Sposób na kryzys: zdjąć spodnie w metrze

Marta Mazuś
21.02.2009 aktualizacja: 2009-02-20 22:00
A A A Drukuj
Fot. Grazyna Jaworska / AG
Klara: - Ten pierwszy raz był bardzo trudny. Gdy pojawiłam się na peronie i nikogo bez spodni oprócz mnie nie było, to było straszne uczucie. Piotr: - Po co to robimy? Żeby było śmiesznie. Myślę, że to zaraża.
W zimne popołudnie na stację metra Centrum wchodzi drobna blondynka. Drży, bo nie ma spodni. Tuż obok wysoki brunet w ciepłej kurtce. Też bez spodni. Z oddali nadciąga dwóch jegomości. Bez spodni. Wsiadają do metra w stronę Kabat. Współpasażerowie stoją jak zmrożeni.

Zobacz jak było w Nowym Jorku



- Większość ludzi udawała, że nas nie widzi. Albo mieli reakcje jak z kreskówek: patrzyli i potem patrzyli drugi raz, żeby się upewnić - wspominają ze śmiechem inicjatorzy akcji "Jazda bez spodni" w warszawskim metrze.

Klara Markiewicz, Michał Maciatek i Piotr Wielądek - na co dzień pracownicy agencji reklamowych, prywatnie przyjaciele. Założyli Improve Warsaw - polski odpowiednik grupy Improv Everywhere, która od 2001 r. działa w Nowym Jorku. Co miesiąc setki osób w różnych miejscach miasta wykonują razem najdziwniejsze rzeczy wymyślone przez założyciela grupy, komika Charliego Todda - przybijają piątkę na schodach w metrze, zastygają w bezruchu na środku dworca kolejowego. Dwa lata temu na film z jednej z takich akcji trafiła Klara, przeglądając internet. - Pewnego dnia przypomniałem sobie, że właśnie zbliża się międzynarodowy dzień jazdy bez spodni. To było wyzwanie - wspomina Michał.

W styczniu powstała grupa w portalu Facebook - 80 chętnych - i odbyła się jazda bez spodni - cztery osoby. - Wiele osób chyba się przestraszyło. Ale gdy zobaczyli w internecie nasze nagranie z metra i przekonali się, że faktycznie ktoś to zrobił, zaczęli się zgłaszać - komentuje Michał.

Przyjaciele zapewniają, że Improve Warsaw to nie kalka pomysłów amerykańskich. - Chcemy robić rzeczy, które wstydzilibyśmy się zrobić sami. Chcemy prowokować i przełamywać bariery. To nie jest też flash mob, nasze akcje mają trwać dłużej i liczymy na interakcję z ludźmi na ulicy - przekonuje Michał.

W tę niedzielę zrobią coś (nie chcą zdradzić szczegółów) w hali przylotów nowego terminalu na Okęciu.

- Polakom brakuje dystansu i spontanicznego uśmiechu. Albo jesteśmy sztywni, albo lubimy ponarzekać. My chcemy zrobić coś na przekór - przekonuje Piotr. - Ludzie zamykają się w sobie, myślą o kryzysie. A jak nas zobaczą, to może się rozluźnią, a następnym razem może dołączą - zachęca Michał. - Chciałbym bardzo, żeby za rok bez spodni pojechał z nami ktoś w wieku 60 lat.

Szczegóły na www.facebook.com, na stronie grupy Improve Warsaw



Przeczytaj także: Zamykają cztery stacje metra





Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy