Na co narzeka warszawski konsument?

Błażej Grygiel, Radio Tok FM
12.03.2009 aktualizacja: 2009-03-12 18:17
A A A Drukuj
Złote Tarasy w Warszawie fot. Piotr Waszkielewicz
Nieuczciwe firmy telekomunikacyjne, pazerni deweloperzy, umowy turystyczne pełne zdradliwych kruczków - na to najczęściej skarżą się warszawscy konsumenci. Już za trzy dni międzynarodowy dzień konsumenta, a my już dziś przyjrzymy się jak wyglądają potrzeby i możliwości stołecznych kupujących.
Mieszkańcy stolicy skarżą się często - na usługi telekomunikacyjne, na złe umowy z biurami turystycznymi oraz na deweloperów. Jak mówi Małgorzata Roterd, warszawski rzecznik konsumentów, konsument warszawski zadaje coraz więcej pytań i częściej się skarży - a to daje wymierne rezultaty.

- Urząd rzecznika konsumenta istnieje przeszło dziesięć lat, przez ten czas zwiększyła się świadomość kupujących. W zeszłym roku mieliśmy ponad dwa tysiące skarg, a dziesięć lat temu było ich zaledwie kilkaset.

Warszawscy kupujący są coraz bardziej czujni, a czujnym być trzeba, bo nie wszędzie można podyskutować, jak na przykład na bazarze.

- Na bazarze nie ma mowy o reklamacjach, prosty układ - kupuję i wiem co mam. - Mówi pan Leszek, handlujący rowerami na jednym z warszawskich bazarów, ale i w sklepach trudno jest dochodzić swoich praw. Warszawiacy pytanie przeze mnie o swe doświadczenia często skarżyli się na słynną zasadę "Po odejściu od kasy reklamacji nie przyjmujemy".



- W sklepie karteczka, że wszystko chętnie wymienią, ale jak kupujesz na przykład buty skórzane i one przemakają, to żeby je wymienili musisz dokupić coś jeszcze, to zupełnie beznadziejne! - skarżyła mi się młoda kupująca w okolicach Złotych Tarasów. Takie praktyki można zgłaszać rzecznikowi.

- To ewidentnie wprowadzanie w błąd, jest przepis, który mówi, że sprzedawca jest odpowiedzialny za zgodność towaru z umową - czyli żeby nie był wadliwy - komentuje Małgorzata Roterd i dodaje, że konsument ma jeszcze dużo do wywalczenia. - Jest słabszym elementem rynku i dlatego trzeba mu pomagać.

Stare kupieckie porzekadło mówiło "Klient nasz pan.", ale jak widać w polskiej wersji jeszcze wciąż pokutuje stare: "Klient to zło konieczne."

Przeczytaj także: Kupcy z KDT pójdą na ratusz



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy