Tłuste czwartkowe szaleństwo w Warszawie

Grzegorz Miecznikowski
19.02.2009 aktualizacja: 2009-02-19 09:32
A A A Drukuj
Fot. Igor Morye / AG
  • Pączek z cukierni w hotelu Cracovia
  • Pączek z cukierni Starowicz
Małe, duże, z posypką, lukrem lub czekoladą. W cukierniach trwają przygotowania do wielkiego czwartkowego obżarstwa. Niektórzy właściciele szacują, że sprzedadzą dziś nawet po 16 tys. sztuk tego słodkiego towaru.
Adam Kruk, student zarządzania pamięta jak dwa lata temu w osiedlowej cukierni zawisł szyld zachęcający do kupna pączka. - Teraz go nie ma. Może kryzys? Myślałem, że pączki się uchronią - mówi nam.

- A ja nie czuję jakoś tej atmosfery. Zapachu też nie - tłumaczy Katarzyna Foremka, która lukrowanych słodkości poszukiwała na Dworcu Centralnym.

Jedna z cukierenek przy wejściu do stacji metra Ratusz Arsenał oferuje MAXI PĄCZKI za 0,95 gr. Co to za wypasiony przysmak? - Taki pączek po prostu - stwierdziła skromnie ekspedientka, wbijając wzrok w ziemię.

Za taką samą cenę pączki, co prawda nie MAXI, można kupić na Dworcu Gdańskim. - Sprowadzamy je z Nowego Dworu Mazowieckiego! Są pyszne - zachwala sprzedawczyni Marzena Pietraszko - Szkoła z ul. Popiełuszki zamówiła na dziś 800 szt. A są klienci, którzy też w setkach biorą. Ale starczy dla wszystkich. Zamówiliśmy 16 tys. pączków na dziś. I na pewno zejdą wszystkie - zapewnia.

Najbardziej znane są pączki od Bliklego. Przed siedzibą firmy na Nowym Świecie stoi szyld ze smakowitym pączkiem i napisem: "Od 140 lat znany i lubiany w Tłusty Czwartek!". Już wczoraj cukiernia sprzedała 10 tys. sztuk swoich wypieków. Wysyłane są na złotych podkładkach (okrągłych lub prostokątnych) albo w wiklinowych koszach. Dla wszystkich, którzy złożyli zamówienie do 10 lutego, cukiernia przygotowała rabat 10 proc. - W tym roku liczymy, że uda sprzedać się ich więcej. Od 140 lat nie straciły na jakości, są tak samo smaczne i tradycyjne - z różą lub cukrem pudrem - mówi Małgorzata Blikle.

Największe oblężenie cukiernie przeżyją dziś. Warszawiacy z wypiekami na twarzy stać będę w gigantycznych kolejkach, aby tradycji stało się zadość. - U nas są już nawet zapisy do kolejki - ostrzega pani Basia z cukierni W. Czubak przy ul. Chełmskiej.

Co zrobić, żeby nie stać w kolejce? Po prostu przejść na dietę albo udać, że nie widzi się ludzi oblizujących palce z lukru. Tak zrobi Basia Stryjek: - Zawsze, jak wracam z pracy przez ul. Chmielną, to tam kupuję pączka. Nie muszę go jeść akurat dziś. Zrobię sobie czwartek, ale dietetyczny - zapowiada.

Przeczytaj także: Najlepsza publiczna toaleta jest w Warszawie



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy