyży 16 przeszedł w prywatne ręce. Nowy najemca prowadzący sklep Escada nie był zainteresowany malunkami. Podczas łączenia dwóch lokali zburzono jedną ścianę, bezpowrotnie niszcząc jedną trzecią malowideł.

Po naszych tekstach ówczesny wojewódzki konserwator zabytków Ryszard Głowacz wpisał ocalone malowidła do rejestru zabytków. Zostały one jednak zasłonięte płytami gipsowo-kartonowymi.

Teraz nowy najemca lokalu - sieć kawiarni Starbucks - płyty usunął, a malowidła poddał starannej konserwacji. - Prace trwały od listopada do grudnia - mówi Ewa Nekanda-Trepka. Prowadzili je konserwatorzy Anna Komorowska-Sławiec i Andrzej Lasek. -To nie była łatwa praca. Z sufitu zdejmowaliśmy warstwy farby olejnej, niektóre postacie i fragmenty trzeba było odtwarzać na podstawie starych fotografii - opowiada konserwatorka.

Efekt jest jednak znakomity. Nad dawnym wejściem ponownie wisi napis "wycieraj nogi", a na ścianie po lewej z wymalowanego balkoniku spogląda na nas galeria artystów, satyryków, ludzi kultury. Jest tu grafik Tadeusz Gronowski, aktor Kazimierz Rudzki, pisarz Józef Prutkowski czy naczelny satyrycznego pisma "Szpilki" Zbigniew Mitzner. Znów jako syrena wdzięczy się Kalina Jędrusik, a kelnerka obnaża wszystkie swe wdzięki spod przeźroczystej tkaniny.

Kawiarnia Lajkonik - otwarta na przełomie lat 40. i 50. i wymalowana w latach 1954-55 -to jedno z najciekawszych wnętrz z tamtych lat. Autorami malunków na ścianach byli jej bywalcy. Cała plejada znakomitych grafików, rysowników, malarzy związanych (albo i nie) z działającą po sąsiedzku redakcją "Szpilek". Swojego talentu użyczyli m.in.: Eryk Lipiński, Aleksander Kobzdej, Maria Hiszpańska-Neumann, Konstanty Sopoćko, Tadeusz Gronowski, Jerzy Flisak, Wojciech Fangor czy Ha-Ga, czyli Anna Gosławska-Lipińska.

- Bywałam tu jako dziecko w pierwszej połowie lat 50. - opowiada Zuzanna Lipińska, córka rysownika i satyryka Eryka Lipińskiego. Jak mówi, znała tu wszystkich rysowników przynoszących swoje karykatury do mieszczącej się po sąsiedzku redakcji "Szpilek". Opowiada też, jak wszystko się zaczęło. - Któregoś dnia padła propozycja: Malujemy ściany! Przynieśli drabiny, farby, kłócili się ze sobą, co i jak namalować. Moja mama rysująca pod pseudonimem Ha-Ga (m.in. do "Przekroju") od razu zarezerwowała sobie miejsce na poziomie oczu, bo bała się wchodzić na drabinę, ale inni nie bali się - wspomina.

I zdradza też, że wraz ze swoim rówieśnikiem Tomkiem Kuczborskim namalowali w kąciku przy wejściu konia i pociąg. Niestety, te rysunki znikły wraz ze ścianą zburzoną w trakcie przebudowy dawnego Lajkonika na sklep Escada. Wraz z nimi na zawsze przepadły takie kompozycje, jak portret dyrektora Muzeum Narodowego prof. Stanisława Lorentza z "Damą z łasiczką" pod pachą, której nie chciał oddać do Krakowa, czy kompozycja "Wycieczka do Wałbrzycha". Te ocalały już tylko na fotografiach. AJ:



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy