Bo przecież każdy pies ma jednak dwa końce
02.03.2009
aktualizacja: 2009-03-03 21:03
Śniegi zeszły i znów wyszło na jaw, że nasze wspólne dobro jest zasrane. A czyż każdy z nas nie chciałby wiosną usiąść bez obaw na trawie?
ZOBACZ TAKŻE
- Plakatem w psie kupy (05-03-10, 10:00)
- "Kiedy nasz kraj przestanie być grajdołem?" (28-02-10, 23:00)
- Centrum śmierdzi i obrzydza (27-02-10, 20:04)
- Przed sąd za szczucie niebezpiecznym dogiem (04-09-09, 08:00)
- Brunatnozielone kostki zrzucane na lasy i łąki (05-05-09, 21:31)
- Zaśpiewali o psich kupach. Sprawdź kim są (02-03-09, 21:43)
- "Sprzątam po moim psie" - wyznania czytelników (02-03-09, 21:37)
- Sprzątasz po psie? Ujawnij się! (02-03-09, 19:18)
- Regulamin konkursu "Sprzątasz po psie? Ujawnij się!" (02-03-09, 18:38)
- Śmieją się, gdy sprzątam kupy po swoim psie (04-03-09, 15:22)
- Niesprzątane kupy są groźne dla naszych psów (04-03-09, 22:00)
- Sprzątanie po psie to czynność naturalna (05-03-09, 18:53)
RAPORTY
SONDAŻ
W tekście tym padnie sporo obrzydliwych wyrazów, za co z góry przepraszam.
Nie ma co ukrywać - chodzi o psią kupę. A konkretnie: czy schylając się po kupę, którą nasz własny pies zostawia na chodniku lub trawniku, traci się honor, twarz i godność osobistą.
Nie mam psa. Jednak czasem mieszka u mnie pewna Blondyna - duża, biszkoptowa i miła. Pierwszy nasz spacer po Starym Mokotowie był przeżyciem dość traumatycznym. Bo:
* Nie wiadomo, co zrobić z oczami, kiedy twój pies wali wielką kupę na publiczny chodnik. Co prawda pies wstydu nie ma, ale człowiek i owszem. I czuje się trochę tak, jakby sam tę kupę robił.
* Trudno znieść oskarżycielskie spojrzenia tych, którzy przechodzą obok: - Patrzcie, jeszcze jedna amatorka posiadania zwierząt w mieście, która wspólną przestrzeń ma gdzieś, bo na pewno tej kupy nie sprzątnie.
* Nie jest fajnie zbierać psią kupę z chodnika lub trawnika, kiedy inni patrzą. To trochę tak, jakby rozebrać się do naga. Przynajmniej inni gapią się tak, jakby się było gołym i naruszało jakieś społeczne tabu. Najlepszym wyjściem jest więc po kupę schylić się godnie. Ot, takie tam nic, papierek mi upadł. I wyzywająco spojrzeć w oczy wszystkim, którzy mają cię za frajera grzebiącego się w kupach jak jakiś parob, nie przymierzając.
* No i wreszcie - wyłuskiwanie "swojej" psiej kupy z tysiąca innych, którymi usiany jest trawnik, jest prawdziwym wyzwaniem i przeżyciem jedynym w swoim rodzaju.
Trzy lata temu w ratuszu wyliczono, że warszawskie psy produkują dziennie 5,5 tony kup, które trafiają na ulice. Rocznie to 2 tys. ton kup! Urzędnicy uznali, że to prawdziwa góra i rozpoczęli akcję "Psie sprawy Warszawy". Do kiosków trafiły WuCePsinki, czyli darmowe zestawy do sprzątania po psach. Nie miały wzięcia. Bo niefajnie się sprząta po psie. Z powodów estetycznych - w końcu to kupa, zapachowych - bo kwiatami nie pachnie, honorowych - publiczne schylanie się jest jak utrata godności.
Teledysk do piosenki "Sprzątnij psią kupę"
To pewnie dlatego wciąż robi to tak mało osób. Nawet jeśli ich pies wali kupę tuż przy wbitej w trawnik tabliczce "Sprzątaj po swoim psie", udają, że: * tabliczki tam wcale nie ma, * to nie jest kupa mojego psa, już tam leżała, * to w ogóle nie jest mój pies, przyplątał się.
A może te "niefajności" odwrócić i wykorzystać jako argumenty za sprzątaniem? Schylając się po kupę swojego psa, przyczyniamy się do: poprawy estetyki przestrzeni publicznej, nie wpuszczamy w nią bomb odorowych, no i budujemy w sobie głębokie wewnętrzne poczucie wyższości na tymi, którzy po kupy się nie schylają, bo się wstydzą albo brzydzą. I to przez nich mamy takie zasrane miasto. A my jesteśmy czyści i jedyni sprawiedliwi w tej Gomorze. Całkiem miłe to uczucie.
Epilog
Lutowy piątek. Blondyna znowu się wprowadziła na kilka dni. Wieczorem idziemy na spacer. Z jednego z domów wybiega elegancki mężczyzna. Wsiada do samochodu, ale po sekundzie wyskakuje, wrzeszcząc: "Shit, shit, shit!" (cholera, a dosłownie gówno). Wyciera buty o trawę (ryzykowne!), trzepie dywanik. Klnie soczyście po hiszpańsku i angielsku. I nagle spostrzega nas. I już wie, kogo zlinczować.
- I stepped in your dog's shit! ("Wdepnąłem w gówno twojego psa!") - krzyczy. I pędzi w naszą stronę.
Blondyna - równie wielka, co strachliwa - chowa się za moimi nogami.
Ale ja się nie boję. Ja mam amunicję. Gdy Hiszpan jest bliziutko, wystawiam rękę z plastikowym workiem i macham mu przed oczami:
- My dog's shit is there! Tengo una bolsita! ("Gówno mojego psa jest tutaj! Mam torebkę!).
No i załatwiłam go! Ha! Honor - może nie narodu (który wciąż po kupę schyla się niechętnie), ale mój własny - uratowany.
Partner akcji

Nie ma co ukrywać - chodzi o psią kupę. A konkretnie: czy schylając się po kupę, którą nasz własny pies zostawia na chodniku lub trawniku, traci się honor, twarz i godność osobistą.
Nie mam psa. Jednak czasem mieszka u mnie pewna Blondyna - duża, biszkoptowa i miła. Pierwszy nasz spacer po Starym Mokotowie był przeżyciem dość traumatycznym. Bo:
* Nie wiadomo, co zrobić z oczami, kiedy twój pies wali wielką kupę na publiczny chodnik. Co prawda pies wstydu nie ma, ale człowiek i owszem. I czuje się trochę tak, jakby sam tę kupę robił.
* Trudno znieść oskarżycielskie spojrzenia tych, którzy przechodzą obok: - Patrzcie, jeszcze jedna amatorka posiadania zwierząt w mieście, która wspólną przestrzeń ma gdzieś, bo na pewno tej kupy nie sprzątnie.
* Nie jest fajnie zbierać psią kupę z chodnika lub trawnika, kiedy inni patrzą. To trochę tak, jakby rozebrać się do naga. Przynajmniej inni gapią się tak, jakby się było gołym i naruszało jakieś społeczne tabu. Najlepszym wyjściem jest więc po kupę schylić się godnie. Ot, takie tam nic, papierek mi upadł. I wyzywająco spojrzeć w oczy wszystkim, którzy mają cię za frajera grzebiącego się w kupach jak jakiś parob, nie przymierzając.
* No i wreszcie - wyłuskiwanie "swojej" psiej kupy z tysiąca innych, którymi usiany jest trawnik, jest prawdziwym wyzwaniem i przeżyciem jedynym w swoim rodzaju.
Trzy lata temu w ratuszu wyliczono, że warszawskie psy produkują dziennie 5,5 tony kup, które trafiają na ulice. Rocznie to 2 tys. ton kup! Urzędnicy uznali, że to prawdziwa góra i rozpoczęli akcję "Psie sprawy Warszawy". Do kiosków trafiły WuCePsinki, czyli darmowe zestawy do sprzątania po psach. Nie miały wzięcia. Bo niefajnie się sprząta po psie. Z powodów estetycznych - w końcu to kupa, zapachowych - bo kwiatami nie pachnie, honorowych - publiczne schylanie się jest jak utrata godności.
Teledysk do piosenki "Sprzątnij psią kupę"
To pewnie dlatego wciąż robi to tak mało osób. Nawet jeśli ich pies wali kupę tuż przy wbitej w trawnik tabliczce "Sprzątaj po swoim psie", udają, że: * tabliczki tam wcale nie ma, * to nie jest kupa mojego psa, już tam leżała, * to w ogóle nie jest mój pies, przyplątał się.
A może te "niefajności" odwrócić i wykorzystać jako argumenty za sprzątaniem? Schylając się po kupę swojego psa, przyczyniamy się do: poprawy estetyki przestrzeni publicznej, nie wpuszczamy w nią bomb odorowych, no i budujemy w sobie głębokie wewnętrzne poczucie wyższości na tymi, którzy po kupy się nie schylają, bo się wstydzą albo brzydzą. I to przez nich mamy takie zasrane miasto. A my jesteśmy czyści i jedyni sprawiedliwi w tej Gomorze. Całkiem miłe to uczucie.
Epilog
Lutowy piątek. Blondyna znowu się wprowadziła na kilka dni. Wieczorem idziemy na spacer. Z jednego z domów wybiega elegancki mężczyzna. Wsiada do samochodu, ale po sekundzie wyskakuje, wrzeszcząc: "Shit, shit, shit!" (cholera, a dosłownie gówno). Wyciera buty o trawę (ryzykowne!), trzepie dywanik. Klnie soczyście po hiszpańsku i angielsku. I nagle spostrzega nas. I już wie, kogo zlinczować.
- I stepped in your dog's shit! ("Wdepnąłem w gówno twojego psa!") - krzyczy. I pędzi w naszą stronę.
Blondyna - równie wielka, co strachliwa - chowa się za moimi nogami.
Ale ja się nie boję. Ja mam amunicję. Gdy Hiszpan jest bliziutko, wystawiam rękę z plastikowym workiem i macham mu przed oczami:
- My dog's shit is there! Tengo una bolsita! ("Gówno mojego psa jest tutaj! Mam torebkę!).
No i załatwiłam go! Ha! Honor - może nie narodu (który wciąż po kupę schyla się niechętnie), ale mój własny - uratowany.
Przeczytaj także: Sprzątasz po swoim pupilu? To się ujawnij!
Partner akcji

-
ja już nie wiem, jak to jest... usiąść na trawie..
joachim.zbylud
03.03.09, 08:59
aż się rozmarzyłem. a tak, to muszę nawet uważać podczas wsiadania do samochodu, bo przed drzwiami też zwykle nasrane przez czyjegoś "pupila". ręce opadają»
-
Bo przecież każdy pies ma jednak dwa końce
czubak2
03.03.09, 13:20
Popieram w 100% sprzątanie po pieskach ale należy poustawiać więcej pojemników na odchody a nie co kilometr i zacząć ludzi pouczać a jak nie pomoże-karać!Natomiast kto zajmie się wreszcie »
-
Polacy nie umieja rowiazywac problemow .Norma !
little_fucker
10.12.09, 14:54
I tyle. W moim miescie, 1kilka razy wiekszym od Wawki- juz to rozwiazano. Za pierwsze gowno jest kara, rownowartosc 100 PLN. Za drugie przewinienie - 300 PLN a za trzecie- 30 000 PLN. Nie »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Ile kosztują przenosiny NFZ? Tajne. "Bo będzie afera"
- Warszawa 40 lat temu. Niby taka sama, ale... [zdjęcia]
- Ktoś morduje koty na Bemowie. Dlaczego?
- Słynna praska ruina do rozbiórki. Będą apartamenty
- Stadion Legii nie ma nazwy? Teraz będzie się nazywał...
- Most skurczył się na mrozie. Pociągi jeżdżą wolniej
- "Tu kupisz papierosy, które szkodzą zdrowiu"
- Drewniane perły architektury - zobacz je, zanim spłoną
- Ryanair o lotnisku Chopina: "Shocking!" Wszystko źle
- Nowe tanie loty z Modlina. Osiem kierunków od 99 zł
- Deweloper: "oaza luksusu". Mieszkańcy idą do sądu
- Poznali swojego lokatora. Był martwy od 5 lat
- Kto zarabia kokosy w Warszawie? Nie szary człowiek





