Całe Mazowsze napełni baki radnych województwa
10.02.2009
aktualizacja: 2009-02-09 22:31
- Jeździmy na dożynki, święta strażaków. Za to powinni płacić podatnicy - uważają radni sejmiku. Wczoraj ustalili, że za każdy służbowo przejechany poza Warszawą kilometr dostaną pieniądze z kasy województwa.
ZOBACZ TAKŻE
- Serce to Mazowsze, a nie Warszawa (10-04-09, 08:00)
- Nie masz na czynsz, poradź się ekspertów (14-02-09, 00:00)
- Będą testować noworodki na dwa fronty (10-02-09, 03:00)
- Kryzys w szarej strefie (09-02-09, 23:00)
- Śmiertelny wypadek na Żoliborzu (09-02-09, 08:08)
- Wykurzą swastyki z sieci. Zaczną od Allegro (10-02-09, 01:00)
- Gdy ludzie zapraszają, to nie wypada odmówić. Zaangażowany radny jeździ bardzo dużo po swoim okręgu wyborczym. Na porządku dziennym są spotkania z wyborcami, pogadanki z młodzieżą, wizytacja policji. Zwrot kosztów jest konieczny - mówił podczas wczorajszej sesji radny Henryk Antczak, radny PSL z Mławy.
Jego partyjny kolega z Ostrołęki Marian Krupiński oświadczył: - Jednego dnia potrafię odbyć aż pięć wizytacji. Gdy gdzieś w okolicy świętują strażacy lub odbywają się dożynki, staram się tam pojawić. W ten weekend wybieram się na przegląd kolęd i pastorałek. Służbowo, oczywiście. Za taką wizytę powinienem dostać zwrot pieniędzy.
Według nowych zasad, gdy dla radnego Mazowsza zabraknie urzędowego auta, na służbowy wyjazd może pojechać własnym samochodem. Wczoraj radni sejmiku podjęli decyzję, że każdy z nich może na koszt podatników przejechać do 700 km miesięcznie. Aby dostać zwrot pieniędzy za podróże po Mazowszu (83 gr za kilometr), wystarczy oświadczenie. Szacuje się, że w tym roku na przejazdy radnych sejmiku pójdzie z kasy województwa nawet 350 tys. zł.
Sęk w tym, że według przyjętej wczoraj uchwały radnym przysługuje zwrot za każdy służbowo przejechany kilometr poza miejscem siedziby sejmiku, czyli poza Warszawą. Większość z nich pochodzi spoza stolicy. Będą mogli więc dostawać pieniądze nawet za jazdę po swojej rodzinnej miejscowości. - Zwrot kosztów za podróże służbowe jest potrzebny. Mam tylko nadzieję, że nie będzie polem nadużyć - komentuje Artur Buczyński, radny PO.
Jego partyjny kolega z Ostrołęki Marian Krupiński oświadczył: - Jednego dnia potrafię odbyć aż pięć wizytacji. Gdy gdzieś w okolicy świętują strażacy lub odbywają się dożynki, staram się tam pojawić. W ten weekend wybieram się na przegląd kolęd i pastorałek. Służbowo, oczywiście. Za taką wizytę powinienem dostać zwrot pieniędzy.
Według nowych zasad, gdy dla radnego Mazowsza zabraknie urzędowego auta, na służbowy wyjazd może pojechać własnym samochodem. Wczoraj radni sejmiku podjęli decyzję, że każdy z nich może na koszt podatników przejechać do 700 km miesięcznie. Aby dostać zwrot pieniędzy za podróże po Mazowszu (83 gr za kilometr), wystarczy oświadczenie. Szacuje się, że w tym roku na przejazdy radnych sejmiku pójdzie z kasy województwa nawet 350 tys. zł.
Sęk w tym, że według przyjętej wczoraj uchwały radnym przysługuje zwrot za każdy służbowo przejechany kilometr poza miejscem siedziby sejmiku, czyli poza Warszawą. Większość z nich pochodzi spoza stolicy. Będą mogli więc dostawać pieniądze nawet za jazdę po swojej rodzinnej miejscowości. - Zwrot kosztów za podróże służbowe jest potrzebny. Mam tylko nadzieję, że nie będzie polem nadużyć - komentuje Artur Buczyński, radny PO.
Przeczytaj także: Charytatywny koncert dla ursynowskiego studia Skit
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Miał być ważny węzeł, ale zniknął. Gdzie jest Konotopa?
- Piątek na ulicach Warszawy [25.05.2012]
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Centrum tonie w reklamach. Najbrzydsze rondo w mieście?
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


