Pacjent z karetki do szpitala: kilka godzin czekania

Anna Miłoszewska
02.03.2013 17:00
A A A Drukuj

Fot. Marcin Onufryjuk / Agencja Gazeta

Nawet pacjenci przywiezieni karetką trafiają na oddział dopiero po kilku godzinach. - Oddziały są przepełnione, musimy czekać, aż zwolnią się łóżka - mówią w szpitalu
- Moją 83-letnią żonę przywiozła karetka, bo zasłabła w domu - opowiada pan Marek. - Skoro pogotowie pilnie ją zabrało i nie narzekało na bezzasadne wezwanie, to chyba świadczy to o jakiejś realnej potrzebie? Spodziewałem się, że zostaniemy przyjęci od razu.

Tymczasem po godzinie spędzonej w poczekalni Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Szpitalu Wolskim pan Marek został poinformowany, że przed nimi jeszcze 2-3 godziny czekania.

W poczekalni wszystkie krzesełka pozajmowane, kilkanaście kolejnych osób stoi w ogonku do rejestracji. Po rejestracji pacjenci zostaną wstępnie zbadani (ciśnienie, tętno, ekg - w zależności od dolegliwości) i dopiero potem powiększą kolejkę do "punktu konsultacyjnego". Jeśli tam zapadnie decyzja, że pacjenta trzeba zatrzymać w szpitalu - poczeka on kolejnych kilka godzin.

- To i tak dużo lepiej niż poprzedniego dnia - mówi nasza czytelniczka. - Koleżanka wezwała pogotowie do znajomej starszej pani. Dotarły na Kasprzaka o 17, a do szpitala staruszkę przyjęli o 1 w nocy i to tylko dzięki temu, że koleżanka zrobiła awanturę. Podobno niektórzy czekali od 8 rano, cała poczekalnia była zatłoczona, ludzie siedzieli na podłodze, pod ścianami.

- Sytuację mamy rzeczywiście dramatyczną, szpital jest przepełniony, trzeba czekać na wolne łóżka - mówi Barbara Lis-Udrycka, rzeczniczka Szpitala Wolskiego. - SOR ma już w tej chwili 21 dostawek, na oddziale internistycznym jest ich 19.

Szpital ma dwa oddziały internistyczne, a do niedawna wykorzystywał także dodatkowe łóżka z oddziału psychiatrycznego, który wstrzymał świadczenia z powodu wyczerpania kontraktu z NFZ. Dwa dni temu oddział wznowił jednak działalność, więc łóżka trzeba było oddać. A pacjentów zgłaszających się w nagłych przypadkach wcale nie ubyło. Codziennie zgłasza ich się kilkudziesięciu, z czego nawet 1/3 wymaga hospitalizacji.

- Te kolejki to często, niestety, wina samych pacjentów, bo zgłaszają się na SOR, żeby skrócić sobie kolejkę do lekarza specjalisty - mówi Lis-Udrycka. - Zresztą dużo się o tym mówi, bo skoro do lekarza pierwszego kontaktu muszą czekać dwa tygodnie, to coś tu nie działa. Tylko że to zjawisko jest niebezpieczne, może spowodować, że nie otrzyma pomocy ktoś, kto naprawdę jej potrzebuje.

Mówi też, że o priorytecie przyjęcia do szpitala wcale nie przesądza przywiezienie pacjenta przez karetkę. Decydujący jest zawsze stan jego zdrowia. Lekarze ustalają kolejkę przyjęć dopiero po wstępnym badaniu. Ale rzeczniczka przyznaje też, że SOR Szpitala Wolskiego ma po prostu za małą przepustowość. Zdarza się, że pomiędzy dostawionymi łóżkami personel nie ma się jak poruszać. Placówka zgłosiła już ten problem miastu i na przełomie lat 2013/2014 spodziewa się zwiększenia liczby łóżek.

- Rzeczywiście, szpital w ramach rozwiązania tej sytuacji przedstawił nam pomysł zbudowania dodatkowego pawilonu w systemie modułowym - mówi Magdalena Łań z ratusza. - Trudno na razie o szczegóły, pomysł jest świeży, dopiero trafił do ratusza.

Potwierdza jednak, że inwestycja jest w planach. Nowy, tzw. kontenerowy budynek zwiększy o 55 liczbę łóżek internistycznych w szpitalu.

Zobacz także
  • Pacjent z karetki do szpitala: kilka godzin cze... peppers01 02.03.13, 17:42

    Łóżek internistycznych w Warszawie jest zwyczajnie za mało. Powód jest niestety banalny. Ze względnu na niedoszaczowaną wycenę swiedczen internistycznych (szerokopojetych) przez NFZ szpitale»

  • Pacjent z karetki do szpitala: kilka godzin cze... aggula3 03.03.13, 12:11

    >>który wstrzymał świadczenia z powodu wyczerpania kontraktu z NFZ<<Już na początku roku wyczerpany kontrakt ? Ja pie.....kto to nadzoruje, kto ustala zasady , jakiś »

  • Pacjent z karetki do szpitala: kilka godzin cze... condor 04.03.13, 09:31

    "Lekarze ustalają kolejkę przyjęć dopiero po wstępnym badaniu". Badają najpierw portfel pacjenta i po wnikliwej analizie liczb na banknotach, podejmują właściwą decyzję. Pacjenci bez »