Podpalacz już na wolności. "To skandaliczna decyzja"

Piotr Machajski
23.02.2012 aktualizacja: 2012-02-22 17:49
A A A Drukuj
Mężczyzna podpalił samochody zaparkowane w centrum Warszawy Fot. Agencja Gazeta/policja
Prokuratura zaskarży postanowienie sądu, który nie zgodził się na aresztowanie mężczyzny podejrzanego o podpalenie siedmiu samochodów w centrum Warszawy.
Zdaniem sądu dowody zebrane w sprawie wskazują "z wysokim prawdopodobieństwem", że Jacek T. popełnił przestępstwo, które zarzuca mu prokuratura. Nie ma jednak obawy, że 23-latek będzie utrudniał śledztwo, a zatem nie musi czekać na jego finał w areszcie. Prokuratura się z tym nie zgadza. Wczoraj zapowiedziała złożenie zażalenia na tę decyzję.

"Gazeta": Co pan sądzi o decyzji sądu, który nie zgodził się na aresztowanie Jacka T.?

Prof. Piotr Kruszyński, adwokat i karnista: A cóż ja mogę o tym sądzić? To jest decyzja niewyobrażalna, bulwersująca i skandaliczna. Nie mieści mi się to w głowie. Areszt w tej sytuacji powinien być bezwzględnie stosowany.

Dlaczego?

- Ponieważ istnieją mocne przesłanki kodeksowe. Nie tylko wysoka kara grożąca podejrzanemu oraz obawa, że będzie utrudniał postępowanie. Także realne zagrożenie, że ten człowiek będzie dalej popełniał przestępstwa. Przecież to nie są jego pierwsze zarzuty za podobne przestępstwo.

Czy sąd może aresztować "na wszelki wypadek"?

- To wręcz szkolny przykład sytuacji, kiedy sąd powinien zastosować areszt prewencyjny. Opisuje to artykuł 258 par. 3 kodeksu postępowania karnego [można stosować areszt, jeśli zachodzi uzasadniona obawa, że podejrzany popełni przestępstwo przeciwko życiu, zdrowiu lub bezpieczeństwu powszechnemu]. Stosowanie aresztu prewencyjnego dopuszcza także Europejska Konwencja Praw Człowieka.

Sąd uznał, że podejrzany nie będzie utrudniał postępowania.

- Sądy istnieją przede wszystkim po to, by chronić porządnych obywateli. Ten człowiek powinien być izolowany od społeczeństwa. Na razie jest podejrzany o to, że podpalił samochody. Dzięki Bogu, że nie doszło do większego nieszczęścia i nikomu nie stała się krzywda. Ale czy musi wydarzyć się tragedia, żeby przekonać sąd, że on jest niebezpieczny? Bardzo dobrze, że prokuratura zaskarży to postanowienie.

Polski wymiar sprawiedliwości przez lata był krytykowany za pochopne stosowanie tymczasowego aresztowania. Tu z kolei mamy przypadek zaskakującej odmowy stosowania aresztu. Czy sędziowie nie popadają ze skrajności w skrajność?

- Nie zgodzę się. Z własnej praktyki wiem, że sędziowie stosują czasem areszt wobec osób, które są podejrzane np. o wyłudzenie podatku VAT, gdzie jest to zupełnie zbędne

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy