Koczują w namiocie przed własnym domem

Aneta Walentek
30.03.2009 aktualizacja: 2009-03-29 20:45
A A A Drukuj
Elżbieta Dolińska (współwłaścicielka kamienicy) z matką Fot. Bartosz Bobkowski / AG
  • Ściany kamienicy pękają. Dom grozi zawaleniem
Cały weekend pod gołym niebem spędzili mieszkańcy kamienicy przy ul. Wiertniczej 91, która pęka. - Dopóki inspektor nadzoru budowlanego nie pozwoli nam wrócić do domu, będziemy tak mieszkać - mówi Elżbieta Dolińska, właścicielka budynku.
Kamienica stanowi zagrożenie budowlane - ocenił powiatowy inspektor nadzoru budowlanego i nakazał jej mieszkańcom opuścić dom. Ci odmówili przeprowadzenia się do lokali socjalnych, które na czas remontu chciały zagwarantować władze Wilanowa. - Nie będziemy mieszkać w baraku, w którym bieżącej wody brakuje - denerwowali się mieszkańcy budynku.

O sprawie pisaliśmy w sobotnim wydaniu "Gazety". W piątek o północy minął ostateczny termin, kiedy osiem osób miało opuścić zagrożoną kamienicę. Przeprowadzili się na podwórko i do komórki stojącej na posesji. Rozstawili namiot i kuchenkę elektryczną. Obok stanął stół i krzesła. Są szklanki, talerze i sztućce. - Kuchenka sprawdza się doskonale - mówi Elżbieta Dolińska, współwłaścicielka nieruchomości, która mieszka tam od urodzenia. - W sobotę ugotowałam rosół, dziś będą kiełbaski z grilla i może placki ziemniaczane. Co możemy innego zrobić? Wykonaliśmy nakaz, bo nie stać nas na płacenie grzywny - rozkłada ręce.

Dom przy Wiertniczej zaczął pękać, kiedy na sąsiedniej działce ruszyła budowa kameralnego apartamentowca. Inwestor wprawdzie zabezpieczył starą kamienicę, jednak kiedy na teren budowy wjechał ciężki sprzęt, w mieszkaniach po lewej stronie budynku przy Wiertniczej 91 zaczęły pękać ściany. Budowa apartamentowca została wstrzymana, mieszkańcy kamienicy zostali zobowiązani do natychmiastowej wyprowadzki.

- Nie wyprowadzimy się, nie mamy gdzie - mówią właściciele domu. W czwartek wezwali fachowców, którzy zabezpieczyli stropy przed zawaleniem. W zagrożonej części domu stanęły metalowe belki. Właściciele uważają, że to pozwala im na bezpieczne przebywanie w budynku. - Przecież chcemy mieszkać w drugiej części domu, tam nic się nie dzieje, ściany są całe - przekonuje Dolińska.

Alina Celińska, zastępca powiatowego inspektora nadzoru budowlanego, nie wyklucza, że to możliwe. - Jeśli tylko właściciele dostarczą nam ekspertyzę, która to potwierdzi, nic nie stanie na przeszkodzie, by nakaz wyprowadzki cofnąć - mówi.

Obowiązek wykonania ekspertyzy spoczywa na właścicielach - tak rozstrzygają przepisy. Mieszkańcy jednak mówią, że ich na to nie stać. Z powodu zagrożenia budowlanego musieli zamknąć sklep spożywczy, który był w tym budynku, jedyne źródło ich dochodów. Koszt ekspertyzy to kilkanaście tysięcy złotych. - Wzięliśmy kredyt na zabezpieczenie stropów, kolejnego nie weźmiemy, bo jesteśmy bez pracy i nikt nam pieniędzy nie pożyczy - płacze Dolińska.

Przeczytaj także: Dramat w kamienicy przy Wiertniczej 91





Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy