Kryzys bije w złom i makulaturę

Dominika Olszewska
04.02.2009 aktualizacja: 2009-02-04 08:23
A A A Drukuj
Bogumił Bar z żoną Alicją prowadzi punkt skupu makulatury przy ul. Olbrachta. - Ludziom nie opłaca się już sortowanie śmieci - mówi Fot. Robert Kowalewski / AG
Punkty skupu złomu i makulatury stanęły na skraju bankructwa. - Ceny są tak niskie, że nie opłaca się już zbierać gazet, książek i puszek po piwie - mówią właściciele punktów.
- Przetrwaliśmy upadek komunizmu i lata 90. Bywało różnie, ale takiego kryzysu jeszcze nie mieliśmy. Ludziom przestało się opłacać sortować papier. We wrześniu przynieśli do nas 70 ton tego surowca. W styczniu tylko 20 ton. Od dwóch miesięcy mamy straty. Grozi nam plajta - mówi Alicja Bar, która od 1986 r. prowadzi punkt zbioru makulatury przy ul. Olbrachta.

Jeszcze w październiku ub.r. w stolicy za kilogram makulatury można było dostać 25 gr, dziś - tylko 10 gr.

Kilogram miedzi pod koniec ub.r. kosztował 15 zł, teraz - 8,5 zł, za kilogram aluminium, np. puszek po piwie, można było dostać nawet 4 zł, teraz - 1,7 zł, za kilogram złomu stalowego - 90 gr, teraz już tylko 15 gr.

- Dla mnie to katastrofa. Z każdym dniem mam coraz mniej klientów. Myślałem o zamknięciu interesu, ale nie mam pomysłu, co robić dalej. Gram na przetrwanie - tłumaczy Grzegorz Struzik, który prowadzi skup złomu i makulatury przy ul. Krępowieckiego.

Papieru nie chcą w Chinach, stali - na Ukrainie

Złom to cenny surowiec dla hut. Z tego materiału produkowane są np. części do silników samochodowych. Ale huty dotknął kryzys. - Kupujemy mniej złomu, bo zmniejszył się popyt na stal w motoryzacji i budownictwie. Na początku roku zazwyczaj jest słabszy czas, ale teraz jest zdecydowanie gorzej niż w poprzednich latach - wyjaśnia Ewa Karpińska, rzeczniczka Huty ArcelorMittal Warszawa.

- Załamał się rynek chiński, gdzie trafiał nasz papier. Na Ukrainie, do której eksportowaliśmy stal, zamykane są zakłady. A nasze rodzime zakłady nie są w stanie przerobić złomu i makulatury. To brutalne prawa rynku - wyjaśnia Elżbieta Strucka, rzeczniczka ministra środowiska.

Apeluje, by warszawiacy nie rezygnowali z segregowania gazet czy puszek po piwie. - Wcześniej czy później kryzys się skończy - mówi. I dodaje: - Widzimy problem. Ministerstwo Środowiska pracuje nad programem, który może spowodować, by sprzedaż papieru i złomu się znów opłacała.

Zbieraniem już nie dorobią

Spadek cen za makulaturę i metale to dramat dla bezdomnych nazywanych dreptakami. Sprzedaż pustych puszek po piwie czy wyciągniętych ze śmietnika starych książek i gazet to często jedyne ich źródło dochodu. W ten sposób dorabiają też ubodzy emeryci.

Pan Krzysztof przez 20 lat był zegarmistrzem. Cztery lata temu zbankrutował. Najczęściej nocuje na działkach. Żyje ze zbieractwa. - Jeszcze w zeszłym roku dziennie mogłem wyciągnąć nawet 40 zł. Radziłem sobie, żyłem, jak chciałem. Teraz mam ledwie 10 zł. I naprawdę jest ciężko. Nie wiem, co dalej, nie chcę przymierać głodem - żali się.

- 40 groszy za całą reklamówkę gazet? Chyba już nie będę tego robić - mówi szczupła staruszka, która przyszła do pawilonu przy ul. Olbrachta.

Podziel się

  • Kryzys bije w złom i makulaturę sselrats 04.02.09, 03:16

    "nasze rodzime zakłady nie sa w stanie przerobic zlomu i makulatury" - to najlepsze podsumowanie polskeigo przemyslu, jakie ostatnio widzialem. Czarno widze. Bezrobocie krajowe 20%.»

  • Świetnie, będzie można wreszcie bezpiecznie spacer bugmenot2008_2 04.02.09, 13:42

    ować chodnikiem, bez obawy wpadnięcia w odsłoniętą studzienkę, skończą sięprzerwy w dostawach prądu spowodowane kradzieżą kabli itd.»

  • A to ciekawe dorsai68 04.02.09, 17:09

    Rzeczniczka ministra środowiska, Elżbieta Strucka twierdzi, że "nasze rodzime zakłady nie są w stanie przerobić złomu i makulatury", ale nie wyjaśnia jako to jest, że koncern papierniczy »

Najnowsze wiadomości z Warszawy