Do apteki po przeziębienie

Grzegorz Miecznikowski
30.01.2009 aktualizacja: 2009-01-29 20:23
A A A Drukuj
- Zamiast kupić leki na przeziębienie w aptece, to my się doziębiliśmy przed jej drzwiami - skarżą się klienci. Wszystko przez system, w jakim działa całodobowe okienko. Ten jest niedrożny zupełnie jak system sterowania ruchem w Al. Jerozolimskich.
W Warszawie chorują dziesiątki osób, do aptek ustawiają się więc kolejki. Także nocą.

Do apteki w al. "Solidarności" 149 przyszła pani Beata Stach z Woli. - Była godz. 22.30, w środku kilka osób, ale ochroniarz mnie już nie wpuścił. Powiedział, żebym czekała, bo o godz. 23 otworzą okienko całodobowe. Był bardzo nieprzyjemny - żali się.

Sprawdziliśmy. W czwartek przed apteką zdążyło się ustawić już kilka osób, które zniecierpliwione czekały na przyjęcie zamówienia w okienku. W tym czasie ekspedientka obsługiwała czterech klientów w środku. Wydanie leków jednej osobie zajmowało jej nawet 10 minut. - Dziecko strasznie kaszle i ma gorączkę, ale zaraz sam się przeziębię - denerwował się Arkadiusz Birys. W końcu zrezygnował.

Z ostrego dyżuru okulistycznego wracała studentka UW Olga. - Dostałam leki, które jeszcze dziś muszę wykupić. Nie czuję się na siłach stać tu do rana - narzekała.

Jak tłumaczą to w aptece? - Musimy regulować ilość osób w środku przed godz. 23 ze względów bezpieczeństwa. Tylko do tej godziny wynajmujemy ochronę - wyjaśnia Beata Grodner. I dodaje: - Ludzie mogą poczekać przecież chwilę na zewnątrz. Ze względu na sezon grypowy u nas też jest zmniejszona ilość obsługi.

- Idę do apteki po to, żeby uchronić się przed infekcjami, a rozchorowałam się pod okienkiem. Cudowny sposób na napędzanie nowych klientów: przeziębią się pod apteką, kupią więcej leków! - ironizuje Beata Stach.

Sprawdź najlepszy rozkład jazdy komunikacji miejskiej w Warszawie



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy