Nowy Starbucks: kelnerka w negliżu na ścianie
22.02.2012
aktualizacja: 2012-02-22 09:15
Znów możemy oglądać malowidła znanych artystów w dawnej kawiarni Lajkonik. Wszystko dzięki firmie Starbucks, która otworzyła tu swój kolejny lokal i sfinansowała renowację malowideł.
ZOBACZ TAKŻE
- Żarty w czasie wojny? Tak walczyli z Niemcami śmiechem (23-02-12, 13:23)
-Cieszy mnie, że obecny użytkownik docenił te malowidła, wydobył je spod płyt gipsowo-kartonowych i odrestaurował - mówi Ewa Nekanda-Trepka, stołeczna konserwator zabytków.
Przypomnijmy. Legendarna kawiarnia Lajkonik przestała istnieć w roku 2003, jak budynek przy pl. Trzech Krzyży 16 przeszedł w prywatne ręce. Nowy najemca prowadzący sklep Escada nie był zainteresowany malunkami. Podczas łączenia dwóch lokali zburzono jedną ścianę, bezpowrotnie niszcząc jedną trzecią malowideł.
Po naszych tekstach ówczesny wojewódzki konserwator zabytków Ryszard Głowacz wpisał ocalone malowidła do rejestru zabytków. Zostały one jednak zasłonięte płytami gipsowo-kartonowymi.
Teraz nowy najemca lokalu - sieć kawiarni Starbucks - płyty usunął, a malowidła poddał starannej konserwacji. - Prace trwały od listopada do grudnia - mówi Ewa Nekanda-Trepka. Prowadzili je konserwatorzy Anna Komorowska-Sławiec i Andrzej Lasek. -To nie była łatwa praca. Z sufitu zdejmowaliśmy warstwy farby olejnej, niektóre postacie i fragmenty trzeba było odtwarzać na podstawie starych fotografii - opowiada konserwatorka.
Efekt jest jednak znakomity. Nad dawnym wejściem ponownie wisi napis "wycieraj nogi", a na ścianie po lewej z wymalowanego balkoniku spogląda na nas galeria artystów, satyryków, ludzi kultury. Jest tu grafik Tadeusz Gronowski, aktor Kazimierz Rudzki, pisarz Józef Prutkowski czy naczelny satyrycznego pisma "Szpilki" Zbigniew Mitzner. Znów jako syrena wdzięczy się Kalina Jędrusik, a kelnerka obnaża wszystkie swe wdzięki spod przeźroczystej tkaniny.
Kawiarnia Lajkonik - otwarta na przełomie lat 40. i 50. i wymalowana w latach 1954-55 -to jedno z najciekawszych wnętrz z tamtych lat. Autorami malunków na ścianach byli jej bywalcy. Cała plejada znakomitych grafików, rysowników, malarzy związanych (albo i nie) z działającą po sąsiedzku redakcją "Szpilek". Swojego talentu użyczyli m.in.: Eryk Lipiński, Aleksander Kobzdej, Maria Hiszpańska-Neumann, Konstanty Sopoćko, Tadeusz Gronowski, Jerzy Flisak, Wojciech Fangor czy Ha-Ga, czyli Anna Gosławska-Lipińska.
- Bywałam tu jako dziecko w pierwszej połowie lat 50. - opowiada Zuzanna Lipińska, córka rysownika i satyryka Eryka Lipińskiego. Jak mówi, znała tu wszystkich rysowników przynoszących swoje karykatury do mieszczącej się po sąsiedzku redakcji "Szpilek". Opowiada też, jak wszystko się zaczęło. - Któregoś dnia padła propozycja: Malujemy ściany! Przynieśli drabiny, farby, kłócili się ze sobą, co i jak namalować. Moja mama rysująca pod pseudonimem Ha-Ga (m.in. do "Przekroju") od razu zarezerwowała sobie miejsce na poziomie oczu, bo bała się wchodzić na drabinę, ale inni nie bali się - wspomina.
I zdradza też, że wraz ze swoim rówieśnikiem Tomkiem Kuczborskim namalowali w kąciku przy wejściu konia i pociąg. Niestety, te rysunki znikły wraz ze ścianą zburzoną w trakcie przebudowy dawnego Lajkonika na sklep Escada. Wraz z nimi na zawsze przepadły takie kompozycje, jak portret dyrektora Muzeum Narodowego prof. Stanisława Lorentza z "Damą z łasiczką" pod pachą, której nie chciał oddać do Krakowa, czy kompozycja "Wycieczka do Wałbrzycha". Te ocalały już tylko na fotografiach. AJ:
Przypomnijmy. Legendarna kawiarnia Lajkonik przestała istnieć w roku 2003, jak budynek przy pl. Trzech Krzyży 16 przeszedł w prywatne ręce. Nowy najemca prowadzący sklep Escada nie był zainteresowany malunkami. Podczas łączenia dwóch lokali zburzono jedną ścianę, bezpowrotnie niszcząc jedną trzecią malowideł.
Po naszych tekstach ówczesny wojewódzki konserwator zabytków Ryszard Głowacz wpisał ocalone malowidła do rejestru zabytków. Zostały one jednak zasłonięte płytami gipsowo-kartonowymi.
Teraz nowy najemca lokalu - sieć kawiarni Starbucks - płyty usunął, a malowidła poddał starannej konserwacji. - Prace trwały od listopada do grudnia - mówi Ewa Nekanda-Trepka. Prowadzili je konserwatorzy Anna Komorowska-Sławiec i Andrzej Lasek. -To nie była łatwa praca. Z sufitu zdejmowaliśmy warstwy farby olejnej, niektóre postacie i fragmenty trzeba było odtwarzać na podstawie starych fotografii - opowiada konserwatorka.
Efekt jest jednak znakomity. Nad dawnym wejściem ponownie wisi napis "wycieraj nogi", a na ścianie po lewej z wymalowanego balkoniku spogląda na nas galeria artystów, satyryków, ludzi kultury. Jest tu grafik Tadeusz Gronowski, aktor Kazimierz Rudzki, pisarz Józef Prutkowski czy naczelny satyrycznego pisma "Szpilki" Zbigniew Mitzner. Znów jako syrena wdzięczy się Kalina Jędrusik, a kelnerka obnaża wszystkie swe wdzięki spod przeźroczystej tkaniny.
Kawiarnia Lajkonik - otwarta na przełomie lat 40. i 50. i wymalowana w latach 1954-55 -to jedno z najciekawszych wnętrz z tamtych lat. Autorami malunków na ścianach byli jej bywalcy. Cała plejada znakomitych grafików, rysowników, malarzy związanych (albo i nie) z działającą po sąsiedzku redakcją "Szpilek". Swojego talentu użyczyli m.in.: Eryk Lipiński, Aleksander Kobzdej, Maria Hiszpańska-Neumann, Konstanty Sopoćko, Tadeusz Gronowski, Jerzy Flisak, Wojciech Fangor czy Ha-Ga, czyli Anna Gosławska-Lipińska.
- Bywałam tu jako dziecko w pierwszej połowie lat 50. - opowiada Zuzanna Lipińska, córka rysownika i satyryka Eryka Lipińskiego. Jak mówi, znała tu wszystkich rysowników przynoszących swoje karykatury do mieszczącej się po sąsiedzku redakcji "Szpilek". Opowiada też, jak wszystko się zaczęło. - Któregoś dnia padła propozycja: Malujemy ściany! Przynieśli drabiny, farby, kłócili się ze sobą, co i jak namalować. Moja mama rysująca pod pseudonimem Ha-Ga (m.in. do "Przekroju") od razu zarezerwowała sobie miejsce na poziomie oczu, bo bała się wchodzić na drabinę, ale inni nie bali się - wspomina.
I zdradza też, że wraz ze swoim rówieśnikiem Tomkiem Kuczborskim namalowali w kąciku przy wejściu konia i pociąg. Niestety, te rysunki znikły wraz ze ścianą zburzoną w trakcie przebudowy dawnego Lajkonika na sklep Escada. Wraz z nimi na zawsze przepadły takie kompozycje, jak portret dyrektora Muzeum Narodowego prof. Stanisława Lorentza z "Damą z łasiczką" pod pachą, której nie chciał oddać do Krakowa, czy kompozycja "Wycieczka do Wałbrzycha". Te ocalały już tylko na fotografiach. AJ:
-
Nowy Starbucks: kelnerka w negliżu na ścianie
asperamanka
22.02.12, 08:49
To dobrze, że malowidła odrestaurowano. Ale i tak się nie wybieram. Nie chodzę do "kawiarni" i nie pijam "kawy". Pijam kawę.»
-
Nowy Starbucks: kelnerka w negliżu na ścianie
us-rn
22.02.12, 09:01
Lajkonik gdzie? W Kiernozi? Moze by tak napisac.»
-
Rys. Andrzeja Czeczota znikneły ze ścian na zawsze
spacerolog-praski
24.02.12, 13:28
W jeszcze kilka lat temu w zlikwidowanej teraz restauracji Hungaria przy ul. Prostej 19 były na ścianach wspaniałe malowidła Andrzeja Czeczota, dowcipne, inteligentne i naprawdę z »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Wtorek na ulicach Warszawy [NA ŻYWO]
- Google Maps okrutnie szczere. Wycina ulice w Warszawie
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Pociągi na lotnisko jak loteria: co 6 albo co 30 minut
- Kładka zamknięta, bo urzędniczce grozi kara?
- A2: można otwierać odcinek pod Warszawą
- Poważny wypadek na Mokotowie: Porsche czołowo w matiza
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Zobacz 10 największych hitów sobotniej "Nocy Muzeów"
- "Biurowiec Bieruta" gotowy po remoncie. Zapiera dech!
- Cicha noc na A2
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Google Maps okrutnie szczere. Wycina ulice w Warszawie
- Muzeum zbankrutowało. "Noc muzeów" będzie ostatnią?








