Czy magisterka zmieni stolicę?
27.01.2009
aktualizacja: 2009-01-27 11:57
Fot. Tomasz Wawer / AG
Dwa razy przeszli Warszawę wzdłuż i wszerz, spotkali się z kilkudziesięcioma osobami niewidomymi, głuchymi i na wózkach. Napisali z tego pracę magisterską i wysłali ją do urzędników. - Oby to przeczytali, bo naprawdę jest źle - mówią młodzi absolwenci Politechniki Warszawskiej.
ZOBACZ TAKŻE
- Szkoły jak marzenie dla sześciolatków (05-02-09, 00:00)
- Nie ma przepisów, niech się zabijają (28-01-09, 07:00)
- O człowieku, który się bankowi nie kłaniał (28-01-09, 01:00)
- Załatw sprawę w urzędzie w języku migowym (27-01-09, 09:00)
- Prysły marzenia o obwodnicy i wylotówkach (27-01-09, 08:00)
- Kolejne kładki do remontu (26-01-09, 18:43)
- Nowa stacja pogotowia otrzymała trzy karetki (26-01-09, 15:59)
Leszek Niewiadomski i Przemek Olszewski do niedawna studiowali na Wydziale Inżynierii Lądowej PW. Przez kilka miesięcy prowadzili swoje badania nad dostępnością przestrzeni publicznej i transportu w Warszawie dla osób niepełnosprawnych. Spotykali się z nimi, razem wyruszali w miasto, robili zdjęcia "pułapek", przeprowadzili setki ankiet.
- Ocena dla całej Warszawy to dwa z plusem, maksymalnie trzy na szynach - stwierdza Przemek, który odpowiadał za przestrzeń publiczną.
- Najgorsze jest to, że niewiele się zmienia. Okazuje się, że najważniejsze miejsca w Warszawie są ciągle niedostępne dla niepełnosprawnych - przyznaje Leszek.
Sypią przykładami: korytarze podziemne pod rondem Dmowskiego. - Niby wszystko jest OK, są windy. Byliśmy tam z osobą na wózku. Sama nie była w stanie korzystać z tego. Drzwi za ciężkie, żeby otworzyć, guziki za wysoko, żeby winda jechała, trzeba je trzymać wciśnięte - wylicza Leszek.
Albo stacja metra Marymont. - To jakieś kuriozum. Żeby dostać się do windy, trzeba pokonać trzy stopnie - mówi Przemek. - Jak można było coś takiego zaprojektować? Tam schody w ogóle nie są potrzebne, wystarczył łagodny spad - podkreśla. Wyłapali tam też inną przeszkodę nie do pokonania dla osoby na wózku. Utknie ona na tramwajowej wysepce pośrodku ulicy. Podnośniki, którymi z przystanku można zjechać do podziemnych korytarzy, od początku nie działają. Żeby nikt nie próbował ich uruchomić, są okręcone grubym drutem.
Kolejna przeszkoda w centrum miasta to plac Na Rozdrożu - ważny punkt przesiadkowy, a tam wszędzie są schody - mówi Przemek.
Najgorzej wypadły warszawskie dworce PKP. - Tragedia - kwitują krótko. Nie lepiej jest w małych osiedlowych sklepikach, w warszawskich urzędach, w większości pubów, barów, restauracji.
Promotor ich pracy dr Piotr Olszewski wspomina międzynarodowy kongres w sprawie transportu osób niepełnosprawnych z 2001 r. - Odbywał się w Pałacu Kultury. Z tej okazji zrobiono tam podjazdy, windy. Jednak już nie poprawiono okolicy, bo organizatorzy wiedzieli, że uczestnicy konferencji będą busami podwożeni pod wejście. Minęło osiem lat, a tam nic się nie zmieniło. Pałac jest dostępny, ale jego najbliższa okolica już nie - stwierdza.
Autorzy pracy i ich promotor nie mogą pojąć, dlaczego nic nie dzieje się metrze, żeby poprawić bezpieczeństwo zwłaszcza niewidomych podróżnych. - Jak to możliwe, że do tej pory nie ma tam odpowiednich pasów z guzkami? - pytają. Pokazują zdjęcia zrobione w szanghajskim i paryskim metrze. Tam odpowiednie pasy z wypustkami "prowadzą" niewidomych od wyjścia z wagonu do windy.
Najlepiej ich zdaniem wypadają duże centra handlowe.
Przemek i Leszek nie tylko krytykują, ale też podsuwają rozwiązania. Obaj uważają, że często nie chodzi nawet o pieniądze - wystarczy dobrze rozplanować inwestycję. - No i przede wszystkim potrzebna jest zmiana mentalności osób decyzyjnych. My przed rozpoczęciem pisania magisterki też nie zdawaliśmy sobie sprawy z wielu rzeczy. Jednak przy każdym spotkaniu z niepełnosprawnymi coraz bardziej uświadamialiśmy sobie, jak ciężko jest im poruszać się po Warszawie - kończy Przemek.
Swoje prace wysłali już do biura polityki społecznej i biura drogownictwa i komunikacji w ratuszu. Czekają na jakąś odpowiedź.
- Ocena dla całej Warszawy to dwa z plusem, maksymalnie trzy na szynach - stwierdza Przemek, który odpowiadał za przestrzeń publiczną.
- Najgorsze jest to, że niewiele się zmienia. Okazuje się, że najważniejsze miejsca w Warszawie są ciągle niedostępne dla niepełnosprawnych - przyznaje Leszek.
Sypią przykładami: korytarze podziemne pod rondem Dmowskiego. - Niby wszystko jest OK, są windy. Byliśmy tam z osobą na wózku. Sama nie była w stanie korzystać z tego. Drzwi za ciężkie, żeby otworzyć, guziki za wysoko, żeby winda jechała, trzeba je trzymać wciśnięte - wylicza Leszek.
Albo stacja metra Marymont. - To jakieś kuriozum. Żeby dostać się do windy, trzeba pokonać trzy stopnie - mówi Przemek. - Jak można było coś takiego zaprojektować? Tam schody w ogóle nie są potrzebne, wystarczył łagodny spad - podkreśla. Wyłapali tam też inną przeszkodę nie do pokonania dla osoby na wózku. Utknie ona na tramwajowej wysepce pośrodku ulicy. Podnośniki, którymi z przystanku można zjechać do podziemnych korytarzy, od początku nie działają. Żeby nikt nie próbował ich uruchomić, są okręcone grubym drutem.
Kolejna przeszkoda w centrum miasta to plac Na Rozdrożu - ważny punkt przesiadkowy, a tam wszędzie są schody - mówi Przemek.
Najgorzej wypadły warszawskie dworce PKP. - Tragedia - kwitują krótko. Nie lepiej jest w małych osiedlowych sklepikach, w warszawskich urzędach, w większości pubów, barów, restauracji.
Promotor ich pracy dr Piotr Olszewski wspomina międzynarodowy kongres w sprawie transportu osób niepełnosprawnych z 2001 r. - Odbywał się w Pałacu Kultury. Z tej okazji zrobiono tam podjazdy, windy. Jednak już nie poprawiono okolicy, bo organizatorzy wiedzieli, że uczestnicy konferencji będą busami podwożeni pod wejście. Minęło osiem lat, a tam nic się nie zmieniło. Pałac jest dostępny, ale jego najbliższa okolica już nie - stwierdza.
Autorzy pracy i ich promotor nie mogą pojąć, dlaczego nic nie dzieje się metrze, żeby poprawić bezpieczeństwo zwłaszcza niewidomych podróżnych. - Jak to możliwe, że do tej pory nie ma tam odpowiednich pasów z guzkami? - pytają. Pokazują zdjęcia zrobione w szanghajskim i paryskim metrze. Tam odpowiednie pasy z wypustkami "prowadzą" niewidomych od wyjścia z wagonu do windy.
Najlepiej ich zdaniem wypadają duże centra handlowe.
Przemek i Leszek nie tylko krytykują, ale też podsuwają rozwiązania. Obaj uważają, że często nie chodzi nawet o pieniądze - wystarczy dobrze rozplanować inwestycję. - No i przede wszystkim potrzebna jest zmiana mentalności osób decyzyjnych. My przed rozpoczęciem pisania magisterki też nie zdawaliśmy sobie sprawy z wielu rzeczy. Jednak przy każdym spotkaniu z niepełnosprawnymi coraz bardziej uświadamialiśmy sobie, jak ciężko jest im poruszać się po Warszawie - kończy Przemek.
Swoje prace wysłali już do biura polityki społecznej i biura drogownictwa i komunikacji w ratuszu. Czekają na jakąś odpowiedź.
Przeczytaj także: Wandale niszczą warszawskie autobusy na potęgę
-
Czy magisterka zmieni stolicę?
cyjanek
27.01.09, 09:05
Tak się zastanawiam... co mają Głusi do poruszania się po mieście? Przecież dla nich nie ma żadnych barier architektonicznych.A że są jednak wymienieni w temacie, ciekaw jestem, jakie »
-
Ktoś to musi powiedzieć: szkoda pieniędzy
agent.orange
27.01.09, 14:36
Ktoś to musi w końcu powiedzieć: szkoda pieniędzy na takie udogodnienia.Zgaduję, że jedna widna/dźwig to kilkadziesiąt tysięcy zł a użytek z tego będzieznikomy. Do tego bydło zniszczy i »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Miał być ważny węzeł, ale zniknął. Gdzie jest Konotopa?
- Piątek na ulicach Warszawy [25.05.2012]
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Centrum tonie w reklamach. Najbrzydsze rondo w mieście?
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


