Złapali dwa psy, schronisko od razu je uśpiło
11.03.2009
aktualizacja: 2009-03-11 12:45
Fot. Bartosz Bobkowski / AG
Psy piekarza z Milanówka uciekły z podwórka. Złapane na ulicy trafiły do schroniska w Żabiej Woli, gdzie od razu je uśpiono. - To granda! Ja tego nie odpuszczę - mówi właściciel zwierzaków
ZOBACZ TAKŻE
- Pole Mokotowskie opanowane przez psy [WIDEO] (05-09-09, 15:05)
- Bitwa na psim polu (12-09-09, 10:00)
- "Na klatce nie sikają psy tylko ludzie" (03-09-09, 07:00)
- Uwaga! Bezkarny chuligan szczuje dogiem (20-08-09, 10:00)
- Fundacja uszczęśliwiła już 101 bokserów (18-08-09, 05:00)
- Gwardia psich piękności na stadionie Gwardii (13-07-09, 07:00)
- Labradory podbiły Warszawę (21-06-09, 22:00)
- Bezpieczny pies tylko z czipem (03-06-09, 17:11)
- Zwierzęta do adopcji (25-05-09, 13:29)
- Protest przeciwko polowaniom na foki! (12-03-09, 12:33)
- Wystartowali w zawodach puszczania samolotów (11-03-09, 11:42)
- Zatrzymano 10 przestępców z grupy pruszkowskiej (11-03-09, 11:14)
- Rekolekcje po uważaniu nauczycieli i rodziców (11-03-09, 10:00)
- Łapanka w PiS na eurowybory (11-03-09, 09:00)
- Studenci rozkręcają okolice Cytadeli (11-03-09, 07:00)
- Pijany mężczyzna wpadł pod metro i żyje (10-03-09, 22:58)
- "T.E.O.R.E.M.A.T" w Gazeta Cafe (10-03-09, 22:33)
- Kto skatował psa? Mieszkańcy Skierniewic zrzucają się na nagrodę (10-03-09, 13:32)
- Nielegalne psy z Celestynowa. Kto je teraz przygarnie? (10-02-11, 07:00)
- Bardzo je kochaliśmy. Były częścią naszej rodziny. Nie mogę się pogodzić z ich stratą - mówi Jarosław Żarkiewicz. Półtoraroczny Ramzes (w połowie labrador) i trzyletni Lucky (mieszaniec haski) od szczeniaków wychowywały się w jego rodzinie.
Nie mogłam ryzykować życia pracowników
Pewnego czerwcowego dnia w zeszłym roku pan Jarosław jak zwykle poszedł rano do piekarni. Gdy wrócił, okazało się, że psy przez otwartą furtkę uciekły na miasto. - Całą rodziną wsiedliśmy na rowery i objechaliśmy całą okolicę. Ale po naszych psiakach nie było śladu - relacjonuje.
Kilka godzin później okazało się, że psy odłowiła straż miejska i zawiozła do schroniska fundacji Emir w Żabiej Woli. Następnego dnia rano pan Żarkiewicz chciał odebrać psy. Zadzwonił do schroniska. - Usłyszałem, że zostały uśpione. Byłem w szoku - wspomina.
Zgodnie z przepisami bardzo agresywne psy, które trafiają do schroniska, powinny przejść 15-dniową kwarantannę. Trzeba się upewnić, czy nie mają wścieklizny i czy kogoś nie pogryzły. W tym przypadku psy uśpiono tego samego dnia.
- To była wyjątkowa sytuacja: psy były bardzo agresywne. Nie podziałały środki uspokajające. Nie mogłam ryzykować życia mojego i moich pracowników. W takich wypadkach stawiam dobro ludzi ponad dobro zwierząt - broni się Krystyna Sroczyńska, szefowa schroniska w Żabiej Woli.
Inne zdanie o psach ma Grażyna Polańczyk, weterynarz z Milanówka: - Leczyłam te psy, odkąd były szczeniakami. Pamiętam je jako niezwykle łagodne, dobrze usposobione do ludzi i świetnie wychowane. Nigdy podczas zabiegu nie zachowały się względem mnie agresywnie - podkreśla. I dodaje: - Nawet najłagodniejsze psy są przerażone i niespokojne, kiedy się zgubią. Do schroniska trafiają właśnie w takim stanie. I personel musi sobie z tym radzić. W przeciwnym razie trzeba by usypiać prawie każdego psa - uważa Grażyna Polańczyk.
Uśpienie to powinna być ostateczność
Fundacja Emir dostawała od urzędu Milanówka 5 tys. zł miesięcznie za odłów, chipowanie, sterylizację i przechowanie zwierząt. - A my musieliśmy płacić za ich leczenie i utrzymanie aż do adopcji - twierdzi szefowa schroniska.
- Dlatego taniej było im usypiać psy od razu - uważa proszący o anonimowość członek Związku Kynologicznego.
Jarosław Żarkiewicz chciał zabrać martwe psy dzień po uśpieniu, żeby je pochować. - Pani Sroczyńska odmówiła - denerwuje się.
- Jak mamy zgon, to natychmiast przyjeżdża firma utylizacyjna, która rozwiązuje ten problem. Właściciel psów zgłosił się do nas za późno - mówi na to dyrektorka z Żabiej Woli.
Właściciel uśpionych zwierząt zawiadomił prokuraturę. Sprawa trafiła do sądu. Na ławie oskarżonych zasiadły szefowa schroniska i weterynarz, która uśpiła zwierzęta.
- Byłam zbulwersowana losem tych psów. Nie było żadnych dowodów, które wskazywałyby na to, że psy były niebezpieczne dla ludzi - uważa Aneta Kawka z Prokuratury Rejonowej w Żyrardowie, która przygotowała akt oskarżenia.
W poniedziałek zapadł wyrok. - Obie panie zostały uniewinnione. Wyrok nie jest prawomocny - słyszymy od Joanny Kasickiej, rzeczniczki Sądu Okręgowego w Płocku. Dlaczego? Tego nie wiadomo, bo uzasadnienie wyroku jeszcze nie jest gotowe.
- Przyjrzymy się tej sprawie. Stwierdzenie po kilku godzinach, że psy są do uśpienia, jest co najmniej dziwne. Nawet jeśli zwierzęta były agresywne, to tym bardziej powinny przejść kwarantannę. Ideą schroniska jest to, że psy czekają tam na właściciela lub nowego opiekuna. Uśpienie to powinna być ostateczność - uważa Piotr Jaworski, krajowy inspektor Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.
Znasz dobrego weterynarza? Sklep zoologiczny? Pokaż go innym na Szuki.pl
Nie mogłam ryzykować życia pracowników
Pewnego czerwcowego dnia w zeszłym roku pan Jarosław jak zwykle poszedł rano do piekarni. Gdy wrócił, okazało się, że psy przez otwartą furtkę uciekły na miasto. - Całą rodziną wsiedliśmy na rowery i objechaliśmy całą okolicę. Ale po naszych psiakach nie było śladu - relacjonuje.
Kilka godzin później okazało się, że psy odłowiła straż miejska i zawiozła do schroniska fundacji Emir w Żabiej Woli. Następnego dnia rano pan Żarkiewicz chciał odebrać psy. Zadzwonił do schroniska. - Usłyszałem, że zostały uśpione. Byłem w szoku - wspomina.
Zgodnie z przepisami bardzo agresywne psy, które trafiają do schroniska, powinny przejść 15-dniową kwarantannę. Trzeba się upewnić, czy nie mają wścieklizny i czy kogoś nie pogryzły. W tym przypadku psy uśpiono tego samego dnia.
- To była wyjątkowa sytuacja: psy były bardzo agresywne. Nie podziałały środki uspokajające. Nie mogłam ryzykować życia mojego i moich pracowników. W takich wypadkach stawiam dobro ludzi ponad dobro zwierząt - broni się Krystyna Sroczyńska, szefowa schroniska w Żabiej Woli.
Inne zdanie o psach ma Grażyna Polańczyk, weterynarz z Milanówka: - Leczyłam te psy, odkąd były szczeniakami. Pamiętam je jako niezwykle łagodne, dobrze usposobione do ludzi i świetnie wychowane. Nigdy podczas zabiegu nie zachowały się względem mnie agresywnie - podkreśla. I dodaje: - Nawet najłagodniejsze psy są przerażone i niespokojne, kiedy się zgubią. Do schroniska trafiają właśnie w takim stanie. I personel musi sobie z tym radzić. W przeciwnym razie trzeba by usypiać prawie każdego psa - uważa Grażyna Polańczyk.
Uśpienie to powinna być ostateczność
Fundacja Emir dostawała od urzędu Milanówka 5 tys. zł miesięcznie za odłów, chipowanie, sterylizację i przechowanie zwierząt. - A my musieliśmy płacić za ich leczenie i utrzymanie aż do adopcji - twierdzi szefowa schroniska.
- Dlatego taniej było im usypiać psy od razu - uważa proszący o anonimowość członek Związku Kynologicznego.
Jarosław Żarkiewicz chciał zabrać martwe psy dzień po uśpieniu, żeby je pochować. - Pani Sroczyńska odmówiła - denerwuje się.
- Jak mamy zgon, to natychmiast przyjeżdża firma utylizacyjna, która rozwiązuje ten problem. Właściciel psów zgłosił się do nas za późno - mówi na to dyrektorka z Żabiej Woli.
Właściciel uśpionych zwierząt zawiadomił prokuraturę. Sprawa trafiła do sądu. Na ławie oskarżonych zasiadły szefowa schroniska i weterynarz, która uśpiła zwierzęta.
- Byłam zbulwersowana losem tych psów. Nie było żadnych dowodów, które wskazywałyby na to, że psy były niebezpieczne dla ludzi - uważa Aneta Kawka z Prokuratury Rejonowej w Żyrardowie, która przygotowała akt oskarżenia.
W poniedziałek zapadł wyrok. - Obie panie zostały uniewinnione. Wyrok nie jest prawomocny - słyszymy od Joanny Kasickiej, rzeczniczki Sądu Okręgowego w Płocku. Dlaczego? Tego nie wiadomo, bo uzasadnienie wyroku jeszcze nie jest gotowe.
- Przyjrzymy się tej sprawie. Stwierdzenie po kilku godzinach, że psy są do uśpienia, jest co najmniej dziwne. Nawet jeśli zwierzęta były agresywne, to tym bardziej powinny przejść kwarantannę. Ideą schroniska jest to, że psy czekają tam na właściciela lub nowego opiekuna. Uśpienie to powinna być ostateczność - uważa Piotr Jaworski, krajowy inspektor Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.
Przeczytaj także: Sprzątnęliśmy po nieswoim psie
Znasz dobrego weterynarza? Sklep zoologiczny? Pokaż go innym na Szuki.pl
-
Złapali dwa psy, schronisko od razu je uśpiło
kpaxxx
11.03.09, 11:16
Jakoś nie jestem w stanie uwierzyć że labek i husky były bardzo agresywne ...»
-
Złapali dwa psy, schronisko od razu je uśpiło
jhbsk
11.03.09, 18:40
Bandytyzm. Co prawda właściciel jest winny nieupilnowania psów, ale uśpieniepraktycznie zaraz po złapaniu to świństwo grubej miary. Ktoś w tym "schronisku"po prostu lubi zabijać.»
-
Złapali dwa psy, schronisko od razu je uśpiło
koszerny51
14.10.09, 20:15
uspic te dwie bladzie»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


